Clutch (eng. “chwyt, uścisk”) – w CS:GO sytuacja, w której osłabiona liczebnie drużyna lub jej ostatni żywy zawodnik musi wygrać rundę na liczebniejszego przeciwnika. Już z nazwy widać, że MSI Clutch GM 50 ma aspiracje esportowe. Czy słusznie?
Cena MSI Clutch GM 50 wskazuje na to, że jest skierowana przede wszystkim do graczy, którzy wiedzą czego poszukują w myszach. Kosztuje niemal 250 złotych, a więc porównywalnie z produktami Zowie lub Logitecha, skierowanymi do osób traktujących granie na poważnie. Na szczęście mysz MSI w żadnym aspekcie od nich nie odstaje, a w niektórych nawet przewyższa konkurencję.

Specyfikacja MSI Clutch GM 50:
- Sensor: PMW-3330
- Dostępne DPI: 400 – 7200
- Liczba przycisków: 6 + scroll
- Polling rate – 125 – 1000 Hz
- Podświetlenie: LED
- Wymiary: 42 x 67 x 120 mm
- Masa: 87 g
- Cena: 249 zł
[nextpage title=”Wygląd i design”]
Pierwszy rzut oka na mysz MSI przywołuje bardzo sympatyczne wspomnienia. Lekko “rozchodzące” się na boki końcówki głównych przycisków przypominają Deathaddera, natomiast z profilu Clutch GM 50 wygląda nieco jak Steelseries Rival 100 – tylko w nieco mniejszej wersji. Gryzonia wykonano z bardzo przyjemnego w dotyku, lekko matowego plastiku, wykończonego obowiązkową gumą zarówno z lewej jak i prawej strony. Mysz jest lekko profilowana, a boczne przyciski znajdują się jedynie po lewej stronie, więc nie będzie się niestety nadawała dla osób leworęcznych.

Szczególnie zadowoleni z niej będą Ci gracze, którzy trzymają myszki chwytem Fingertip Grip. Przynajmniej w moim przypadku był on najbardziej intuicyjny. Jak już wspomniałem, GM 50 sprawia wrażenie mniejszej od konkurencyjnych produktów – jest mniejsza od myszy, którą wykorzystuję na co dzień, co wymagało nieco przyzwyczajenia. Jednak pomijając to, nie mam do jej kształtów większych zastrzeżeń. Chwyt jest pewny, gumowane boki dodatkowo go poprawiają, a rozkład przycisków nie sprawia żadnych problemów.
[nextpage title=”Jakość wykonania”]
Wspomniany na początku matowy plastik to nie wszystko. Jeśli chodzi o podświetlenie, to jego fani nie powinni się czuć zawiedzeni. Podświetlana jest dość szeroka strefa na plecach urządzenia, jej logo oraz scroll. Ten ostatni jest bardzo szeroki, kręci się szybko i płynnie, ale z wyraźnie wyczuwalnym “skokiem”. Co do pracy przycisków to mam do nich tylko jedną uwagę. Znajdujący się na górze przełącznik zmieniający DPI mógłby stawiać odrobinę większy opór, być nieco bardziej “twardy”. Jest to jedyny guzik w urządzeniu, który aktualnie sprawia wrażenie lekkiego “zapadania się” w trakcie zmiany rozdzielczości za jego pomocą. Producent na opakowaniu chwali się, że główne guziki myszy MSI Clutch GM 50 korzystają z przełączników Omron. Według deklaracji producenta powinny one wytrzymać ponad 20 milionów kliknięć. Ja mogę natomiast napisać, że charakterystyka ich pracy jest po prostu… optymalna. Stawiają odpowiedni opór, ale jednocześnie nie są zbyt twarde, idealnie reagując na decyzje i reakcje gracza.

W myszy zastosowano dwa klasyczne, teflonowe ślizgacze o nadspodziewanie dużej powierzchni. Nie sprawiają one żadnych większych problemów, mysz płynnie i dość szybko przemieszcza się zarówno po miękkich jak i twardych podkładkach. Ale w dalszym ciągu jest to o jedną półkę niżej niż ślizgacze metalowe, które urzekły mnie w myszach Bloody, które miałem okazję testować. Co do kabla, łączącego mysz z komputerem, to tutaj również MSI nie wynajduje koła na nowo – mamy do czynienia ze stosunkowo miękkim, elastycznym przewodem, który nie powoduje większych problemów w korzystaniu z myszy. Kabel ani na chwilę nie sprawił wrażenia jakby coś stawiało opór przy przesuwaniu gryzonia, co częściowo jest zapewne zasługa braku oplotu. O ile kable w oplocie bardzo lubię w przypadku klawiatur, o tyle z doświadczenia wiem, że rzadko sprawdza się w przypadku myszy.
[nextpage title=”Precyzja i oprogramowanie”]
Wewnątrz myszy siedzi sensor optyczny PMW-3330, określany mianem jednego z najlepszych, jeśli nie najlepszego sensora na rynku. I wiecie co? W przypadku Clutch GM 50 to się sprawdza w 100%! “Test painta”, którego wyniki możecie zobaczyć poniżej, powoduje wrażenie, że w dłoni trzymacie nie mysz, a piórko tableta – do tego stopnia precyzyjny jest ten gryzoń. Zobaczcie zresztą sami – precyzyjne łuki, niemal żadnych zakłóceń i szumów, naprawdę świetne wrażenie:
Gwoli ścisłości, testy w Paint oraz grach wykonywałem z wyłączoną predykcją, a i tak wypadły znakomicie.
Mysz co prawda nie jest demonem prędkości, rzadko bowiem udało mi się przekroczyć 5 m/s, ale powiedzmy sobie szczerze – chyba mało kto wykonuje aż tak gwałtowne ruchy. Zresztą, osiągnięte przeze mnie 4,5 – 5 m/s to i tak znacznie więcej niż deklaruje producent PMW-3330 (3,81 m/s).

Jeśli chodzi o software to jest przejrzysty i oferuje najbardziej przydatne funkcje – zabawę kolorami, regulację DPI (które możemy zapisać jako jeden z 5 poziomów), ustawienia pooling rate, LOD oraz predykcji. Wszystko to można zapisać w 3 profilach.



Podobnie jak w przypadku opisywanej wcześniej klawiatury MSI GK 60, tak i tutaj do sterowania podświetleniem możemy wykorzystać osobne oprogramowanie – Mystic Light. Za jego pomocą możemy sterować kolorem, jasnością oraz efektami (w tym ich prędkością).

Taka ilość opcji konfiguracyjnych moim zdaniem powinna zadowolić najbardziej nawet wybrednych użytkowników. Jednocześnie oprogramowanie jest czytelne i nie zawiera żadnych przekombinowanych pomysłów, z których skorzystamy raz w życiu.
[nextpage title=”Podsumowanie i ocena”]
Biorąc pod uwagę powyższe, nikogo chyba nie zaskoczę, jeśli napiszę, że gra myszą MSI jest po prostu czystą przyjemnością. Nie mam absolutnie żadnych zastrzeżeń do precyzji, szybkości reakcji czy pracy przycisków. LOD sensora to, w zależności od preferencji gracza, regulowane 2 lub 3 mm, więc w zupełności satysfakcjonujące. Jedyne co mi w niej odrobinę przeszkadzało to rozmiar. Była jak dla mnie nieco zbyt mała – mniejsza niż posiadana przeze mnie aktualnie Zowie FK-1 – więc jest to coś na co powinniście zwrócić uwagę przy zakupie.

Na wstępie wspomniałem, że mysz nie należy do najtańszych, a co za tym idzie, jest skierowana do graczy, którzy “wiedzą czego chcą od życia”. Czy wydatek w okolicach 250 złotych jest uzasadniony? Moim zdaniem jak najbardziej tak – w tej cenie otrzymujemy przede wszystkim doskonały, precyzyjny sensor, świetnie pracujące przełączniki i scrolla oraz przemyślane oprogramowanie. Do tego solidne wykonanie i fajny, choć nie rewolucyjny wygląd. Moje jedyne zarzuty pod kątem myszy to wielkość oraz praca przełącznika DPI, a do tego prędkości maksymalne sensora. To jednak zdecydowanie za mało wad, abym miał się na Clutch GM 50 “obrazić”.
Ocena końcowa: 9/10
![]() |
![]() |
Zalety
|
Wady
|















