Mysz Cooler Master CM 310 – jest nieźle, ale mogłoby być lepiej

Zbigniew Pławecki

Mysz Cooler Master CM 310 – jest nieźle, ale mogłoby być lepiej

Pierwsze informacje o nowej myszy gamingowej w ofercie Cooler Mastera pojawiły się już w lipcu. Teraz gryzoń trafił w nasze ręce i mogliśmy w końcu sprawdzić, ile z obietnic producenta zostało spełnionych.

Mysz przyjeżdża do nas w klasycznym opakowaniu, będącym eleganckim połączeniem fioletu i szarości, lub może dla niektórych – grafitu. Wyściełane specjalną pianką opakowanie, poza gryzoniem, skrywa jedynie malutką “instrukcję”, której głównym zadaniem jest rozpisanie przycisków myszy i… to tyle. Pudełko nie zawiera nic więcej, a brak płytki z oprogramowaniem nie wynika z faktu, że można je ściągnąć ze strony producenta. Oprogramowania po prostu nie ma.

Advertisement

  • Sensor: optyczny, Pixart A3325
  • DPI: 500, 1000, 2000, 3000, 4000, 5000, 10000
  • Pooling rate: 1000 Hz / 1 ms
  • Przewód: 1,8 m
  • Podświetlenie: RGB 16,7 mln, 5 trybów, 7 kolorów dla zmiany DPI
  • Wymiary: 127 x 71,5 x 39,5 mm
  • Masa: 100 g
  • Cena: 113 PLN
  • Gwarancja: 24 mc-e
  • Dodatkowe: Palm i Claw Grip, gumowe boki
  • Przyciski: 8
  • Przełączniki: b/d
    [nextpage title=”Wygląd i kształt”]

Wygląd i kształt

Mysz ma bardzo klasyczny wygląd, na pierwszy rzut oka – szczególnie z przodu – przypominający HyperX Pulsefire FPS. W jej wyglądzie ciężko doszukiwać się czegoś wybitnie zaskakującego, chociaż w pełnej krasie zobaczymy ją dopiero po podłączeniu do komputera. Podświetlona zostaje wtedy rolka, logo na plecach gryzonia oraz pasek biegnący wokół całego urządzenia – ten element wygląda najbardziej efektownie. Mysz ma aż 7 trybów podświetlenia (wcześniej producent zapowiadał “tylko” cztery), spośród których najlepiej wygląda tęcza przesuwająca się po całym gryzoniu.

Producent opisuje 310 jako mysz oburęczną dla każdego rodzaju chwytu, ze szczególnym uwzględnieniem Palm i Claw Grip. Z tą oburęcznością bym jednak nie przesadzał, bo przyciski obsługiwane kciukiem umieszczono tylko z lewej strony urządzenia. Sugeruje to, że głównie dedykowana jest osobom praworęcznym. Jeśli chodzi o jej rozmiary i wygodę użytkowania, to nie miałem problemów ani z korzystaniem z głównych przycisków, ani bocznych, natomiast kłopoty sprawiały mi guziki do zmiany DPI i trybu podświetlenia, umieszczone na górze. Szczególnie niewygodny był ten najbardziej cofnięty ku tyłowi myszy.

[nextpage title=”Jakość wykonania”]Jakość wykonania

Urządzenie pokryto czarnym plastikiem o lekko matowym charakterze, z gumowanymi wstawkami po bokach. Z obu stron mają teksturę rowków, co wydaje się być całkiem rozsądnym i dobrze wyglądającym rozwiązaniem, z jedną wadą – między rowki może dostawać się naskórek, więc albo będziemy często czyścić gryzonia, albo po jakimś czasie trzeba się liczyć z coraz gorszą estetyką. O ile po jakimś czasie rowki nie zaczną się wycierać – jednak aby to ocenić musiałbym spędzić z 310 o wiele więcej czasu.

Jeśli chodzi o pracę przycisków to nie zauważyłem żadnych problemów, jedyne co mi w nich przeszkadzało to bardzo lekkie, wręcz “plastikowe” klikanie. Zdecydowanie wolę myszki, w których przełączniki stawiają większy opór i wydają bardziej metaliczny dźwięk. Niestety, producent nigdzie nie podaje jakiego typu mechanizm zastosował, można więc przypuszczać, że nie są to przełączniki z najwyższej półki. Jeśli zaś chodzi o ślizgacze, to te działały bez zarzutu, podobnie jak scroll – kółko jest duże, ale chodzi wyraźnie skokowo, dokładnie tak jak lubię.
[nextpage title=”Precyzja działania”]

Precyzja działania

CM 310 opiera się na sensorze optycznym Pixart A3325. Testowany model obsługuje siedem poziomów DPI, w zakresie od 500 do aż 10 tysięcy, jednak tak naprawdę używać da się jej do wartości 5000 DPI, ze szczególnym wskazaniem na DPI do zakresu 3000 DPI. Powyżej tej wartości mocno we znaki dają się już zakłócenia w pracy.

Jeśli chodzi o prędkość maksymalną, według informacji producenta sensora powinien on pracować z szybkością do ok. 2,5 m na sekundę – 310 funduje nam więc po raz kolejny pozytywne zaskoczenie, bo w testach udało mi się “wykręcić” od 3,5 do nawet 4,7 m/s. Trzeba jednak pamiętać, że ponad 4 m/s mysz uzyskuje przy najwyższych ustawieniach DPI, które – jak wspomniałem – średnio nadają się zarówno do pracy jak i do gry. A propos gier – w żadnym ogrywanym przez mnie tytule nie zauważyłem specjalnych negatywnych efektów obcowania z produktem firmy Cooler Mastera. O ile przebolejemy przeciętne LOD – sensor przestał reagować przy podłożeniu 3 płyt (ok. 3,6 mm), co nie jest wynikiem rewelacyjnym, ale też miałem okazję testować myszy, które ten parametr miały jeszcze gorszy.

Jak już wspomniałem, mysz nie ma żadnego oprogramowania i nigdzie nie jest podawany aktualny poziom DPI, trzeba więc posiłkować się stroną internetową i pamiętać, jaki kolor jest odpowiedzialny za jaki nastaw.

[nextpage title=”Podsumowanie”]Podsumowanie

CM 310 w polskich sklepach znajdziemy już w cenie ok. 113-115 złotych. To mniej niż na początku deklarował producent, ale mam wątpliwości jeśli chodzi o relację ceny do jakości. Z jednej strony otrzymujemy urządzenie, które niby nie razi jakimiś większymi problemami i nada się do większości gier, o bardzo ładnym designie, efektownym podświetleniu i z bardzo przyjemnie pracującym scrollem. Jednak z drugiej przeszkadzać mogą “plastikowo” pracujące przełączniki, brak oprogramowania i przeciętne LOD. Sensor zaskakuje wyższymi niż deklarowane maksymalnymi prędkościami, ale trochę “sprowadza na ziemię” jeśli chodzi o precyzję działania. Dla porównania, recenzowana przeze mnie Bloody P93 była nieco tańsza, miała ten sam sensor, który jednak dawał się nieco łatwiej ujarzmić. Dlatego też produkt CM otrzymuje ode mnie o 1,5 oczka niższą notę od swojej „krwawej” koleżanki.

Ocena końcowa: 6/10

Zalety Wady
+ podświetlenie
+ ogólny wygląd
+ gumowe, rowkowane „boczki”
+ praca scrolla
+ wygodny dostęp do większości przycisków (poza zmniejszaniem DPI)
+ wyższe niż deklarowane prędkości maksymalne sensora
– „plastikowy” klik przycisków
– DPI powyżej 5000 jest właściwie bezużyteczne
– brak oprogramowania
– przeciętne LOD
– stosunek jakości do ceny gorszy niż w teoretycznie porównywalnych produktach konkurencji

 

Udostępnij:
Advertisement

Polecane artykuły