Jeśli liczyliście na duże zmiany w CS:GO od początku 2019 roku, to póki co muszę Was rozczarować. Pierwsza w tym roku aktualizacja do niewielkiej zmiany, a przede wszystkim poprawki znanych błędów.
Nowy skład Virtus.pro, już bez Filipa ‘neo’ Kubskiego i Jarosława ‘pashaBiceps’ Jarząbkowskiego, otrzymał zaproszenie na pierwszego LAN-a w 2019 roku. Polacy będą mieli okazję powalczyć w turnieju z łączną pulą nagród 100 tys. euro.
Zwiększona aktywność Jarosława “pashyBicepsa” Jarząbkowskiego na Twitchu w ostatnich dniach wydawała się być dowodem na to, że faktycznie polski zawodnik został “twarzą” Virtus.pro i, podobnie jak Shroud, będzie w jakimś sensie “reklamował” swoją organizację na platformach streamingowych. Okazuje się, że…
Jak w popisowy sposób zepsuć swoje szanse na zaistnienie na krajowej scenie CS:GO? Pokazał to ostatnio wszystkim graczom jeden z zawodników zespołu z Anglii, który w finale ASUS ROG przegrał z Polakami 2:0.
Jutro będzie ostatnia okazja, aby kupić bilety na ESL One oraz IEM Katowice 2019. Lepiej się spieszyć, bo bez tego możecie spędzić kilka godzin w kolejce przez Spodkiem.
Zespół Izaka po raz kolejny nie pozostawił złudzeń kto jest najlepszy na ASUS ROG Masters. Po stosunkowo szybkim meczu Polacy pokonali prowadzonych przez HenryG Anglików 2:0.
Ostatnie zmiany w Virtus.pro sprawiły, że wiele osób zastanawiało się, co z dwoma weteranami polskiej sceny, czyli Jarosławem ‘pashą’ Jarząbkowskim oraz Filipem ‘neo’ Kubskim. Przyszłość jednego z nich właśnie się wyjaśniła.
Przed chwilą zakończyło się spotkanie półfinałowe ASUS ROG Masters pomiędzy zespołem Izaka a zepołem z regionu CIS, prowadzonym przez Arseniy “ ceh9” Trynozhenko. Polacy po wygranym 2:0 półfinale zapewnili sobie grę w jutrzejszym finale.
Wygląda na to, że przewidywania dotyczące przyszłości najsłynniejszego chyba polskiego zawodnika CS:GO zaczynają się powoli sprawdzać. Jarosław “pashaBiceps” Jarząbkowski wraca do streamowania.
Każdy polski fan CS:GO, który w ciągu ostatnich kilku godzin spojrzał na nowy ranking HLTV, mógł się mocno zdziwić. Oto bowiem na wykresie przedstawiającym pozycję Virtus.pro pojawiła się gigantyczna “zapaść”.