Mówi się, że pieniądze leżą na ulicy i wystarczy się po nie schylić. W tym konkretnym przypadku leżą na śmietniku, konkretnie na wysypisku śmieci ukryte w postaci bitcoinów na dysku twardym, wystarczy go tylko odnaleźć.
James Howells oferuje urzędowi miejskiemu w Newport wysoką sumę za umożliwienie wejścia na miejskie wysypisko. Howells chce odnaleźć dysk twardy, który wyrzucił 7 lat temu. Jak twierdzi znajduje się na nim 7500 bitcoinów, czyli według dzisiejszej wartości ponad miliard złotych.
Zobacz: Microsoft, Amazon i Google chcą przejąć kolejne studia deweloperskie
Bitcoin znany jest z dużych wahań kursu. Jednak w momencie gdy jego wartość skoczyła do rekordowych wartości wiele osób przypomniało sobie o zachomikowanych dyskach i pendrive’ach, na których trzymali kryptowalutę.
https://twitter.com/TelegraphTech/status/1350094145059221504?s=20
Brytyjczyk James Howells przypomniał sobie o dysku, na którym miał zdeponowane 7500 BTC, jednak dysk ten jakiś czas temu wyrzucił. Teraz proponuje urzędowi miejskiemu 25% wartości kryptowaluty za wydanie zgody na przekopanie lokalnego wysypiska w celu odnalezienia wyrzuconego dysku.
Przy obecnym kursie wartość bitcoinów z dysku to około 205 milionów funtów, czyli ponad miliard złotych. Zysk miasta w tej sytuacji wynosiłby około 261 milionów złotych (51 milionów funtów), o ile dysk udałoby się odnaleźć.
Po odnalezieniu dysk miałby zostać przekazany specjalistycznej firmie, która mogłaby odzyskać dane i odczytać portfel bitcoin. Niestety Rada Miasta Newport nie pozwoliła Howellsowi na poszukiwania argumentując to troską o środowisko. Koszt akcji to kilka milionów funtów, a nie ma pewności, że dysk się uda odnaleźć, a potem odczytać.
Mówiąc krótko pech. A wy macie zachomikowane bitcoiny?