Wszyscy grają w Battle Royale, gram i ja? Sprawdzamy, które z tytułów są najlepsze oraz mają szansę stać się ciekawą alternatywą dla kultowych gier rozgrywanych w sieci.
Czy tego chcemy, czy nie, gry oferujące tryb Battle Royale stają się coraz bardziej popularne. Fenomen PUBG i Fortnite otworzył twórcom oczy na górę złota i miliony fanów codziennie walczących na śmierć i życie. Aktualnie to się ogląda i w to się gra. Dlatego informacje o kolejnych produkcjach promujących charakterystyczny schemat rozgrywki są już na porządku dziennym. I to nie tylko jeśli mowa o niezależnych deweloperach, którzy chcą wkraść się na rynek z gotowym przepisem na grę. Również najgrubsze ryby w branży gamingowej tworzą dodatkowy kontent skupiający się na jednym pomyśle, tylko nieco zmodyfikowanym, by nie był identyczny względem oryginału.
I może dlatego gros osób nie przepada za Battle Royale, bowiem sukces jednych firm wywołuje zazdrość u drugich. W efekcie, gdziekolwiek spojrzymy w kalendarz premier, tam będzie czaić się on, niby w nowej odmianie, a jednak na swój sposób powtarzalny na tyle, by go znienawidzić. Na szczęście użytkownicy dość szybko weryfikują jakość i potencjał gier zmniejszając szanse przetrwania oraz rentowność serwerów. Proces ten jest na tyle płynny, że już po kilku miesiącach od debiutu niektóre projekty odbijają się od muru, zaś inne przeskakują konkurencję, by pozostać w peletonie wśród najlepszych.
Wobec wielu kontrowersji postanowiliśmy przyjrzeć się, ile tak naprawdę tytułów jest wartych naszej uwagi, zarówno w kontekście gier będących po premierze jak i nadchodzących dzieł.
[nextpage title=”1-2″]1. FORTNITE

Dlaczego Fortnite uchodzi za najlepszą grę Battle Royale? Bo jest za darmo, ma rozbudowany system craftingu, a może dzięki komiksowej oprawie graficznej? Pierwsze miejsce w rankingu nie zapewnia jej wyłącznie jedna cecha. Istotne jest to, że twórcy ciągle ją rozwijają, dodają nowe przedmioty i dbają o aktualizację gry, traktując na równi optymalizację i rozszerzenia. Dużą zaletą są także okresowe wydarzenia, w których gracze mogą zdobyć unikalny towar.
2. PUBG

Chociaż PUBG nie był pierwszą grą Battle Royale, to jednak od niej zaczęła rozprzestrzeniać się niepokojąca epidemia. W niedługim czasie okazało się, ze gracze padli ofiarą nieuleczalnej choroby, co miało dość spory wpływ na zmniejszającą się liczbę graczy CS:GO lub Dota 2. Mimo problemów technicznych i kiepskiej optymalizacji rozgrywka na 100 osób z dużym realizmem była tym, czego jak dotąd brakowało. Zmniejszająca się mapa, możliwość kierowania pojazdami, a także różne tryby gry zespołowej lub indywidualnej nadal stanowią o jej wysokiej pozycji na tle pozostałych tytułów sieciowych.

Początkowo była klasycznym sandboxem nastawionym na survival w otoczeniu zombie. Kiedy jednak do H1Z1 został wprowadzony tryb PvP zmienił się sposób rozwijania gry w dwóch oddzielnych kierunkach. Jak dotąd zachował się wyłącznie tryb King of the Hill pozwalający 150 osobom rywalizować w grupie lub pojedynkę na ogromnych mapach. Regulamin przeżycia we współczesnych lokacjach jest tożsamy dla wymyślonego gatunku – po wylądowaniu należy jak najszybciej ubrać się, uzbroić i nie pozwolić się zabić aż do samego końca.

Kto ma ochotę oderwać się od znanej mu rzeczywistości może dać szansę nowemu projektowi Realm Royale. W odróżnieniu od konkurencji zabierze nas do świata magii i miecza. Dzięki temu starcia z innymi graczami przebiegają na bliższym dystansie, choć ze średniowiecznego ekwipunku także dobierzemy broń miotającą pociskami z ręcznym naciągiem. Zabawiać się można w pojedynkę lub zdobywać skalpy w doborowym towarzystwie do czterech graczy.
[nextpage title=”5-6″]5. FEAR THE WOLVES

Co powstanie z połączenia klimatu S.T.A.L.K.E.R.A i Battle Royale? Już wkrótce mamy się przekonać, bowiem oto nadchodzi premiera Fear the Wolves. To jedna z ciekawszych odsłon tego trybu, która może do siebie przekonać nawet antyfanów gatunku. O jej wyjątkowości stanowi idealnie pasujące do charakteru rozgrywki uniwersum. Mamy tu właściwe dla przetrwania tło akcji, niepotrzebujące wyjaśnienia, dlaczego gracze mają walczyć o własne życie. Apokalipsa świetnie komponuje się z bezpardonową walką. Dopiszmy do rachunku anomalie, zmutowane wilki polujące na ocalałych, wódkę potrafiącą leczyć i w ostateczności otrzymamy coś więcej, niż kopię standardów wypracowanych na przestrzeni omawianego gatunku.
6. FRACTURED LANDS

A co gdyby tak zapuścić się na pustynię bez broni, odpowiedniego pancerza, mając za jedynego przyjaciela starego gruchota? We Fractured Lands każdy jeden dzień zaczyna się w ten sam sposób i kończy szczęśliwie dla najtwardszego skurczybyka, rodem ze świata Mad Maxa. Studio Unbroken nadało kilka modyfikacji do rozgrywki Battle Royale, próbując uzależnić życie graczy od ich samochodu. To środek transportu, schronienie i wyjątkowe narzędzie zbrodni. W ramach meczy należy rozwijać je pod kątem wyposażenia, które decyduje o tym, kto w chwili czołówki pojedzie dalej, a kto zamieni się w kupę złomu. Póki co można dorwać się do wczesnego dostępu Fractured Land lub poczekać na finalną wersją zaplanowaną na grudzień.

Do czego to doszło, że znana na cały świecie marka gier FPS-ów wojennych dorobiła się swojego własnego trybu Battle Royale? Czy to oznacza upadek serii, czy może nowy rozdział? Jeszcze za wcześnie na wróżby, ale wiemy, że Blackout to tylko część zawartości, jaka pojawi się w menu gry. O zwycięstwa powalczymy na dość sporych mapach przeznaczonych do biegania, latania, a także pływania z wykorzystaniem specjalnych maszyn. Zasadniczą cechą COD-a ma być skupienie się na klasowości postaci, umiejętnościach i ich unikalnym uzbrojeniu. Poziom intrygi fanów zrównał się z poziomie zniecierpliwienia, gdyż nową odsłonę strzelanki sprawdzimy w akcji dopiero 12 października.
8. EGRESS

Studio Fazan może popełnić wielki błąd albo stworzyć nową niszę dla fanów serii Dark Souls łącząc wiktoriański mrok i angażującą mechanikę walki PvP. Wyobraźcie sobie wielopoziomowe lokacje, w których spotykają się dziesiątki osób uzbrojonych w średniowieczny rynsztunek. Choć dalej mówimy o klasycznym Last Man Standing, to jednak w formule odrzucającej walkę z dystansu. W zależności od wyboru klasy postaci będziemy władać włóczniami, toporami, mieczami, czy też umiejętnościami bojowymi. Dużą rolę w zmaganiach odegra śledzenie ruchów przeciwnika i właściwe wyczucie czasu do wyprowadzenia ciosu. Oryginalnym rozwiązaniem popychającym graczy do starć ma być ograniczanie powierzchni mapy poprzez podnoszeniu poziomu wody, co tym samym zmusza do ciągłego ruchu w górę, skąd nie ma drogi ucieczki.

Techland tak bardzo polubił zombie w Dying Light, że raz jeszcze da im szansę zabłysnąć na ekranie monitora w samodzielnym dodatku Bad Blood. Nie liczcie jednak na żadną kampanię, a co najwyżej lekcję przetrwania wśród wiecznie głodnych bestii. Twórcy udostępnią kilka trybów opartych o zasady Battle Royale, a w nich narzucone zostaną konkretne cele jak np. zbieranie próbek krwi lub najszybsze dotarcie do punktu ewakuacji. Rzecz jasna, umarlaki nie będą tylko oblizywać się na widok walczących ze sobą graczy, a wręcz przeciwnie, będą równie mocno chciały wgryźć się w tempo rozgrywki.
10. ISLAND OF NYNE

Obcy kosztem ludzi postanowili zapewnić sobie krwawą rozrywkę. Na egzotycznej wyspie stworzyli arenę specjalnie dopasowaną do trybu Battle Royale. Na miejscu stu wybrańców przy pomocy broni palnej i białej w imię dobrej zabawy ma się zwyczajnie pozabijać. Z powodu pola plazmatycznego, które zmniejsza obszar rywalizacji, ucieczka nie wchodzi w grę. Życie można wygrać tylko idąc na wymianę ciosów i ognia. Można się tego dopuszczać w zgranym teamie do 5 osób lub samemu dostarczyć wrażeń obcej cywilizacji.
11. CUISINE ROYALE

Nigdy wcześniej nie porównywaliśmy gier w odniesieniu do ich śmieszności, lecz w tym wypadku zrobimy wyjątek. Gdyby stworzyć ranking przekomicznych produkcji Battle Royale, to nie ulega wątpliwości, że Cusine Royale miałoby tytuł „miszcza” w kieszeni. I to właśnie dzięki specyficznemu humorowi zostanie zapamiętana nawet po swojej śmierci. Jej przepis polega na tym, że w grze korzystamy z broni i mamy narzucone wyeliminować 29 innych graczy, ale można to robić z kuchenną elegancją, przywdziewając naczynia i opiekacze, które rozweselają i chronią przed kulami. Nie trzeba chyba mówić, że im dziwniejsze rzeczy znajdziemy, tym bardziej absurdalne mają właściwości.
12. THE DARWIN PROJECT

Prawo naturalne mówi o tym, że przetrwają najsilniejsi. I nie sposób się z tym nie zgodzić, gdyby za oknem nadciągała epoka lodowcowa. W podobnej sytuacji postawią nas twórcy The Darwin Project, którego nazwa bezpośrednio wiąże się z ewolucją. W tym przypadku chodzi o rasę ludzi zmagającą się z kanadyjskim chłodem i niebezpieczną przyrodą. W zamkniętym obszarze pośród dziczy będziemy próbować wdrapać się na szczyt układu pokarmowego graczy. Korzystając z umiejętności drapieżników urządzimy polowanie, a przy tym pomocne okażą się talenty tropienia po śladach, zastawianie zmyślnych pułapek, a także inne umiejętności przypisane do konkretnych typów postaci.
[nextpage title=”13-14″]
13. MAELSTROM

Co powiecie na walkę do ostatniego gracza na pełnym morzu, gdzie nie brak skarbów i agresywnych potworów? Brzmi ciekawie, racja? I to wszystko w ramach trybu Battle Royale, który rzekomo jest okropnie powtarzalny. Tu jednak mamy coś nowego, a dokładnie walkę przy pomocy kilkumasztowców. Zamiast karabinów i strzelb są działa armatnie, a kierowanym bohaterem jest statek wojenny, który traktujemy niczym postać (rozwijamy pancerz i uzbrojenie). Nie brak tu różnych jednostek pływających pochodzenia ludzkiego, kranosludzkiego, czy też orkowego. I jak to pośród wzburzonej wody bywa, nie tylko będziemy strzelać, dokonywać abordaży i grabić krypy pokonanego wroga, ale w wolnych chwilach rzucimy się również w pogoń za złotem niezbędnym do ulepszania statku.
14. SOS

Gdy na wyspie wypełnionej potworami wyląduje 16 osób i tylko 3 z nich mogą otrzymać bilet powrotny do domu, wtem ciężko stwierdzić komu można zaufać i na jak długo. Nie jest to na pewno Battle Royale, do jakiego zostaliśmy przyzwyczajeni. Tam, gdzie wszystko sprowadzało się do zabijania, tak tutaj w grę wchodzi czynnik przewidywania zachowań ludzkich. Rzecz w tym, że musimy współpracować z innymi, by przeżyć, a właściwie opuścić wyspę. Możemy to zrobić tylko pod warunkiem odnalezienia artefaktów i to w czasie do 30 minut. Aczkolwiek Aczkolwiek bez ofiar ludzkich nie obejdzie się, bo ktoś musi zostać w tyle, by inni mogli rozpijać szampana.
[nextpage title=”15-16″]15. MAVERICKS PROVING GROUNDS

16. THE CULLING

To nic innego, jak Igrzyska Śmierci w wersji cyfrowej. Jedna wyspa, 16 graczy i mnóstwo sposobów na pozbycie się wszystkich graczy. W porównaniu do kinowych perypetii Katniss, tutaj nie będzie zwrotów akcji. Rundę można zakończyć tylko i wyłącznie pozbywając się konkurencji. W tym celu możemy skorzystać z pułapek i z białej broni. Co bardziej odważni mogą spróbować zagonić wroga na trującą chmurę, która z biegiem czasu zawęża pole mapy, by uniemożliwić bierne zachowanie pozostających przy życiu osób. Aby więc cało wyjść z „pierścienia ognia” należy stosować się do maksymy, według której atak jest najlepszą formą obrony.
[nextpage title=”17-18″]17. TOTALLY ACCURATE BATTLEGROUNDS

W jaki sposób można zakpić z gier Battle Royale? Tworząc ich parodię, o dziwo bardzo grywalną. Primaaprillisowy żart przerodził się w pełnoprawną produkcję, która przekręca powagę i realizm rozgrywki, nadając jej prześmiewczy ton. W tej grze nic nie jest normalne… Twórcy nie korzystali z zaprogramowanych animacji, oddając system ruchu i strzelania we władanie silnika fizyki. Z tego też powodu nasza postać jest wyjątkowa wrażliwa – przesadnie odczuwa odrzut broni, uderzenia, a nawet upada w chwili zbyt szybkiego przejścia z jednej powierzchni na drugą. Nie jest to tytuł na długie posiedzenia, ale może stanowić idealną odskocznię dla gier propagujących drużynową i jednoosobową rywalizację.
18. MINECRAFT SURVIVAL GAMES

Fala popularności Battle Royale odcisnęła spore piętno także na grze, którą ciężko zaszufladkować w jednym gatunku. W specjalnych scenariuszach 24-48 graczy może przystąpić do rywalizacji w świecie zbudowanym z klocków. Może i wydaje się przez to mało poważna, lecz, gdy przed sobą zobaczymy ludzika uzbrojonego w kanciastą dzidę lub miecz, natychmiast z twarzy zejdzie nam uśmiech i przybierzemy minę właściwą dla zaciętej walki. A ta staje się ważniejsza od pierwotnego craftingu, choć modyfikowanie broni przy pomocy drewna i żelaza wciąż jest istotne, aby mieć najlepszą broń. Mecz zaczynamy w ustalonych punktach i od tego momentu nasze życie zależy od szybkiego znalezienia surowców w porozrzucanych po mapie skrzyniach, stworzenia z nich broni oraz pancerza i wreszcie od umiejętnego zabijania pozostałych w grze przeciwników.
[nextpage title=”19-20″]19. ARK: SURVIVAL OF THE FITTEST

Jeśli nie interesują nas zmagania w świecie zbliżonym do współczesnych realiów możemy przenieść się na dziewiczą wyspę z dinozaurami, które notabene są dość ważnym elementem rozgrywki. Celem 72 graczy, podzielonych na różne plemiona, jest oczywiście przetrwanie uzależnione od zbierania przedmiotów, prostego craftingu budowli i co najważniejsze, tresowania bestii pozwalających szybko się przemieszczać i walczyć w pełnym galopie. Znalezienie czworonożnego przyjaciela jest tym bardziej konieczne, bowiem mapa jest zmniejszana w dużym pośpiechu przez krąg śmierci. Jak sama nazwa wskazuje, po drugiej stronie bariery znajdziemy tylko śmierć, dlatego nie można wykreślać z grafiku zajęć częstych starć i ciągłego przemieszczania się wzdłuż bezpiecznych stref.
20. WORLD WAR 3

Będziemy mieć swoje własne Battle Royale, dzięki rodzimemu studio Farm 51. Nazwa ich gry zdradza, że weźmiemy udział w zbrojnych starciach stylizowanych na III wojnę światową na terenie prawdziwych miast, m.in. w Warszawie, czy też Berlinie. To, co ma być wyróżnikiem polskiej jakości to wysoki realizm uwzględniający wierne zachowanie broni w trakcie strzelania (odrzut, balistyka), reakcję otoczenia na działania wojenne, poruszanie się postaci (rozglądanie na boki podczas biegania, różne tryby postawy), modyfikowanie broni oraz pojazdów, a także skupienie rozgrywki na działaniach taktycznych i współpracy. World War 3 na pewno spodoba się miłośnikom surowych FPS-ów, w których walka i wymiana ognia jest tak prawdziwa, jak tylko w grach może.
[nextpage title=”21-22″]21. FIFA 19 SURVIVAL MODE

Dawniej żartowaliśmy sobie, że już tylko w grze piłkarskiej brakuje Battle Royale. I chyba niepotrzebnie wypisywaliśmy podobne myśli na stronach EA, bowiem opatrznie zrozumieli kawał. W najnowszej odsłonie FIFY 19 pojawi się osobny tryb Survival wzorowany na tychże założeniach, lecz odwrócony o 180 stopni. Piłkarze zamiast zabijać będą strzelać gole, a każdy z nich będzie równoznaczny z opuszczeniem boiska przez zawodnika drużyny z zaliczoną bramką. Mecz będzie ograniczony czasowo do 120 minut, ale może zakończyć się o wiele szybciej, jeśli po stronie któregoś z zespołów pozostanie 7 piłkarzy.
22. BATTLEFIELD V: ROYALE

Pamiętacie, jak na wstępie napisałem o grubych rybach? Jedną z nich jest DICE i ich kultowa marka gier Battlefield. Wygląda na to, że twórcy wojennych FPS-ów łyknęli haczyk i zamierzają wciągnąć pod głęboką wodę fanatyków serii, oferując im Battle Royale w klimatach II wojny światowej. Na razie nie wiadomo zbyt wiele o szczegółach dotyczących modelu rozgrywki, ale możliwe, że większość rozwiązań szykowanych dla klasycznych trybów multiplayer zostanie przeniesiona do BR. Mówimy tu o klasowości postaci i zróżnicowanym uzbrojeniu, opcjach umożliwiających budowanie i naprawianie prostych struktur, a także o dużej roli zbierania uzbrojenia i korzystania z maszyn. Zachodzi jednak pytanie o to, jak deweloperom uda się odpowiednio zbalansować wybieralne klasy żołnierzy i sprawić, by mecze nie były schematyczne. Materiał i tło historyczne wydają się bardzo dobre na Battle Royale, ale wszystko zależy od tego, czy gameplay będzie na tyle rozbudowany, by gracze mogli poczuć ogrom swobody i odnaleźć radość na polu bitwy.