Resident Evil 4 Remake mógł rozpocząć się dużo spokojniej – i znacznie bardziej „ashleyowo” – niż w finalnej wersji. Z plików gry wynika, że Capcom przygotował pełnoprawny rozdział 0, w którym sterowalibyśmy Ashley tuż przed jej porwaniem, ale cały ten segment został ostatecznie wyrzucony z produkcji.
Planowany prolog miał być klasycznym, pozbawionym walki wstępem w stylu innych nowszych odsłon serii – coś na kształt spokojniejszych, budujących klimat początków Resident Evil Village. Gracz wcielał się w Ashley Graham i przeżywał ostatnie chwile przed jej uprowadzeniem, prowadząc ją przez mroczne otoczenie, zanim na dobre zaczęło się piekło.
Fragmenty tej sekwencji można podobno dostrzec w jednym z trailerów, ale sama grywalna część nigdy nie trafiła do finalnego wydania. Jedną z możliwych przyczyn są głosy graczy narzekających wcześniej, że rozbudowane, powolne prologi wybijają z rytmu i spowalniają tempo kampanii – zwłaszcza przy kolejnych przejściach, gdy nie da się ich zwyczajnie przeskoczyć.
Co zostało w plikach gry?
Modder i YouTuber Michael Kemp dokopał się do resztek tego rozdziału w plikach RE4 Remake i odtworzył w przybliżeniu, jak mógł wyglądać „Episode Ashley”. To, co się zachowało, to głównie layout lokacji i geometryczne „szkielety” poziomu. Zachowało się także kilka animacji biegu Ashley, w tym bardziej paniczny, gdzie bohaterka macha rękami niczym „płoszona kura”, gdy ucieka przed przeciwnikiem.
Brakuje natomiast kluczowych cutscenek spinających całą sekwencję fabularnie, wrogów oraz źródła światła (latarki czy lampy), którym Ashley rozświetlałaby sobie drogę.
Efekt końcowy bardziej przypomina więc grywalne, techniczne „szkice” niż pełnoprawny, wykończony poziom – ale wystarczająco dobrze pokazuje intencje Capcomu.
Czy to dobrze, że prolog wycięto?
Autorzy materiału zwracają uwagę, że spokojne, pozbawione akcji otwarcia świetnie budują klimat przy pierwszym przejściu, ale mocno bolą przy kolejnych – szczególnie gdy twórcy uparcie odmawiają graczom możliwości ich pomijania. Capcom już wcześniej spotykał się z zarzutami, że takie wstępy psują klimat przy ponownym przechodzeniu gry, więc decyzja o wycięciu ashleyowego rozdziału 0 może być próbą uniknięcia podobnych głosów.
Do tego dochodzi specyficzna pozycja samej Ashley w fandomie – część graczy od lat reaguje na nią alergicznie. Dodanie jeszcze jednego rozdziału skradankowo‑ucieczkowego z perspektywy Ashley mogłoby dolać oliwy do ognia, zamiast poszerzyć wachlarz tego, co oferuje remake.
Capcom przy RE4 Remake bardzo odważnie żonglował tym, co zachować, a co przebudować w stosunku do oryginału – od przepisania pojedynczych scen po wywrócenie całych segmentów do góry nogami. Odkrycie wyciętego prologu Ashley jest kolejnym dowodem na to, że w trakcie produkcji eksperymentowano szerzej, niż sugeruje finalny build, a część pomysłów wyleciała z powodu tempa kampanii czy reakcji testujących.
https://youtu.be/nXI-MrzgZXU
Dla fanów serii to ciekawostka z gatunku „co by było, gdyby”, dodatkowa okazja, by poznać Ashley lepiej jeszcze przed porwaniem, kosztem wolniejszego wejścia Leona z jego kultowymi kopniakami. Dla Capcomu – kolejny reminder, że w dobie modderów i data minerów nic, co raz trafiło do plików gry, nie pozostaje ukryte na zawsze.