Strona głównaRecenzjeGryNioh 3 – to zdecydowanie to czego potrzebowała seria

Nioh 3 – to zdecydowanie to czego potrzebowała seria [recenzja]

Najnowsza odsłona serii Nioh oznaczona cyferką 3 pokazała, że Team Ninja potrafi wspinać się na wyżyny. Tytuł zebrał to co najlepsze w poprzednich odsłonach i dodał do tego kilka modyfikacji, które sprawiają, że jest to najlepsza odsłona serii i pełnoprawny soulslike.

Nioh 3 charakteryzuje się przede wszystkim bardzo wysokim progiem wejścia, przypominającym ten z Elden Ringa, ale z zachowaniem obsesyjnej precyzji walki, z której słynie seria. Otwarty świat, podwójny system stylów walki (Samurai/Ninja), jeszcze głębsza warstwa RPG i odjechane yokai sprawiają, że Nioh 3 jest jednocześnie przerażająco wymagające, diabelnie satysfakcjonujące, a przede wszystkim wciągające.

Fabuła, świat i klimat

Akcja Nioh 3 przenosi nas do alternatywnej wersji schyłku epoki Edo, gdzie historia Japonii splata się z mroczną mitologią yokai. Głównym bohaterem jest Tokugawa Takechiyo – wnuk Ieyasu – który staje naprzeciw bratu, Tokugawie Kunimatsu, odpowiedzialnemu za rosnący chaos w świecie ludzi i demonów. Serce konfliktu stanowi tajemniczy minerał Crucinite i gigantyczne yokai zwane Crucible, które zanieczyszczają kolejne regiony, wypaczając zarówno naturę, jak i ludzi.

Scenariusz sam w sobie nie jest wybitny, momentami dość przewidywalny i operuje na starych schematach. Jest zdrada w rodzie oraz motyw równowagi między światami. Ratuje go jednak sposób podania dynamiczne cut-scenki, świetne projekty potworów inspirowane japońskim folklorem oraz gęsta atmosfera nieustannego zagrożenia. Historia pełni tu rolę motywatora – tłumaczy, dlaczego wędrujemy przez kolejne epoki i regiony Japonii, ale to mechanika i eksploracja to core tej gry.

Świat Nioh 3 jest podzielony na duże regiony, które zastępują klasyczną mapę misji z poprzednich części. Każdy region ma swój poziom eksploracji: rośnie on, gdy odkrywamy nowe świątynie, skrzynie, obozy bandytów czy siedliska yokai, a w zamian otrzymujemy premie i dodatkowe nagrody. To sprawia, że zwykłe skręcenie w boczną ścieżkę często kończy się mini-przygodą na poziomie pełnoprawnej misji z Nioh 2 – jaskinie, twierdze czy małe miasteczka bywają rozbudowane na zaskakującą skalę.

W miarę postępu odblokowujemy też nowe umiejętności eksploracyjne, co nadaje grze odrobinę metroidvaniowego charakteru – wcześniejsze lokacje można odwiedzać ponownie, by dostać się w miejsca wcześniej niedostępne. Dzięki temu otwarty świat nie jest pustą wydmuszką, a gęstą siecią wyzwań, skrótów i sekretów.

Dwa style walki, które się uzupełniają

Trzon Nioh 3 to starcie dwóch filozofii: ciężkiego, kontrolowanego stylu Samurai i agresywnej, mobilnej gry w trybie Ninja.​

Styl Samurai

Samurai to bardziej klasyczne Nioh – zarządzanie Ki, znajomość trzech postaw (wysoka, średnia, niska) i taniec na granicy wyczerpania paska wytrzymałości.​ Wysoka postawa zapewnia mocne, wolniejsze ataki, świetne do łamania gardy i destabilizowania przeciwników. Średnia to balans – dobre tempo, solidna obrona, uniwersalne kombinacje. Niska daje błyskawiczne ciosy i mobilność, kosztem siły uderzenia.

Kluczowy pozostaje Ki Pulse – odpowiednio wykonany po serii ataków czy uniku, natychmiast przywraca część wytrzymałości i czyści zakażone strefy yokai. Nowością jest pasek Arts Proficiency, który ładuje się wraz z ofensywą Samuraja, umożliwiając potężne, efektowne ciosy i techniki specjalne. Ten styl promuje świadome, „dostojne” podejście – każde potknięcie jest kosztowne, ale dobrze rozegrane starcie daje poczucie absolutnej kontroli.​

Styl Ninja

Ninja to niemal inna gra – zrywa z Ki Pulsem w klasycznej formie i przerzuca nacisk na agresję oraz uniki.​​ Ataki są szybsze, tańsze wytrzymałościowo, pozwalają zasypać przeciwnika gradem ciosów zanim zdąży odpowiedzieć.​​ Zamiast tradycyjnej zmiany postaw pojawia się specjalny unik wykonywany po ataku, który nie zużywa Ki, a pozwala ucieć z zagrożenia i natychmiast wracać do ofensywy.​

Do tego Ninja ma dostęp do zestawu ninjutsu: shurikenów, pułapek, bomb, a także wzmocnień, które ładują się wraz z zadawaniem obrażeń. Umiejętności te świetnie sprawdzają się przeciw latającym przeciwnikom, bossom wrażliwym na konkretne żywioły czy grupom, które trzeba rozbić, zanim nas zaleją.​

Najciekawsza jest synergia obu stylów – przełączanie się między Samurai a Ninja we właściwym momencie pozwala np. zbić potężny, teoretycznie nieblokowalny atak przeciwnika. Gra nagradza więc nie tylko znajomość pojedynczego stylu, ale i płynne przełączenie się pomiędzy między nimi – to esencja Nioh 3.

Arsenał broni

Nioh 3 rozwija dobrze znaną filozofię „masz milion narzędzi, wybierz swoje ulubione” – arsenał i drzewka rozwoju są imponująco rozbudowane.

Do wyboru mamy klasyki serii – katany, odachi, kusarigamy, włócznie – ale też nowe typy, które szczególnie fajnie dopasowane są pod konkretne style. Kusarigama zyskała bardziej zaawansowaną fizykę łańcucha, który owija się o przeciwników i elementy otoczenia, dodając walkom nieprzewidywalności.​ Caestus (pięści) pozwala grać jak w bijatyce – szybkie, brutalne kombinacje, bliska odległość, praca na strukturze przeciwnika.​ Klasyczne katany i włócznie korzystają najlepiej z pełnego wachlarza postaw Samuraja, oferując setki kombinacji i technik.

Broń wyposażamy w modyfikatory, pasywki, efekty żywiołów i runy, znane z poprzednich części, ale lepiej uporządkowane – łatwiej budować spójne buildy. System lootowania pozostaje diablopodobny nieustanny strumień nowego sprzętu, z którego filtrujemy kąski idealne dla naszej konfiguracji.

Yokai, Guardian Spirits i Onmyo

Do Nioh 3 powrócił system mocy yokai – tym razem w formie bardziej taktycznej. Rdzenie yokai (Yokai Cores) osadzamy w dwóch „pozycjach” – np. Yang i Yin – uzyskując zarówno aktywne ataki przywoływanych demonów, jak i pasywne premie.​ Zamiast pełnych transformacji jak w Nioh 2, częściej przywołujemy yokai do wykonania jednego, konkretnego ciosu, co ogranicza ryzyko, ale podkręca tempo walki.​

Onmyo magic rozwija się poprzez inwestowanie punktów w dedykowane drzewko – zapewnia buffy, debuffy, zamrażanie, podpalenia, bariery, a także możliwość „materializacji” pokonanych yokai jako jednorazowych przedmiotów odnawianych przy świątyniach.

Całość spina bardzo elastyczny system rozwoju postaci: statystyki, umiejętności dla obu stylów, osobne drzewka broni, Onmyo i Ninjutsu, a do tego możliwość pełnego resetowania buildów w dowolnym momencie. Gra zachęca do eksperymentów – jeśli nie podpasuje ci gra jednym stylem, jednym kliknięciem możesz zupełnie przemodelować swoją postać.

Regiony i eksploracja

Największa rewolucja względem poprzednich części to przejście z „mapy misji” do konstrukcji pół-otwartego świata, podzielonego pod względem czasu i miejsca.

Każdy okres to duży sandbox, dzielony na kilka-kilkanaście regionów, z których każdy ma własny poziom eksploracji oraz mikro-cel: oczyszczenie z yokai, wyzwolenie wioski, zdobycie fortecy, odkrycie świątyń. W praktyce wygląda to tak, że natrafiasz na jaskinię – okazuje się złożoną, wielopoziomową lokacją z własnymi mini-bossami, skrótami i sekretami. Zatem można zapomnieć o sytuacjach „a pogram godzinkę i idę spać”. Zdecydowanie lepiej nie zaczynać, jeżeli nie masz do dyspozycji kilku godzin na granie.

Eksplorując, odblokowujesz skróty i punkty szybkiej podróży, które później ułatwiają grindowanie konkretnych fragmentów pod loot czy doświadczenie.

Świat Nioh 3 może być nieco przytłaczający a sama gra nastawiona jest na zbieranie złomu i grindowanie. Zdecydowanie zapomnijcie o możliwości pobiegnięcia na koniec mapy żeby zgarnąć najlepszy sprzęt i potem wybijać wszystkich jak karaluchy.

Misje, bossowie i wyzwanie

Nioh 3 zachowuje reputację serii jako jednej z najbardziej wymagających w gatunku – starcia z bossami są brutalne, ale zwykle uczciwe, z jasnymi telegraphami ataków, wyraźnymi fazami i możliwością nauki na błędach. Dużo nacisku kładzie się na „staggerowanie” przeciwników – wyzerowanie paska wytrzymałości sprawia, że boss wpada w stan bezbronności, a my mamy kilka sekund na przywalenie pełnym combo.

Krzywa trudności jest minimalnie łagodniejsza na początku niż w Nioh 2 – łatwiej wejść w mechaniki, a gra lepiej tłumaczy systemy, choć wciąż nie ma mowy o „casualowym” doświadczeniu. To nadal produkcja, która nie wybacza braku koncentracji, ale nagradza rosnącą biegłość bardziej niż jakikolwiek pasek doświadczenia czy legendarny loot.

Kooperacja i tryby sieciowe

Podobnie jak w Nioh 2, trójkę możemy praktycznie całą przejść w trybie kooperacji – w formie wspólnego eksplorowania regionów lub przyzywania innych graczy (lub NPC) do konkretnej walki z bossem. System „Benevolent Graves” z poprzednich odsłon powraca w usprawnionej formie, pozwalając przywołać pomoc na podstawie duchów innych graczy pozostawionych w świecie.​

Kooperacja szczególnie błyszczy w otwartych regionach – wspólne czyszczenie obozów, dzielenie się rolami (tank Samurai + mobilny Ninja + caster Onmyo) i ratowanie się nawzajem z opresji buduje klimat „drużyny roninów” błąkających się po przeklętej Japonii. Przy tym gra nie rezygnuje z wysokiego poziomu trudności – bossowie w co-opie potrafią być jeszcze bardziej wymagający ze względu na zwiększone zdrowie i agresję.​

Podsumowanie i ocena

Nioh 3 to tytuł niemal modelowy dla wymagających fanów soulslike’ów: głęboki, brutalny, bardzo dynamiczny oraz niesamowicie grywalny i szanujący czas tych, którzy wejdą w jego systemy na poważnie. Jeśli szukasz gry, która złamie cię kilkanaście razy, by potem dać pełną satysfakcję to zdecydowanie warto sięgnąć po ten tytuł.

Nie jest jednak diament bez skazy. Fabuła pozostaje raczej tłem dla rozgrywki niż porywającą opowieścią. Świat bywa momentami przeładowany aktywnościami, co może zmęczyć graczy nastawionych na odhaczanie kolejnych misji. Tutaj zbieranie „złomu” to wręcz wymagana opcja. Zmiana stylu walki może zniechęcić nowych graczy.

Ocena 9/10

Zalety

  • Rewelacyjny, ekstremalnie głęboki system walki oparty na dwóch stylach (Samurai/Ninja) i trzech postawach.​
  • Świetnie zrealizowany pół-otwarty świat, pełen ukrytych mini-misji, jaskiń, wiosek i skrótów.
  • Potężny arsenał broni i ogromna swoboda budowania postaci Onmyo, Ninjutsu, yokai cores, reset buildów.
  • Klimatyczne projekty yokai i bossów, czerpiące pełnymi garściami z japońskiego folkloru.
  • Duża zawartość i świetnie zaprojektowane wyzwania – idealne dla fanów masocore.
  • Pełna kooperacja, możliwość przechodzenia całej gry ze znajomymi, usprawnione systemy przyzywania pomocy.​

Wady

  • Fabuła jest wtórna i służy głównie jako pretekst do kolejnych walk, nie angażując tak mocno jak mogłaby.
  • Otwarty świat momentami cierpi na lekki przesyt i ryzyko przebodźcowania.
  • Wysoki próg wejścia – mnogość systemów może przytłoczyć nowych graczy mimo delikatniej poprowadzonego początku.
  • Sporadyczne spadki płynności w otwartych przestrzeniach, głównie na słabszych konfiguracjach, choć nie psują dramatu walk z bossami.
  • Niewielkie niedoróbki AI (np. przeciwnicy nie reagujący na głośne zabójstwa w pobliżu), które wybijają z imersji.​

 

 

Bądź na bieżąco

Obserwuj GamingSociety.pl w Google News.

SoSlowGamer
Redaktor, szef działu retro

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Treść komentarza
Wpisz swoje imię

Exit mobile version