Beyerdynamic MMX 150 Wireless to bardzo udany headset, zapewniający świetną scenę w grach. Model stawia na wygodę i rzeczywiście potrzebne graczom funkcje, zamiast na efektowne gadżeciarstwo.
Tym razem w moje ręce, choć bardziej pasowałoby powiedzieć na głowę i uszy, wpadł zestaw Beyerdynamic MMX 150 w wersji bezprzewodowej. Wydawać by się mogło, że to kolejne słuchawki przeznaczone dla graczy. Jednak już po otwarciu pudełka można szybko zmienić zdanie. Połączenie pomarańczowych akcentów z czernią oraz welurowe nauszniki, to tylko małe elementy wyróżniające ten model na tle konkurencji, ale od początku.

Parametry techniczne
- Typ: bezprzewodowy headset gamingowy z odpinanym mikrofonem.
- Przetworniki: 40 mm dynamiczne.
- Łączność: Bluetooth 5.3, dongle 2,4 GHz o niskich opóźnieniach, połączenie przewodowe USB-C i 3,5 mm.
- Masa: 336 g.
- Czas pracy: do 50 godzin.
- Oprogramowanie: aplikacja Beyerdynamic z pięciopasmowym EQ, presetami i ustawieniami przycisków.
- Kompatybilność: PC, Xbox Series X/S, PlayStation 5/4, Nintendo Switch 2 i Steam Deck.
Wygląd i wykonanie
Beyerdynamic MMX 150 Wireless unika krzykliwego „gamingowego” designu na rzecz minimalistycznego, eleganckiego stylu z delikatnymi akcentami esportowymi – dostępne w czarnym lub szarym kolorze z pomarańczowymi wstawkami. To zamknięta konstrukcja wokółuszna o masie zaledwie 336 g, co czyni ją jedną z lżejszych w tej klasie cenowej i znacznie bardziej komfortową od cięższych konkurentów.
Konstrukcja łączy aluminiowe jarzmo pałąka (solidne i trwałe, typowe dla Beyerdynamica) z plastikowymi elementami muszli i pałąka, które niestety nie wszędzie oddają wrażenie premium – plastikowe obudowy rezonują przy wciskaniu przycisków (np. głośności), a zewnętrzna powierzchnia muszli jest lekko chropowata i sprawia wrażenie nietrwałej. Mikrofon to odpinany goose neck z elastycznym pałąkiem, który łatwo się chowa i nie narusza estetyki. W zestawie znajdziemy także dongle USB, kabel USB-C oraz adapter 3,5 mm.
Welurowe pady z pianki memory foam są ekstremalnie miękkie i przestronne, pałąk z pianką pokrytą sztuczną skórą dobrze rozkłada ciężar, a regulacja wysokości działa płynnie w 11 stopniach (choć nieco sztywno). Docisk jest dobrze wyważony – trzyma stabilnie nawet przy ruchu głowy, a welur zapewnia świetną izolację pasywną bez przegrzewania uszu. Sterowanie obejmuje kółko głośności, przyciski ANC/Bluetooth i wielofunkcyjny przycisk są intuicyjne, choć plastikowe elementy mogłyby być solidniejsze za tę cenę.
Wrażenia z użytkowania
Beyerdynamic MMX 150 Wireless od pierwszych minut przekonuje wygodą użytkowania – welur i pianka z pamięcią zdecydowanie robią robotę. Docisk jest wyważony na tyle, by headset trzymał stabilnie podczas ruchów głowy, a pasywna izolacja tłumi tło bez efektu „zamknięcia”.
Do wyboru mamy kilka opcji łączności – dongle 2.4 GHz zapewnia minimalne opóźnienia, co sprawdza się zwłaszcza w gach. Bluetooth 5.3 wykorzystamy do urządzeń mobilnych, a kable USB-C/3.5 mm do przewodowego audio. Przełączanie trybów jest płynne, choć dedykowana aplikacja na bywa kapryśna przy synchronizacji presetów. Sterowanie kółkiem głośności i przyciskami działa intuicyjnie, choć plastikowe elementy rezonują przy wciskaniu. Bateria bardzo mocno i pozytywnie zaskakuje. Producent obiecuje 50 h zabawy na jednym ładowaniu, a podczas użytkowania spokojnie można wyciągnąć do 71 godzin przy średnim poziomie głośności i RGB off, z szybkim ładowaniem (3h do pełna).
A jak radzą sobie w grach?
W grach MMX 150 Wireless pokazuje klasę Beyerdynamica – przetworniki 40 mm dają szeroką scenę dźwiękową z precyzyjnym pozycjonowaniem, co czyni headset idealnym do FPS-ów jak Apex Legends, Fortnite czy Battlefield. Kroki, odgłosy broni, odległe strzały czy rozmowy są wyraźnie lokalizowane w 3D (zwłaszcza z PS5 3D Audio lub Windows Sonic), bez rozmycia. W dynamicznych strzelankach dongle 2.4 GHz eliminuje lag, dając przewagę w namierzaniu wrogów.
W tytułach fabularnych (RPG, open-world) muzyka, dialogi i efekty środowiskowe zyskują naturalną warstwę przestrzenną, choć bas jest kontrolowany i nie ma mocnego uderzenia. Docenią to zwłaszcza fani neutralnego brzmienia. Gracze lubiący porządne walnięcie będą musieli pobawić się ustawieniami EQ.
Mikrofon jest czysty i selektywny (dobrze tłumi tło), choć sidetone szumi, a przyciski mogą być słyszalne. Do codziennego użytku będzie wystarczający. Do streamingu lepiej zaopatrzyć się w dodatkowy mikrofon wolnostojący.
Oprogramowanie i funkcje
Aplikacja Beyerdynamic daje zaskakująco dużo kontroli jak na headset w tej klasie cenowej. Dostajemy pięciopasmowy EQ, presety do gier i muzyki, opcje przycisków, regulację sidetone, komunikatów głosowych i automatycznego wyłączania.
W praktyce nie jest to jednak software, który całkowicie zmienia charakter słuchawek. Presety działają raczej subtelnie, więc to nadal słuchawki o własnym, dość neutralnym stylu grania.
Podsumowanie
Beyerdynamic MMX 150 Wireless to zestaw, który najmocniej broni się tam, gdzie dla gracza liczy się komfort, czytelność dźwięków i precyzja pozycjonowania. Jeśli grasz dużo w FPS-y albo cenisz szeroką scenę w grach single-player, to jest to bardzo mocna propozycja w średniej półce cenowej.
Nie jest to jednak słuchawkowy ideał dla każdego. Jeśli chcesz najbardziej „premium” wykonania albo mikrofonu bez żadnych zastrzeżeń, konkurencja potrafi zaoferować lepszy kompromis w pojedynczych aspektach. Mimo tego MMX 150 Wireless zostawia bardzo dobre wrażenie jako sprzęt dopracowany, wygodny i po prostu przyjemny w codziennym używaniu.
Ocena: 8/10
Zalety
|
Wady
|