James Bond w świecie gier przez wiele lat pozostawał tylko mglistym wspomnieniem. Kilka poprzednich produkcji nie było w stanie wpisać się w pamięć graczy. Zdecydowanie zabrakło produkcji, która potrafiłaby oddać pewność siebie i filmowy rozmach postaci Bonda. 007 First Light udało się to doskonale. To nie tylko sprawnie zrealizowana gra akcji z doklejoną licencją (na zabijanie), ale pełnoprawna szpiegowska przygoda, która rozumie, czym Bond powinien być we współczesnym wydaniu.
IO Interactive nie poszło drogą taniej nostalgii. Zamiast odgrzewać stare schematy, studio opowiedziało historię młodego Bonda, który dopiero wyrasta na legendę. I to okazało się strzałem w dziesiątkę, bo pozwoliło połączyć klasyczny klimat serii z bardziej dynamiczną akcją. W efekcie dostaliśmy połączenie klasycznego Bonda połączonego z Jasonem Bournem z okrasą mechanik znanych z serii Uncharted i Hitman.

Fabuła i klimat
Największą zaletą fabuły jest to, że nie próbuje na siłę składać hołdu każdej bondowskiej kliszy po kolei. Zamiast tego dostajemy opowieść o początku kariery młodego agenta, który jest błyskotliwy, skuteczny, ale jeszcze nie w pełni opierzony. W tej wersji Bond nie jest pomnikiem w smokingu, tylko człowiekiem z charakterem, temperamentem i wyraźną skłonnością do ryzyka. Dzięki temu historia wypada świeżo, nawet jeśli miejscami korzysta z bardzo dobrze znanych szpiegowskich motywów.
Akcja prowadzi przez kilka lokacji i buduje odpowiednio szeroką skalę wydarzeń. W tle pojawiają się wątki związane z nowoczesną technologią, AI i kontrolą informacji, co nadaje opowieści współczesny charakter. Nie każda postać drugoplanowa zostaje równie mocno wykorzystana, a pewne fragmenty scenariusza mogłyby być bardziej zwarte, ale całość i tak trzyma poziom. Najważniejsze jest to, że First Light bardzo dobrze sprzedaje fantazję grania Bondem: są pościgi, infiltracja, gadżety, eleganckie wejścia i sytuacje, w których wszystko może runąć w sekundę, lecz właśnie wtedy robi się najciekawiej.
Rozgrywka
Największą siłą 007 First Light pozostaje sposób, w jaki łączy skradanie, akcję i filmową inscenizację. Część misji stawia na większą swobodę, pozwalając zakradać się do obiektów, korzystać z gadżetów, szukać alternatywnych ścieżek i bawić się przestrzenią. Widać tutaj doświadczenie IO Interactive zdobyte przy Hitmanie, ale Bond nie jest kopią Agenta 47. Działa bardziej bezpośrednio, szybciej przechodzi od planu do działania i znacznie częściej musi improwizować.
To sprawia, że gra bardzo dobrze trzyma tempo. Kiedy trzeba, pozwala spokojnie obserwować otoczenie i przygotować akcję, a kiedy indziej bez ostrzeżenia wrzuca w pościg, bójkę albo widowiskową sekwencję, która pachnie wysokobudżetowym kinem sensacyjnym. Podoba mi się też, że twórcy nie próbowali zrobić z Bonda bezrefleksyjnej maszyny do zabijania. Strzelanie ma znaczenie, ale równie ważne pozostają skradanie, gadżety i sprytne wykorzystywanie sytuacji.
Nie wszystko działa idealnie. Najsłabszym elementem rozgrywki bywa sztuczna inteligencja przeciwników, która momentami reaguje zbyt ospale i nie zawsze potrafi odpowiednio ukarać błędy gracza. Część scen bywa też zbyt mocno oskryptowana, przez co zamiast poczucia pełnej sprawczości pojawia się wrażenie jazdy po bardzo efektownych, ale dość sztywnych torach. Na szczęście trzon zabawy jest na tyle mocny, że te potknięcia nie wywracają całości.
Podsumowanie
007 First Light to bardzo udany powrót Bonda do gier, a zarazem jedna z tych produkcji, które dobrze rozumieją swoją markę i nie próbują żyć wyłącznie dawną sławą. IO Interactive stworzyło przygodę, która potrafi być elegancka, dynamiczna, efektowna i zwyczajnie satysfakcjonująca. To nie jest jeszcze gra idealna, bo czasem potyka się o własne nogi, ale przez większość czasu robi dokładnie to, czego powinno się oczekiwać od dobrego Bonda.
Najważniejsze jest jednak to, że First Light nie wypada jak ciekawostka z wielkim logo na okładce. To pełnoprawna, nowoczesna gra akcji z wyraźnym charakterem i bardzo solidnym fundamentem pod coś większego. Jeśli kolejne odsłony pójdą tą drogą, James Bond może wreszcie na dobre odzyskać należne mu miejsce w świecie gier. A to, jak na agenta z licencją na zabijanie, całkiem elegancki powrót do służby.
Ocena 7/10
Zalety
|
Wady
|