„Sztuczny umysł”. Czy impuls elektryczny zastąpi impuls nerwowy

Grzegorz Rosa

„Sztuczny umysł”. Czy impuls elektryczny zastąpi impuls nerwowy

Podczas konferencji Beneficial A.I. 2017 odpowiedzi względem przyszłości sztucznej inteligencji, poszukiwało setki ekspertów z dziedziny robotyki, fizyki, ekonomii, filozofii i innych transparentnych wobec obszaru badań (w tym sam Stephen Hawking i Elon Musk). Efektem dyskusji była lista zawierająca 23 zasady dotyczące między innymi zastosowania AI, jej wykorzystania, sposobu eksploatacji w strefach zmechanizowanych.

Krótko mówiąc specjaliści swoich dziedzin wspólnymi siłami stworzyli swoisty dekalog, ale nie dla robotów, a dla siebie, osób pracujących nad rozwojem sztucznej inteligencji. Jednak zapomnieli chyba o tym, że to tylko słowa niemające mocy prawnej. To tylko sztuczna wydmuszka dla tych, którzy posiadają wysoce rozwiniętą stronę moralności. Tam, gdzie do słowa dochodzą pieniądze, a więc w np. ogromnych koncernach, wszelkie reguły gry przysłania idea bogactwa. Kto wobec ogromnych zysków będzie obchodził się jakąś tam sentencją profesora, skoro nawet „boskie” sformułowania stanowią jedynie pusty frazes?

Zmierzamy w kierunku dla nas niebezpiecznym, gdzie maszyny nie przejmą może władzy nad człowiekiem, lecz zmienią kulturę życia do jakiej zdążyliśmy się przyzwyczaić. Mogą jednocześnie ułatwić codzienne funkcjonowanie i zniszczyć ludzką tożsamość. Historia rodem wzięta z Blade Runnera, gdzie człowiek polował na androida, bo ten stał się zbyt ludzki, rodzi pytanie: „Czy to nie człowiek jest robotem zamkniętym w delikatnej powłoce”. Za sterem urządzenia zawsze stoi jakaś osoba, więc wszelkie zło poczynione przez elektroniczno-elektrycznych, zmechanizowanych potworów pochodzi nie z procesora, a z serca zdeprawowanego człowieka. Problem nie powinien leżeć po stronie rozwijania technologii. To bardziej kwestia kształtowania psychiki oraz potrzeb często wykraczających poza pierwotne motywacje.

Advertisement

Wyobraźmy sobie świat, w którym człowiek nie musi pracować. Wymyślone wcześniej przez specjalistów maszyny wykonują wszystkie zaprogramowane polecenia, zaspokajają każdą najbardziej błahą potrzebę. Opracowana i udoskonalona sztuczna inteligencja robotów doprowadzi do sytuacji, w której ludzie nie muszą niczego robić. Doświadczenie i zdobywanie wykształcenia oparte zostanie na wszczepieniu implantów odpowiadających za konkretną umiejętność.  Leczenie chorób przestanie polegać na profilaktyce i doraźnym przeciwdziałaniu. Cały mozolny proces  sprowadzony zostanie do bezbolesnego zabiegu chirurgicznego (takim, jak zabawa kodem genetycznym bądź przeszczep narządów ludzkich wyhodowanych w wielkich laboratoriach nadzorowanych przez myślące urządzenia elektroniczne). Przyszłość można by rzec nieprawdopodobna, aczkolwiek nie tak odległa.

Przesłanki mówiące o zbliżającej się przemianie zaistniały już dużo wcześniej. Przypomnijmy sobie chociażby kilka z filmów science fiction takich jak „Ja-robot”, „Raport mniejszości”.  Występująca tam technologia np.  dotykowych  paneli, samochodów hybrydowych czy wykonujących polecenia elektronicznych robotów w chwili premiery filmów mogła szokować i stanowić punkt odniesienia do tego co może czekać nas w nieznanej przyszłości. To, co kiedyś było tylko wizją reżyserską  dzisiaj jest już faktem dokonanym. Człowiek coraz częściej otaczany jest przez elektroniczne maszyny.  Mechanizacja przemysłu i usług w znaczny sposób poprawiła wydajność i jednocześnie diametralnie zmieniła styl naszego życia. Pozostaje tylko pytanie: „Czy aby na lepsze?”. Za kilka bądź kilkanaście lat odpowie na nie każdy z nas, siedząc wygodnie w fotelu rozprawiając o sensie życia ze swoim elektronicznym przyjacielem.

Źródło: kurzweilai.net, di.com.pl, techrepublic.com, analyticsindiamag.com

Udostępnij:
Advertisement

Polecane artykuły