Oto przede mną leży ona, pierwsza klawiatura mechaniczna sygnowana marką OMEN by HP, dedykowana graczom. Jeszcze zanim się do niej dobrałem, targały mną silnie negatywne emocje. Czemu?
Hewlett-Packard, firma-legenda znana w świecie głównie za sprawą serwerów, laptopów oraz drukarek postanowiła zawalczyć o kawałek pysznego tortu o smaku portfeli graczy. Podobnie jak niedawno recenzowany sprzęt firmy Patriot, klawiaturę o wdzięcznej, zapadającej w pamięć nazwie “tysiąc sto” nazwać możemy dzieckiem pierworodnym, otwierającym wraz z kilkoma innymi akcesoriami linię sprzętu dedykowanego hardkorowym graczom.
Klasycznie wystartujemy z garścią danych technicznych:
- Typ klawiatury – pełnowymiarowa
- Przełączniki: mechaniczne Greetech Blue
- Podświetlenie: TAK (czerwone)
- Połączenie z komputerem: USB 2.0, 1.8 metra
- Wymiary: 150 x 450 x 40 mm,
- Masa: 1000 g
- Cena: ok. 300 zł
[you tube=45TK8I6u4Jc]
Wygląd i jakość wykonania
Klawiaturę wykonano zgodnie z przyjętymi w świecie IT standardami, oferując pełen pakiet klawiszy o typowym rozłożeniu wraz z sekcją numeryczną. Kapsle znajdują się tam gdzie powinny, a dedykację graczom zdradza widoczny na pierwszy rzut oka zestaw WSAD poprzez agresywną czerwień kapsli. Reszta kolegów dookoła również nie usypia designem, czcionka użyta na każdym z nich również odbiega od biurowych standardów.

Płyta czołowa wykonana została z aluminium, przyjemnie chłodzącego zmęczone rozgrywką palce i zapobiegając wyczynom najbardziej nerwowych graczy. Okraszona została logotypem marki OMEN by HP, ulokowanym podobnie jak u konkurencji – nad sekcją numeryczną klawiatury. Nie znajdziemy tutaj klawisza HOME, a przynajmniej nie pod tą nazwą. Jego miejsce zajęła charakterystyczna małpa, nie będąca jednak pomysłem nowym. Tribalowy motyw użyty został pierwotnie jako logo firmy VoodooPC produkującej zestawy komputerów PC o najwyższych możliwych parametrach, pamiętającej upadek Związku Radzieckiego. Rzecz jasna nie ma tu mowy o jakichkolwiek prawnych kantach – marka ta należy do HP już od dawna.
Wracając do naszego interfejsu komunikacji człowiek-komputer-człowiek – kształty i detale modelu 1100 zwać można dość minimalistycznymi. Nie jest to może podejście na kształt prezentowanych przez firmę Logitech modeli, bowiem znaleźć tu można trochę więcej ognia w formie czerwonego paska, osadzonego na bocznych ściankach klawiatury, jednak większego szaleństwa nie wykryto. Jako że gust jest jak tyłek… Nie będę oceniać podejścia HP do estetyki sprzętu gamingowego. Jedno jest pewne – brzydka nie jest.

Niestety słowa klasy “brzydkie” zaczęły cisnąć mi się na usta gdy zacząłem przyglądać się klawiaturze w stylu obrazów rejestrowanych poprzez obiektywy makro. Czerwony, plastikowy pasek (niestety nie świeci) nie jest pojedynczym elementem i jego łączenie, na samym środku klawiatury jest zbyt mocno widoczne. Tak, wiem to detal i czepialstwo, jednak sytuacji nie próbują poprawić kapsle, zakrywające przełączniki mechaniczne. Niestety, proces technologiczny jest na tyle nieprecyzyjny, że niemal na każdej sztuce widać nadlewki czy miejsca wyłamania z formy. Podczas codziennego użytkowania nie będziemy tym obrazem katowani. Ktoś na tyle przemyślał sprawę, że łączenie kapsli z formą wytłaczarki/wtryskarki znalazło się z ich górnej strony, dlatego ich designem bardziej będzie martwić się monitor (jeśli faktycznie ma duszę i oczy) a nie gracz. Ale jednak, problem istnieje.

Z pozostałymi aspektami sprzętu nie jest już tak źle. Elementy obudowy lubią się wzajemnie i trzasków czy złego spasowania nie uświadczymy, nie widać też nigdzie wad produkcyjnych, a po odwróceniu testowanego egzemplarza do góry nogami jest już tylko lepiej. Przewód przekazujący sygnał z naszych paluchów został zabezpieczony materiałowym oplotem, jego grubość nie każe mi psioczyć na oszczędność chińczyków, a końcówka w parze z filtrem ferrytowym obok wygląda i dobrze i trwale. Możliwość regulacji kąta pochylenia nie powala, podobnie jak u konkurencji możemy klawiaturę położyć całkowicie płasko jak i pod lekkim kątem. Gumowe podkładki zapewniają pewny styk z powierzchnią płaską, nie dając szans wszelakim wektorom sił pracujących nad jej przemieszczeniem względem naszego pokoju.

[nextpage title=”Klawisze i funkcje dodatkowe?”]
Pod kapslami kryje się produkt firmy Greetech. Większość z was pewnie tej marki nie kojarzy – przełączniki mechaniczne tego producenta znajdują się m.in. w wybranych klawiaturach firmy Razer. Jednak sam Razer jakoś niespecjalnie się tym chwali udając, że bazuje tylko na własnych przełącznikach. W sieci zbyt wielu negatywnych haseł na temat Greetechów jednak nie znajdziemy, a przyglądając się im bliżej, oraz wsłuchując i wczuwając w pracę niebieskich klikaczy nie napotkałem na jakąkolwiek niepokojącą oznakę problemów z trwałością i funkcjonowaniem. Trzymają one parametry bardzo zbliżone do konkurencji. 50 g to siła potrzebna do aktywacji, droga pokonywana przez kapsel w pionie to typowe 4 milimetry, a odpowiednia literka pojawi się na ekranie po pokonaniu około 2 milimetrów trasy. Troszkę więcej o ich charakterystyce możecie przeczytać TUTAJ. Dźwięk ich pracy został zarejestrowany i wpięty w wideorecenzję, do obejrzenia której również zapraszamy!

Funkcje dodatkowe… Spójrzcie sami na jej zdjęcia. Ktokolwiek widział? Ktokolwiek wie? Na chwilę odsuniemy od siebie wątek tribalowego małpiszona w miejsce przycisku HOME. No, to policzmy. Mamy przycisk FN, mamy też F12 z dodatkowym logotypem systemu Windows. Jeszcze raz dla pewności oglądam sprzęt… I nic.
Niestety, bez dedykowanego oprogramowania (o którym za chwileczkę) klawiatura OMEN by HP 1100 jest niczym więcej jak kompletem absolutnie niezbędnych i podstawowych mechanicznych przycisków. Jakaś rolka do regulacji głośności? Może klawisz do sterowania oświetleniem? No… Chociaż kilka funkcji multimedialnych? Głucho.

To nie tak, że klawiatura nie może niczego, jednak wszystkie funkcje jakich oczekiwać moglibyśmy od sprzętu dostępne są tylko i wyłącznie z poziomu dedykowanego oprogramowania. Bez odpowiedniego pakietu danych nie ma tu możliwości zmiany animacji podświetlenia, jego jasności, sterowania mediami – nic. Jest to decyzja, która zastanawia mnie od pierwszej chwili położenia tysiąc-setki na biurku. Wszystkie testowane przeze mnie modele klawiatury gamingowe co prawda korzystały w sposób znaczny z oprogramowania, jednak aby nie utrudniać dodatkowo życia graczom, podstawowe funkcje dodatkowe były dostępne od ręki. Bez wsparcia kodem. Dlaczego HP nie zdecydował się na powiększenie zestawu kombinacji z klawiszem FN? W temacie funkcji dodatkowych doświadczenie z drukarkami powinno przecież przełożyć się na resztę działów rozwojowych… Jest to największa wada tego modelu i zaboli każdego, kto nie oczekuje od swojego sprzętu jedynie zestawu QWERTY i obowiązkowych koleżków. Oczywiście pewnie znajdą się na świecie tacy, którym to nie przeszkodzi, bowiem pobranie aplikacji zaowocuje odkryciem…

Kombinacja klawisza FN i tribalowego logo / home włączy tryb gamingowy, pozwalający na naprawdę dużo. Wkurzało was ulokowanie klawisza G? No, to możecie sobie programowo zamienić miejscem koleżkę z klawiszem F. Chcecie funkcji multimedialnych? Wrzućcie je gdzie chcecie, czy w segmencie F1-F12, czy na numerycznej – ogranicza was tylko wyobraźnia. Do kompletu czeka na was okno Macro, umożliwiające zarejestrowanie i zapisanie ciągu aktywacji, a odstępy między kolejnymi możecie wyregulować za pomocą opcji opóźnienia. Do tematu sterowania oświetleniem nie można się przyczepić. Klawiatura w parze z oprogramowaniem pozwala na użycie jednego z 9 wbudowanych animacji. Ciekawostką wartą wspomnienia jest również tryb “PAINT”, za pomocą którego w prosty sposób możemy wybrać zestaw klawiszy jaki chcemy rozświetlić w danym momencie. Fajnie, tylko czemu Patriot Viper V770 robi to bez softa, a tu się nie da? Tradycyjnie dla tego typu sprzętu wszelkie zabawy możemy zapisać w jednym z 10 dostępnych profili.

Na usta ciśnie mi się jeszcze jedna, dyskusyjna kwestia – design programu. Ikonka aplikacji uznana została za mój system wyczucia stylu za obrzydliwą, wyciągniętą niemal żywcem z lat 90-tych, a sam interfejs powoduje mocną kłótnię w mych myślach. Czy to fuszerka? Czy oprogramowanie pisał stażysta? Czy to po prostu wizja artystyczna? Nie wiem, grunt że kod robi, co do niego należy.
[nextpage title=”Podsumowanie, życiowa historia i ocena”]
We wstępie (ach jak ja kocham klamry!) wspomniałem o negatywnych emocjach. Pierwsze burzliwe myśli pojawiły się po sprawdzeniu ceny produktu. Za klawiaturę OMEN by HP 1100 producent życzył sobie 450 złotych i cenę tą uznałem za nieśmieszny żart. Na rynku znajdziemy dziesiątki konstrukcji przemyślanych i dużo gęściej obsianych funkcjami dodatkowymi w podobnej cenie, a i jakość wykonania potrafi stać na dużo wyższym poziomie, chociażby w testowanym niedawno Logitechu G413. Na szczęście, delikatne przetrzymanie sprzętu do recenzji ponad termin zaowocowało spadkiem złości. W sieci pojawiły się oferty oscylujące wokół kwoty 300 PLN. To już zdecydowanie lepsza opcja, chociaż i w tej cenie nie uznam dzieła projektantów Hewlett-Packarda za deal życia. Sytuacji nie poprawia kilka mankamentów w temacie jakości wykonania, a konieczność instalacji oprogramowania niszczy jakikolwiek uśmiech na mojej twarzy.

Pomyślicie więc, że nie ma co na ten sprzęt patrzeć… Przyznam się do czegoś. Otóż niniejszą klawiaturę na krótko przed świętami kupiłem. Dlaczego? Ponieważ mój Ojciec, który z karierą gracza absolutnie kojarzony być nie powinien potrzebował sprzętu trwałego, wykonanego solidnie, na mechanicznych przełącznikach. Nie odczuje on wady związanej z brakiem funkcji dodatkowych, nie potrzeba mu też sterowania podświetleniem. Tak, do pracy z aplikacjami klasy MS Excel i MS Word nikt tego nie wymaga. Sprzęt kupiłem też okazjonalnie, korzystając z promocji w internetowym sklepie, żegnając się z atrakcyjną jak na ten sprzęt kwotą 230 złotych.
Czy mogę ją zatem polecić? Jeśli cena zakupu nie przekracza 300 PLN, a konieczność używania oprogramowania do włączenia funkcji dodatkowych czy sterowania podświetleniem nie stanowi problemu – OMEN by HP 1100 będzie propozycją wartą rozpatrzenia.
Ocena końcowa 5/10
[pm]
+przyzwoita relacja ceny do jakości wykonania
+minimalistyczny i atrakcyjny design
+czerwony WSAD nie da się palcom zgubić
+nie skrzypi, nie ślizga się po biurku
+rozbudowane oprogramowanie
+podświetlenie działa niezależnie dla każdego klawisza
-brak funkcji dodatkowych bez użycia oprogramowania zastanawia
-zero jakichkolwiek przycisków funkcyjnych
-niewielkie wady produkcyjne
-design graficzny oprogramowania razi w oczy
-niezrozumiały stosunek ceny do funkcjonalności[/pm]
Źródło: Szymon „Majster” Nocoń