Podobno nie ma rzeczy niezastąpionych, ale w chwili, gdy wymagamy od klawiatury wygody i szybkości pracy przełączników nagle może się okazać, że jedno urządzenie będzie lepsze od drugiego. Wśród mechaników takim jest właśnie model Blade będący pomostem dla wysokoprofilowych bestii i bezgłośnych membranowców.
Klawiatura mechaniczna jest już niemal zakupem obowiązkowym dla gracza ceniącego sobie wygodę i szeroką paletę funkcji multimedialnych. Co jednak najważniejsze, w porównaniu do klasycznego membranowca, pojedynczo montowane przełączniki działają szybciej, precyzyjniej i dłużej, często przekraczając swoją żywotność do 50 milionów klików. Najlepsze z klawiatur Corsair, Logitech, czy też Razer potrafią wynieść gaming ponad standard, dostarczając każdej osobie kontroler idealny do grania zarówno w sieci w ramach dynamicznie rozgrywanych meczy, jak również w emocjonujących kampaniach singleplayer.
Zdarza się jednak, że przesiadka z układów membranowych – a szczególnie tych zamontowanych w laptopach – na mechaniczne nie dla wszystkich jest łatwa. Inny charakter stylu pracy klawiszy wiążący się z m.in. wyższym profilem przycisków, większą siłą aktywacji oraz głośnością pracy wywołuje tymczasowy szok i problemy z przyzwyczajeniem się do nowych warunków klikania. Jeśli zaliczacie się do takich osób, to wiedzcie, że jest i na to rozwiązanie, które nie wyklucza kontaktów z przełącznikami. Obok pełnowymiarowych konstrukcji z wysokim profilem klawiszy swój żywot na rynku IT wiodą niskoprofilowe klawiatury mechaniczne.
Mieliśmy właśnie okazję sprawdzić jedną z nich, a mianowicie model Modecom Volcano Blade występujący w trzech odmianach przełączników Slim Kalih Blue, Red i Brown. Dzięki polskiemu producentowi zetknęliśmy się z każdym wariantem Blade’a i wiemy, jak bardzo różni się specyfika pracy podlegająca wysokości profilu nakładki oraz rodzajowi przełącznika. Teraz Wasza kolej, więc zapraszamy do treściwej lektury!
[nextpage title=”Wygląd i specyfikacja”]

Porzućcie wszelkie stereotypy na temat klawiatur mechanicznych, bowiem wersje niskoprofilowe otwierają nowy rozdział w historii gamingu. Model Volcano Blade zapisze się w niej jako sprzęt bardzo niewielki i niezwykle wygodny w użyciu. Ma niemal identyczny rozmiar, co klawiatura zamontowana w laptopie. Jednak jest to zasługa usunięcia bloku numerycznego. Mamy więc do dyspozycji 87 przycisków o bardzo przyjemnych w dotyku nakładkach, które łączą w sobie delikatną chropowatość i umiarkowany poślizg dla palców.
Świetną kompozycję względem klawiszy stanowi aluminiowy panel w kolorze matowej czerni. Choć nie zbiera nadmiernie odcisków, to jednak przy naturalnym świetle dość mocno eksponują obudowę pyłki kurzu i inni niespodziewani goście. Górną część klawiatury wyróżniają dodatkowo oszlifowane brzegi o zaokrąglonych rogach. Zaglądając na tył urządzenia zastaniemy już wyłącznie plastik i cztery gumowe podkładki, których celem jest ograniczenie ruchliwości klawiatury. Niestety, słabo wywiązują się ze swojego zadania. Jeśli wysuniemy górne nóżki klawiatura solidnie przylgnie do biurka, ale pozostawiając je nienaruszone w pozycji leżącej możemy narazić się na częste odjazdy, szczególnie w trakcie dynamicznego klikania lub przypadkowych kolizji. Lakierowane powierzchnie wyraźnie nie służą modelowi Blade i w jego przypadku warto zaopatrzyć się w materiałową podkładkę.

Pociąg do wielkich podróży uwidacznia się również za sprawą odłączanego przewodu. Swoistą smyczą jest tu 1,5-metrowy wąż o gumowej charakterystyce, zakończony klasyczną wtyczką USB/mini USB. Mały rozmiar klawiatury oraz możliwość odpięcia przewodu zachęca wręcz do zabierania klawiatury na gamingowe sesje lub sparowania z urządzeniami mobilnymi.
Specyfikacja:
Typ klawiatury: TKL,
Przełączniki: mechaniczne Slim Kalih Blue, Red i Brown
Wysokość skoku przełączników: 3 mm
Podświetlenie: tak (czerwone),
Funkcje dodatkowe: anti-ghosting
Połączenie z komputerem: USB 2.0
Kabel: gumowy o długości 1,5 metra,
Wymiary: 354 x 127,5 x 22,5 mm,
Masa: 520 g,
Cena: około 299 zł.
[nextpage title=”Przełączniki w praktyce”]

Cały sekret działania klawiatury Blade tkwi w zastosowanych przełącznikach mechanicznych. Jednakże charakterystyka ich pracy jest kompletnie inna od pełnowymiarowych klawiszy. Mają o wiele niższy profil, co przekłada się na szybszą reakcję, mniejszy opór oraz inną głośność kliku. Układ niskoprofilowy jest w pewnym sensie zaginionym gatunkiem w drzewie genealogicznym wszystkich rodzajów klawiatur. Przełączniki typu Slim należałoby umieścić dokładnie między blokiem membranowym a standardowymi mechanikami. Warstwa zewnętrza Blade’a sugeruje jakoby zintegrowany system przycisków, bowiem nakładki są bardzo niskie, ale to tylko pozory. Pod plastikową osłonką kryje się mechanizm znany w konstrukcjach wyposażonych w przełączniki mechaniczne.
W recenzowanym sprzęcie są to przełączniki, z których Modecom korzysta najczęściej, a więc mówimy tu o switchach Kalih Slim o skoku 3 mm i progu aktywacji 1,5 mm. Producent poczęstował nas aż trzema wariantami tej klawiatury, abyśmy mogli porównać charakter ich pracy wobec typowych mechaników, jak również wytypować najlepszy rodzaj przełączników Slim do amatorskiego gamingu.
Na pierwszy odstrzał poszła klawiatura uzbrojona w przełączniki Red. W praktyce okazały się piekielnie szybkie, bowiem charakterystyczny dla nich jest liniowy skok i wysoki próg aktywacji. Miałem nawet wrażenie, że klawisze wracały do pozycji początkowej prędzej, niż moje palce. Ponadto są niesamowicie ciche, pozbawione wyraźnego kliku. Nie stawiają zbyt dużego oporu, toteż na początku miałem problem z dopasowaniem właściwej siły. Podobno czerwone przełączniki są najlepsze do grania, ale mnie osobiście w odmianie niskoprofilowej kompletnie nie przypadły do gustu. Przyciski są aż za bardzo delikatne i czułe na dotyk. Powoduje to, że w trakcie rozgrywki położenie palca na przypadkowym przycisku niemal natychmiast go aktywuje. Brakowało mi również płynności reakcji w trakcie kilkukrotnego wybrania tego samego znaku i pewniejszego odbicia klawiszy od podstawy.
Marginalnie inny charakter kliku napotkamy mając pod palcami przełączniki Brown. Podczas uderzania w klawisze znów nie uświadczymy podręcznikowego sygnału aktywacji, a ciszę przecinać będzie tylko „syntetyczny” dźwięk uwalniający się w momencie odbicia nakładki od mechanizmu przełącznika. W ich przypadku znaki rejestrowane są mniej subtelnie. Aktywują się na niższym pułapie kliku, nadto nie reagują na nacisk w sposób liniowy. Można wyczuć dwustopniowy mechanizm działania, który wymaga użycia nieco większej siły.
Jako ostatnie sprawdziłem przełączniki Blue i właśnie te spodobały mi się najbardziej. Po wprowadzeniu je w ruch od razu skojarzyłem je z Brownami, ale w wariancie wysokoprofilowym. Stawiają odpowiedni opór i przyjemnie haczą, dzięki czemu miałem większą kontrolę nad klikiem. Trzeba nadmienić, że aktywują polecenia w towarzystwie metalicznego pogłosu, ale jest to poziom hałasu podobny do wysokoprofilowych Brownów, może nieco mniej agresywny. Osobiście uważam, że wariant Slim Blue uosabia dualizm zadaniowy. Świetnie nadaje się do pisania i przede wszystkim grania. Jest oczywiście wolniejszy od wersji Red i Brown, ale najszybciej można się do niego przyzwyczaić. Co ciekawe, zupełnie inne zdanie mam na temat Niebieskich w formacie pełnowymiarowym. Niby ta sama kategoria przełączników, a jednak nie ma mowy o tym samym stylu pracy. Dlatego osobom, które znają właściwości przełączników z wysokimi nakładkami, nie polecam dokonywać zakupu na podstawie wcześniejszych doświadczeń.
[nextpage title=”Podświetlenie i oprogramowanie”]

Jak było wspomniane wcześniej, recenzowana klawiatura stanowi alternatywę dla konstrukcji zajmujących większą część biurka. Wersja TKL będzie więc wielce pożądana przez graczy chcących doprowadzić do bliższych relacji klawiaturę i mysz. Kosztem zaoszczędzenia wolnego miejsca utracimy niestety dostęp do osobnych przycisków multimedialnych i bloku numerycznego, który przydaje się do prac biurowych.
W przypadku Blade’a jeszcze bardziej odczujemy ograniczenia narzucone przez producenta, bowiem dodatkowe funkcje uruchamiane przy użyciu FN z F1-F12 dotyczą wyłącznie ustawień podświetlenia i aktywowania trybu gry. Fanów zabaw ze światełkami zmartwić może fakt, że pod przyciskami roztacza się tylko jeden kolor, z którego słynie Modecom. Ponownie jest to jasna, magmowa czerwień rozświetlająca nadruk na nakładkach i delikatną mgiełką okalająca krawędzie przycisków. Za pomocą skrótów na klawiaturze możemy spersonalizować tryb animacji wybierając jeden z pięciu dostępnych profilów lub zapisać własne profile wyróżniając przyciski dla gier typu MOBA/FPS/RPG. Ponadto przytrzymując klawisz FN ze znakiem plusa lub minusa ustawimy poziom natężenia światła, wybierając PageUp lub PageDown skonfigurujemy prędkość animacji, zaś z przytrzymanymi strzałkami dopasujemy jej kierunek.

Luminację zaprogramować można także w dedykowanym oprogramowaniu zamieszczonym na oficjalnej stronie Modecom. Tamże czekać na graczy będą opcję do konfiguracji podświetlenia oraz kilka innych ustawień pozwalających zapisać makra, dobrać właściwy poziom odświeżania i czas reakcji, jak również aktywować tryb gry oraz zablokować klawisz Windows.

Rzecz na koniec istotna o podświetleniu jest taka, że służy nie tylko, by podnieść wrażenia wizualne. Klawiatura pozbawiona jest kontrolek informujących o aktywnym przycisku Caps Lock i reszcie ferajny, dlatego też obowiązek raportowania o aktualnie działających funkcjach przejęła dioda rozświetlająca dany przycisk. Nie bójcie się, że wraz z wyłączeniem podświetlenia znaki przestaną być czytelne. Zastosowana tu czcionka jest nader klarowna, że i bez pomocy czerwonego strumienia światła odczytamy symbol na nakładce.
[nextpage title=”Podsumowanie”]

Pojęcie gamingu bezpośrednio wiąże się z jakością rozgrywki, a ta dotyczy nie tylko tego w co gramy, ale jeszcze w jaki sposób. Warunki poziomu przyjemności dyktują akcesoria komputerowe, a w tym m.in. pozornie zwyczajna klawiatura. Dawniej było to urządzenie, na które nie zwracaliśmy większej uwagi. Byle miała przyciski i dobrze reagowała na komendy dotykowe. To się jednak zmieniło od momentu, kiedy producenci sprzętu zaczęli traktować wygodę graczy jako jeden z głównych priorytetów sprzedaży. Z tego też względu klawiatury mechaniczne coraz szybciej wypierają z rynku archaiczne modele klawiatur membranowych. Ostatnią dla nich deską ratunku miały być trudności z przyzwyczajeniem się użytkowników do nowego stylu pracy, który to był głośniejszy i bardziej męczący dla palców. Aczkolwiek i ten problem został już rozwiązany z pomocą modelów niskoprofilowych, jak recenzowany Modecom Volcano Blade Slim łączący w sobie najważniejsze zalety mechaników i membranowców.
W zależności od osobistych preferencji i nawyków bez problemu zaczniemy przygodę z przełącznikami mechanicznymi dzięki niskiej nakładce klawiszy, kompaktowym rozmiarom urządzenia i ograniczeniu hałasu pracy do minimum. Co więcej, nawet starym wyjadaczom powinna spodobać się tego rodzaju klawiatura, gdyż oferuje znacznie szybszy moment aktywacji i prędkość odbicia przycisków, co z pewnością przydaje się podczas dynamicznej rozgrywki. Osobiście bardzo polubiłem się z wersją wyposażoną w przełączniki Blue, które mimo że najgłośniejsze ze wszystkich przetestowanych, to jednak w pełni dopasowane do moich potrzeb. A co zaś się tyczy rozmiaru klawiatury, jakości wykonania i dodatkowych funkcji, tylko w jednym miejscu mogę wytknąć Modecom błąd, a jest nim zła organizacja funkcji multimedialnych. Szkoda, że wszystkie skróty klawiszowe poświęcono dla konfiguracji podświetlenia.
Ocena końcowa: 7/10 (8+/10 dla wersji z przełącznikami Blue)
[pm]+ wygląd i niewielki rozmiar klawiatury
+ piekielnie szybka aktywacja przełączników
+ opcje podświetlenia
+ czytelna czcionka nadruku na klawiszach
+ cicha praca
+ odłączany przewód
+ głośność pracy
– gumowa osłona kabla zamiast oplotu
– brak przycisków oraz skrótów multimedialnych[/pm]
Źródło:




















