Strona głównaGryAktualnościMichael z GTA 5 swatowany tyle razy, że policjantom przybija piątkę

Michael z GTA 5 swatowany tyle razy, że policjantom przybija piątkę

Ned Luke, aktor podkładający głos pod Michaela De Santę w Grand Theft Auto V, stał się niemal „etatową” ofiarą swattingu, czyli fałszywych zgłoszeń na policję, które kończą się wizytą uzbrojonych funkcjonariuszy w jego domu. Od końca 2023 roku był w ten sposób nękany co najmniej osiem razy, a najnowszy incydent z końcówki grudnia 2025 roku pokazuje, jak absurdalna stała się ta sytuacja.

​Do ostatniego ataku doszło podczas wspólnego streama Neda Luke’a i Roba Wiethoffa, czyli Johna Marstona z serii Red Dead Redemption. W pewnym momencie do domu aktora weszli funkcjonariusze, którzy zamiast spektakularnego wejścia z bronią, poinformowali go spokojnie: „You’re being swatted again” – „znowu cię swatują”.

​Luke przywitał policjantów jak starych znajomych, życzył im wesołych świąt i poprosił widzów na czacie, by pozdrowili „jego przyjaciół w mundurach”. Lokalna policja zna już adres aktora na pamięć i wie, że kolejne wezwania pod ten dom to efekt działań internetowych trolli, co pozwala na łagodniejsze, pozbawione napięcia podejście do interwencji.

Śmiech na streamie, ofensywa prawna poza kamerą

Choć na żywo Luke zachowuje pokerową twarz i obśmiewa sytuację z widzami, za kulisami toczy bezkompromisową walkę z odpowiedzialnymi za te akcje. Pod koniec grudnia 2025 roku aktor opublikował na Instagramie dokument z amerykańskiego Departamentu Sprawiedliwości, potwierdzający skazanie jednej z osób, które swattowały go w 2023 roku.

​Wyrok w tej sprawie ma zapaść 27 stycznia 2026 roku w Waszyngtonie, a Luke skomentował całość wymownym „fuck around and find out” i dodał, że przekazał władzom „wiele kolejnych nazwisk”. To wyraźny sygnał dla trolli: swatting nie jest niewinnym żartem, tylko przestępstwem, którym mogą zainteresować się służby federalne.

​Historia Neda Luke’a pokazuje dwie twarze współczesnej rozpoznawalności w gamingu. Z jednej strony – sympatycznego gościa, który gra w „swoje” GTA Online na żywo, żartuje z policjantami i utrzymuje bliski kontakt ze społecznością. Z drugiej – realne zagrożenie związane z wyciekiem danych i toksycznymi zachowaniami części widowni, która podnosi poprzeczkę dla żartu w sposób potencjalnie niebezpieczny dla życia i zdrowia.

​Luke podkreślał, że jego adres wyciekł lata temu i nie jest to wina zabezpieczeń Rockstara – to raczej efekt niekończącej się obecności w sieci i faktu, że ktoś kiedyś postanowił tę wiedzę wykorzystać przeciwko niemu. Teraz aktor próbuje zamienić tę historię w przestrogę: nawet jeśli na streamie obraca wszystko w żart, to dla sprawców całe „show” może skończyć się w sądzie.

Bądź na bieżąco

Obserwuj GamingSociety.pl w Google News.

SoSlowGamer
Redaktor, szef działu retro

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Treść komentarza
Wpisz swoje imię

Exit mobile version