Oficjalnie rozpoczęły się prace na planie 2. sezonu serialowego Wiedźmina, a to oznacza całą garść nowych przecieków. Wygląda na to, że Netflix póki co nie wywiązał się z obietnicy zmiany zbroi Nilfgaardu, bo Czarni nadal straszą strojami znanymi z 1.…
Wygląda na to, że komuś w Netflixie omsknęła się rączka i na oficjalną stronę platformy trafiły informacje na temat nowej adaptacji Resident Evil. Artykuł szybko został usunięty ze strony, jednak w Internecie podobno nic nie ginie.
Wkrótce powinny rozpocząć się zdjęcia do drugiego sezonu serialowego Wiedźmina na Netflixie. Wygląda na to, że pojawi się w nim zupełnie nowa postać i nawet wiemy, kto ją zagra.
Najnowsze ruchy streamingowego giganta mogą wskazywać na to, że Netflix przygotowuje się do nadawania w rozdzielczości 8K. Sugeruje to między innymi implementacja nowego kodeka, AV1, który poprawia kompresję materiałów, czyniąc je łatwiejszymi do przesyłania, niezależnie od rozmiaru.
Chociaż serial Wiedźmin na Netflixie jest adaptacją książek Andrzeja Sapkowskiego, to jego twórcy inspirowali się również grami CD Projekt RED, a konkretnie to trzecią odsłoną serii. Przyznała to Lauren S. Hissrich, czyli showrunnerka serialu.
Już jakiś czas temu Netflix oficjalnie potwierdził, że trwają prace nad animacją w uniwersum Wiedźmina. Teraz serwis zdradził, że nie zobaczymy w niej Geralta oraz Ciri. Zamiast tego skupi się ona na życiu Vesemira.
Po raz kolejny okazuje się, że warto czasem wywierać presję na twórcach różnych dzieł popkultury. Zawsze jest szansa, że niepożądane elementy zostaną zmienione. Jeden z głośniejszych przypadków ostatnich miesięcy to przeprojektowanie postaci Sonica w filmie pełnometrażowym, a teraz podobnie dzieje…
To albo bardzo dobra, albo fatalna informacja dla miłośników mangi i anime One Piece. Netflix ogłosił, że stworzy serial na podstawie dzieła Eiichirō Ody. Tak, mowa o serialu z prawdziwymi, żyjącymi aktorami.
Serwis Gizmodo przeprowadził wywiad z Andrzejem Sapkowskim. Dowiadujemy się z niego kilka ciekawych rzeczy na temat autora Wiedźmina i jego wpływu na serial, który – jak się okazuje – był minimalny.
Chyba już zdążyliście się przyzwyczaić, że Netflix lubi dość luźno podchodzić do swoich produkcji inspirowanych innymi dziełami. Nie inaczej jest w przypadku najnowszej produkcji Ghost in the Shell, która nie przypadała fanom do gustu. Czy faktycznie jest się czego czepiać?