Lenovo Legion 7 16IAX10 to laptop, który łączy w sobie wysoką wydajność, smukłą i lekką obudowę oraz ekran OLED. Czy takie combo radzi sobie w codziennej pracy oraz w grach? Przekonajmy się.
Legion 7 16IAX10 dostępny jest w różnych wariantach konfiguracji, na moje biurko trafił model wyposażony w procesor Intel Core Ultra 9 275HX, 32 GB pamięci DDR5-5600, GeForce RTX 5070 o limicie mocy 115 W oraz dysk SSD PCIe 4.0 o pojemności 1 TB. Największe wrażenie robi jednak ekran OLED o rozdzielczości 2560×1600 pikseli i odświeżaniu 240 Hz. To właśnie on sprawia, że Legion 7 wyróżnia się na tle wielu konkurencyjnych laptopów. Pełna konfiguracja sprzętu poniżej.

Parametry techniczne
- Model: Lenovo Legion 7 16IAX10.
- Procesor: Intel Core Ultra 9 275HX.
- Liczba rdzeni i wątków: 24 rdzenie, 24 wątki, w tym 8 rdzeni Performance i 16 rdzeni Efficient.
- Maksymalne taktowanie procesora: do 5,4 GHz.
- Pamięć RAM: 32 GB DDR5-5600, konfiguracja dwukanałowa.
- Karta graficzna: NVIDIA GeForce RTX 5070 Laptop GPU.
- Pamięć karty graficznej: 8 GB GDDR7.
- Limit mocy GPU: 115 W.
- Technologie graficzne: DLSS 4, Multi Frame Generation, ray tracing, NVIDIA G-SYNC.
- Ekran: 16 cali, OLED, 2560×1600 pikseli, proporcje 16:10.
- Odświeżanie ekranu: 240 Hz.
- Jasność: około 500 nitów w trybie SDR, do około 1000-1100 nitów w HDR dla niewielkiego fragmentu obrazu.
- Pokrycie przestrzeni barw: 100% DCI-P3.
- Dysk: 1 TB SSD M.2 PCIe 4.0 NVMe.
- Dodatkowe miejsce na dane: drugi slot M.2.
- Łączność bezprzewodowa: Wi-Fi 7, Bluetooth 5.4.
- Kamera: Full HD z obsługą Windows Hello.
- Akumulator: 84 Wh.
- Wymiary: około 361,7 x 263,4 x 15,9–17,9 mm.
- Masa laptopa: około 2 kg.
- Zasilacz: Lenovo Slim o mocy 245 W.
- System operacyjny: Windows 11.
- Kolor testowanej wersji: Glacier White.
Wygląd i jakość wykonania
Legion 7 16IAX10 jest jednym z tych laptopów gamingowych, które nie próbują zwracać na siebie uwagi agresywnymi przetłoczeniami, krzykliwymi napisami ani przesadnie dużą liczbą podświetlanych elementów. Biała obudowa Glacier White prezentuje się elegancko i nowocześnie. Na pierwszy rzut oka trudno odgadnąć, że mamy do czynienia z komputerem wyposażonym w mocny procesor i dedykowaną kartę graficzną. Ot kolejny cienki biurowy laptop.
Obudowa w całości została wykonana ze stopu aluminium. Dzięki temu konstrukcja jest sztywna i dobrze spasowana, dając efekt sprzętu klasy premium. Podczas normalnego użytkowania nie zauważyłem niepokojącego uginania się obudowy ani trzasków przy przenoszeniu laptopa. Zawiasy pracują płynnie, a pokrywę można otworzyć jedną ręką, ekran da się odchylić do 180 stopni.
Model ten waży ok 2 kg. Przy 16-calowym ekranie, procesorze Core Ultra 9 i karcie RTX 5070 to bardzo dobry wynik. Legion 7 nie jest oczywiście ultrabookiem, ale można go regularnie przenosić między domem, biurem a uczelnią bez wrażenia, że nosi się mały komputer stacjonarny, jak w przypadku wielu modeli typowo gamingowych.
Biały kolor ma także praktyczną zaletę. Na obudowie nie widać tak mocno odcisków palców jak na czarnych, połyskliwych laptopach. Nie oznacza to, że urządzenie pozostaje zawsze idealnie czyste, ale jego wygląd po kilku dniach użytkowania nadal prezentuje się bardzo dobrze.

Lenovo rozsądnie rozmieściło złącza. Z tyłu znajduje się gniazdo zasilania oraz HDMI 2.1. Po lewej stronie umieszczono gniazdo słuchawkowe, USB-C z obsługą DisplayPort i Power Delivery oraz port Thunderbolt 4/USB4. Po prawej stronie znajdziemy USB-A, czytnik kart pamięci i fizyczny przełącznik odcinający kamerę. Dodatkowy port USB-A znajduje się z tyłu urządzenia.
Taki zestaw portów jest wystarczający do pracy, grania i podłączania zewnętrznych akcesoriów. Miłym zaskoczeniem jest obecność Thunderbolt 4, dwóch portów USB-C, czytnika kart oraz pełnowymiarowego HDMI. Laptop może więc współpracować z zewnętrznym monitorem, stacją dokującą, szybkim dyskiem i akcesoriami dla twórców treści, co w przypadku korzystania z komputera zarówno w domu jak i w pracy jest bardzo ważne.

Minusem jest brak portu Ethernet RJ45 – producent mógł pokusić się o „składany port”. Ratunkiem jest wbudowane Wi-Fi 7, które działa szybko i stabilnie, ale nie zawsze zastąpi przewodową sieć podczas turniejów, pobierania dużych plików czy w miejscach, gdzie ze względów bezpieczeństwa dostępne jest tylko połączenie siecią przewodową.
Wewnątrz znajdują się dwa gniazda pamięci RAM oraz dwa sloty M.2 na dyski SSD PCIe 4.0. Zatem jeżeli dostępny w konfiguracji 1 TB przestanie wystarczać to można go rozbudować. Pamięci operacyjnej nie traktowałbym jednak jako elementu łatwego do swobodnej rozbudowy, dlatego zakup wersji z 32 GB uważam za właściwą decyzję, a co dzisiaj stanowi swoisty ewenement w przypadku laptopów, bo zaczyna spotkać się już konfiguracje z 8 GB na pokładzie.
Klawiatura i touchpad
Klawiatura to pełnowymiarowy układ z blokiem numerycznym, dużymi strzałkami i indywidualnym podświetleniem RGB każdego klawisza. Można ustawić jednolity kolor, wybrać gotowy efekt albo stworzyć własny profil podświetlenia.
Skok klawiszy jest wyraźny i sprężysty. Klawiatura nie sprawia wrażenia miękkiej ani przesadnie płaskiej, dzięki czemu dobrze nadaje się nie tylko do grania, ale też do pisania dłuższych tekstów. Klawisze pracują nieco głośniej niż w typowych ultrabookach, ale dźwięk dla mnie jest satysfakcjonujący.

Wbudowany touchpad jest precyzyjny i ma szklaną, przyjemną w dotyku powierzchnię. Obsługuje gesty wielodotykowe i pozwala wygodnie sterować systemem, gdy nie mamy pod ręką myszy. Mógłby być jednak większy, ale na dłuższą metę i tak zdecydowanie wygodniej będzie korzystać z myszki bezprzewodowej.
Ekran OLED 240 Hz
Testowany model wyposażony jest w ekran OLED o rozdzielczości 2560 × 1600 pikseli w proporcjach 16:10 i z odświeżaniem 240 Hz. Tak jak można spodziewać się po matrycy OLED, dostajemy tu efekt głębokiej czerni. Wysoki kontrast sprawia, że wyświetlane elementy są widoczne zarówno w dzień jak i wieczorem. Kolory są intensywne i nasycone, a ekran obejmuje pełną przestrzeń DCI-P3. Spokojnie możemy go używać nie tylko do grania, ale także obróbki zdjęć czy filmów, chociaż wymagana będzie odpowiednia kalibracja.
Odświeżanie 240 Hz sprawdzi się w grach, zwłaszcza kompetytywnych strzelankach. Jednak RTX 5070 nie zawsze pozwoli na uzyskanie takiej liczby klatek w grach AAA, co często może wymuszać balansowanie pomiędzy wydajnością a jakością obrazu.
Ekran obsługuje HDR, Dolby Vision i G-SYNC. W scenach z wysokim kontrastem wygląda bardzo efektownie, szczególnie w ciemnych grach i filmach. OLED potrafi pokazać jasne elementy na tle głębokiej czerni znacznie lepiej niż typowy panel IPS z tradycyjnym podświetleniem.

Niestety gorzką pigułką jest tu błyszcząca matryca. W ciągu dnia możecie niechcący stać się bohaterem filmu lub gry, bo będziecie odbijać się na ekranie. Jasność na poziomie około 500 nitów w SDR jest ok, ale nie zawsze wystarczy, aby zniwelować refleksy. Najlepiej zatem korzystać przy zasłoniętych oknach lub wieczorem.
Wydajność w pracy i grach
Sercem testowanego Legion 7 16IAX10 jest procesor Intel Core Ultra 9 275HX. Wyposażony w 24 rdzenie, w tym 8 rdzeni Performance oraz 16 rdzeni Efficient, a jego maksymalne taktowanie sięga 5,4 GHz. W codziennej pracy Legion 7 działa błyskawicznie. Uruchamianie aplikacji, praca z wieloma kartami, edycja zdjęć, kompilacja czy obsługa większych projektów nie stanowią dla niego problemu.
32 GB pamięci RAM w konfiguracji dwukanałowej zapewnia odpowiedni zapas do gier, pracy kreatywnej i wielozadaniowości. Można jednocześnie korzystać z programu graficznego, przeglądarki, komunikatora i aplikacji działających w tle bez wyraźnego spadku płynności.
Wujek Ben mówił, że wysoka wydajność wiąże się z wysokimi temperaturami, albo coś w tym stylu. Nigdy nie oglądałem Spider-Mena dość dokładnie. W każdym razie przy dłuższym obciążeniu robi się gorąco, co automatycznie obniża taktowanie procesora i sprawia, że przez cały czas nie możemy pracować z pełną mocą jak np. w przypadku grubszych modeli Legion Pro.
W grach sytuacja jest lepsza niż w skrajnych testach procesora. Taktowania pozostają zazwyczaj wysokie, ale przy długim obciążeniu trzeba liczyć się z kompromisem pomiędzy temperaturą, hałasem a wydajnością. Legion 7 jest szybki, lecz jego podzespoły nie pracują w tak komfortowych warunkach jak w większych konstrukcjach.
GeForce RTX 5070 w wersji laptopowej korzysta z 8 GB pamięci GDDR7 i pracuje z limitem mocy 115 W. Jest to mocny układ dla laptopa tej klasy, ale nie należy mylić go z kartą dla PC, która pociągnie najnowsze produkcje w rozdzielczości 2560x1600p przy ustawieniach Ultra.

W grach esportowych Legion 7 radzi sobie bardzo dobrze. W tytułach takich jak CS2 można osiągnąć poziom pozwalający wykorzystać odświeżanie 240 Hz, szczególnie po dobraniu ustawień nastawionych na wydajność.
W wymagających grach AAA należy podejść do ustawień bardziej rozsądnie. Rozdzielczość 2560×1600 wygląda świetnie, ale wraz z wysokimi teksturami, ray tracingiem i ustawieniami Ultra szybko może pożreć 8 GB v-ramu.
Właśnie tutaj przydają się DLSS 4 i Multi Frame Generation. Dzięki temu możemy oszukać oko i nadgonić trochę klatek. Ostatecznie dostajemy wystarczającą moc do komfortowego grania w QHD+, jeśli umiejętnie dobierzemy ustawienia. Nie jest to jednak karta, dla której można bez zastanowienia ustawić wszystko na maksimum i zapomnieć o ograniczeniach pamięci VRAM.
Kultura pracy
Cienka obudowa wygląda świetnie, ale ma to swoją cenę. W trybie wydajności wentylatory stają się wyraźnie słyszalne. Przy pełnym obciążeniu nie nazwałbym Legiona 7 cichym laptopem. Do komfortowego grania często przydają się słuchawki, szczególnie jeśli ktoś jest wrażliwy na jednostajny szum układu chłodzenia. Z graniem w nocy może być też różnie, kwestia jak mocny sen ma wasza druga połówka.
Plusem jest to, że powierzchnia robocza nie nagrzewa się w takim stopniu, jak mogłyby sugerować temperatury procesora i GPU. Najcieplejsze obszary znajdują się tam, gdzie nie trzyma się dłoni. Klawiatura pozostaje używalna, choć w środkowej i tylnej części można wyczuć, że jest cieplejsza.
Kompromisem jest dobranie profilu pracy. Tryb cichy ogranicza hałas i pobór energii, tryb zrównoważony stanowi rozsądny wybór do większości zadań, natomiast tryb wydajności pozwala uzyskać najwyższe wyniki kosztem temperatury i głośności. W praktyce warto korzystać z profilu zrównoważonego na co dzień, a tryb maksymalnej wydajności zostawić do grania i obróbki grafiki i wideo.
Głośniki, kamera i oprogramowanie
Wbudowane głośniki stereo są ok, ale nie dorównują klasie wyświetlacza. Dźwięk jest wystarczająco czysty do rozmów, filmów czy prostych materiałów wideo, jednak brakuje mu głębi i mocniejszego basu. Zdecydowanie lepiej wybrać słuchawki lub podłączyć sobie zestaw 2.1. Lekkie rozczarowanie biorąc pod uwagę jak wypasiony ekran mamy do dyspozycji.
Kamera internetowa wypada lepiej niż przeciętne kamerki w laptopach gamingowych. Kolory są naturalne, a obraz jest wystarczająco szczegółowy do wideokonferencji. W słabszym świetle pojawia się szum, ale nie jest to poziom, który dyskwalifikowałby urządzenie. Kamera obsługuje również Windows Hello, więc można logować się do systemu za pomocą rozpoznawania twarzy.

Oprogramowanie Lenovo daje sporo możliwości kontroli nad sprzętem, ale producent niepotrzebnie rozdzielił część funkcji między kilka aplikacji. Legion Space, Lenovo Vantage i dodatkowe narzędzia systemowe mogą powodować wrażenie bałaganu. Do tego dochodzą preinstalowane programy i reklamy, które nie powinny pojawiać się w laptopie z tego segmentu. Pierwszą rzeczą jaką trzeba zrobić po odpaleniu tego laptopa to posprzątanie śmieci.
Czas pracy na baterii
Akumulator o pojemności 84 Wh wygląda dobrze na papierze, ale rzeczywiste wyniki są przeciętne. W codziennej pracy, klepaniu emalii lub siedzeniu w arkuszach możemy wycisnąć około 4,5 godziny, w zależności od ustawień. To trochę słabo, biorąc pod uwagę, że model ten pretenduje do miana przenośnego lekkiego sprzętu, który chętnie zabierzmy do szkoły czy na uczelnię i to bez konieczności tachania ze sobą ładowarki. Niestety bez niej lepiej nie wychodzić na cały dzień.
Podczas grania na baterii wydajność wyraźnie spada, a czas pracy skraca się bardzo szybko. To normalne dla laptopa z Core Ultra 9 i RTX-em 5070, ale pokazuje, że mobilność Legiona 7 dotyczy przede wszystkim łatwego przenoszenia, a nie wielogodzinnej pracy z dala od gniazdka.
Podsumowanie i ocena
Lenovo Legion 7 16IAX10 z Core Ultra 9 275HX, RTX-em 5070 115 W, 32 GB RAM i ekranem OLED 240 Hz jest laptopem bardzo charakterystycznym. Nie próbuje być najwydajniejszą konstrukcją na rynku za wszelką cenę. Zamiast tego oferuje połączenie wysokiej jakości wykonania, eleganckiego wyglądu, niewielkiej masy i jednego z najlepszych ekranów, jakie można znaleźć w laptopie gamingowym.
Smukła obudowa wygląda świetnie i ułatwia transport, ale ogranicza możliwości procesora oraz karty graficznej podczas długotrwałego obciążenia. W grach Legion 7 działa bardzo dobrze, szczególnie w rozdzielczości 2560×1600 z wykorzystaniem DLSS, lecz nie jest sprzętem dla osoby oczekującej maksymalnych osiągów bez kompromisów. Jeżeli patrzycie krytycznie na liczbę klatek lepiej poszukać tańszej i grubszej konstrukcji oferujące podobną albo wyższą wydajność.

To laptop dla użytkownika, który chce mieć mocny komputer do pracy i grania, ale nie chce nosić kilkukilogramowego potwora z dwoma zasilaczami. W tym przypadku ze względu na długość pracy na baterii ruszanie się bez pojedynczego zasilacza i tak nie miałoby sensu.
Świetny ekran, wygodna klawiatura, bogaty wybór portów, elegancka obudowa i masa około 2 kg tworzą bardzo atrakcyjny zestaw. Z drugiej strony, trzeba zaakceptować przeciętną baterię, hałas pod obciążeniem, błyszczącą matrycę i fakt, że Core Ultra 9 oraz RTX 5070 nie zawsze mogą rozwinąć pełnię możliwości. Bolączkę stanowi też brak portu Ethernet i konieczność korzystania z huba.


Dodaj komentarz