Turtle Beach Command Series KB5 – recenzja

SoSlowGamer
Turtle Beach Command Series KB5 – recenzja

Turtle Beach KB5 to pełnowymiarowa, przewodowa klawiatura mechaniczna, którą wyróżnia dotykowy ekran pełniący rolę miniaturowego panelu makr. Czy jednak to wystarczy by konkurować z innymi modelami w tej klasie cenowej?

Testowany dzisiaj model to połączenie klasycznego układu z blokiem numerycznym, pięcioma dodatkowymi przyciskami po lewej stronie, niskoprofilowymi przełącznikami mechanicznymi oraz 8000-hercowym polling rate’em oraz dotykowym ekranem.

Pomysł dość ciekawy, szczególnie dla osób, które chciałyby mieć namiastkę Stream Decka bez zajmowania dodatkowego miejsca na biurku. Zanim przejdziemy jednak dalej przyjrzymy się parametrom technicznym KB5.

Parametry techniczne Turtle Beach Command Series KB5:

  • Typ: przewodowa klawiatura mechaniczna w pełnym rozmiarze.
  • Układ: 109 klawiszy, blok numeryczny, rząd funkcyjny, sekcja nawigacyjna i klawisze strzałek.
  • Przełączniki: Turtle Beach TITAN Low-Profile Linear.
  • Punkt aktywacji: 1,2 mm.
  • Siła aktywacji: około 42 gf.
  • Całkowity skok: około 3,1 mm.
  • Deklarowana żywotność: do 50 milionów naciśnięć.
  • Polling rate: do 8000 Hz, z deklarowanym opóźnieniem na poziomie 0,125 ms.
  • Keycapy: niskoprofilowe, wykonane z PBT w technologii double-shot, z prześwitującymi legendami.
  • Podświetlenie: konfigurowalne RGB z możliwością ustawień dla pojedynczych klawiszy.
  • Ekran: kolorowy, dotykowy panel Command Touch Display o przekątnej 2,4 cala.
  • Dodatkowe przyciski: pięć programowalnych przycisków makro po lewej stronie.
  • Regulacja głośności: metalowa rolka z funkcją wciskania.
  • Pamięć profili: do pięciu profili zapisanych w pamięci klawiatury.
  • Łączność: przewodowa, przez USB-C.
  • Oprogramowanie: Turtle Beach Swarm II.
  • Wymiary: około 477 × 175 × 27 mm.
  • Masa klawiatury: około 880–887 g.
  • Cena sugerowana: 599 zł.

Wygląd i jakość wykonania

KB5 jest konstrukcją zdecydowanie większą od typowej klawiatury w pełnym rozmiarze. Poza pełną paletą klawiszy, dostajemy również pięć dodatkowych przycisków makro po lewej stronie oraz ekran umieszczony nad blokiem numerycznym. W efekcie urządzenie zajmuje na biurku około 47,7 cm szerokości i 17,5 cm głębokości. Dla użytkownika korzystającego z niskiej czułości myszy może to mieć znaczenie, ponieważ przy szerokich ruchach łatwo zahaczyć o prawą krawędź klawiatury.

Stylistyka KB5 jest dość oryginalna. Turtle Beach zastosowało otwartą konstrukcję typu „floating key”, w której przełączniki pozostają widoczne nad obudową. Dzięki temu klawiaturę łatwiej wyczyścić, a podświetlenie RGB jest bardziej wyeksponowane. Całość uzupełnia szczotkowana, metalowa płytka w górnej części, miedziany akcent w lewym rogu oraz widoczne, wpuszczone śruby. Ten industrialno-retro wygląda całkiem przyzwoicie, jednak nie każdemu może przypaść do gustu.

Największym rozczarowaniem jest dolna część obudowy. Zamiast ciężkiego, sztywnego korpusu otrzymujemy przede wszystkim plastikową konstrukcję, która lekko ugina się pod naciskiem. Można to wybaczyć taniej klawiaturze, jednak od sprzętu w tej klasie cenowej należy wymagać odrobinkę więcej. Z drugiej strony niska masa ułatwia przenoszenie sprzętu, szczególnie że mamy do czynienia z wyjątkowo szeroką konstrukcją. Tylko czy przewodową klawiaturę aż tak często będziemy przenosić?

Na spodzie znajdziemy gumowe stopki antypoślizgowe oraz dwustopniowe nóżki pozwalające zmienić kąt nachylenia. Klawiatura pozostaje stosunkowo płaska, dlatego dołączana podpórka pod nadgarstki przydaje się podczas grania i pisania. Jest wykonana z twardego plastiku i nie ma miękkiego wykończenia, ale jej profil jest ergonomiczny, a zatrzaskowe mocowanie utrzymuje ją stabilnie na miejscu. Nie jest tak elegancka jak magnetyczne podpórki z miękką powierzchnią, lecz podczas dłuższego grania realnie poprawia komfort użytkowania.

W zestawie znalazły się również cztery teksturowane nakładki na klawisze WASD oraz plastikowy keycap puller. Dodatkowe keycapy nie mają klasycznych oznaczeń literowych, lecz wyróżniają się chropowatą powierzchnią. Ułatwia to odnalezienie klawiszy ruchu, choć efekt jest raczej subtelny niż rewolucyjny.

Najbardziej nietypowym elementem są przyciski umieszczone po lewej stronie. Ich domyślne zastosowanie obejmuje funkcje makro i skróty, ale można je dowolnie przeprogramować w aplikacji Swarm II.

Dodatkowy rząd przycisków wymaga przyzwyczajenia. Podczas pierwszych godzin korzystania z KB5 można przypadkowo naciskać przyciski makro zamiast klawiszy Ctrl, Shift lub Tab. Jest to typowa przypadłość klawiatur wyposażonych w boczny blok makr, ale tutaj problem może być odczuwalny szczególnie mocno ze względu na szerokość przycisków i ich niewielką odległość od podstawowego układu.

Metalowa rolka kontroli głośności znajduje się w górnej części, nad rzędem klawiszy funkcyjnych. Jest solidna, ma wyraźne nacięcia i dobrze wyczuwalny opór. Obracanie reguluje głośność, natomiast wciśnięcie wycisza dźwięk. Sama rolka działa bardzo dobrze, choć jej lokalizacja nie jest idealna. Aby z niej skorzystać, trzeba sięgnąć ponad rzędem F1–F12, zamiast użyć elementu umieszczonego przy bocznej krawędzi. W praktyce działa precyzyjnie, ale ergonomicznie można było rozwiązać to lepiej.

W prawym górnym rogu umieszczono ekran dotykowy, znajdujący się bezpośrednio nad blokiem numerycznym. Moduł wystaje nieco ponad pozostałą część klawiatury, jednak nie nachodzi na klawisze i nie ogranicza ich użyteczności. Dzięki sześciu wirtualnym przyciskom na ekranie można przełączać profile, wywoływać makra, uruchamiać aplikacje, kontrolować multimedia, a także wyświetlać informacje o komputerze. Sam ekran prezentuje między innymi stan Num Lock, Caps Lock i Scroll Lock.

KB5 nie oferuje dodatkowych portów ani łączności bezprzewodowej. Do komputera podłączamy ją przewodem USB-C do USB-A o długości około 1,8 metra. Kabel jest odłączany, co ułatwia transport i wymianę przewodu, ale przy cenie sięgającej prawie 600 złotych brak Bluetootha lub łączności 2,4 GHz może być odczuwalnym ograniczeniem.

Przełączniki i pisanie

Turtle Beach zastosowało w KB5 liniowe przełączniki TITAN Low-Profile. Nie mają one wyczuwalnego punktu aktywacji ani charakterystycznego kliknięcia, a ich praca jest płynna i stosunkowo cicha. Fabryczne przesmarowanie pomaga ograniczyć tarcie mechanizmu podczas wciskania, dzięki czemu przełączniki należą do przyjemniejszych elementów całej klawiatury.

Punkt aktywacji wynosi 1,2 mm a polling rate wynosi 8000 Hz, czyli zdecydowanie więcej niż standardowe 1000 Hz. W teorii oznacza to częstsze raportowanie pozycji klawiszy do komputera, choć w codziennym użytkowaniu różnica nie będzie łatwa do zauważenia dla większości graczy.

Podczas grania klawisze sprawują się dobrze, reakcja jest natychmiastowa. Niskoprofilowe keycapy pozwalają swobodnie przesuwać palce po klawiaturze, a odpowiednie rozstawienie klawiszy WASD sprzyja komfortowej grze. W dynamicznych tytułach, takich jak strzelanki, niska konstrukcja oraz szybka aktywacja mogą być zaletą.

Do pisania na niej trzeba było się przyzwyczaić. Zdecydowanie preferuję klawisze o wysokim profilu. Choć płaskie również mogą być wygodne bo można szybko przemieszczać się między nimi, jednak w tym przypadku do rejestracji wciśnięcia trzeba użyć nieco większej siły, niż sugerowałby wygląd przełączników. Przy lekkim dotyku może dochodzić do pomijania niektórych znaków. To problem, który mocniej ujawnia się podczas szybkiego pisania niż w grach, gdzie zwykle klawisze wciska się nieco mocniej.

Keycapy wykonane są z PBT w technologii double-shot. Ich powierzchnia jest lekko matowa, a napisy pozostają czytelne i są podświetlane przez RGB. Główne oznaczenia prezentują się dobrze, natomiast mniejsze mogłyby być wyraźniejsze. PBT powinno również lepiej znosić długotrwałe użytkowanie niż ABS, choć niskoprofilowe nakładki są cieńsze i sprawiają nieco mniej solidne wrażenie niż standardowe keycapy.

Ekran dotykowy i oprogramowanie

Wbudowany ekran Command Touch Display jest najważniejszym elementem KB5. Na pierwszy rzut oka może wyglądać jak gadżet, ale ma więcej zastosowań niż zwykły wyświetlacz statusu. Producent udostępnia pięć profili, z których każdy może zawierać trzy strony, a każda strona oferuje maksymalnie sześć wirtualnych przycisków. Oznacza to do 18 funkcji przypisanych do jednego profilu.

Na ekranie można umieścić skróty systemowe, polecenia multimedialne, makra, programy i strony internetowe. Dostępne są także gotowe szablony przeznaczone między innymi do grania, pracy, streamingu oraz obsługi aplikacji takich jak Steam, OBS, Streamlabs czy Discord. Panel może więc służyć do uruchamiania klienta gry, robienia zrzutów ekranu, otwierania programu do nagrywania albo wywoływania konkretnych makr.

Największą bolączką ekranu jest responsywność. Panel reaguje na dotyk i gesty, ale nie zawsze za pierwszym razem. Czasami trzeba powtórzyć tapnięcie lub przesunięcie, a sterowanie głośnością z poziomu ekranu może być zwyczajnie niewygodne z powodu opóźnień. Nie jest to poziom płynności znany ze smartfonów czy dedykowanych paneli dotykowych. Jako szybki panel skrótów ekran sprawdza się lepiej niż jako narzędzie do precyzyjnego sterowania.

Najlepsze wrażenie panel robi wtedy, gdy skonfiguruje się go jako uproszczonego Stream Decka. Włączanie aplikacji, otwieranie stron, przełączanie profili i wywoływanie funkcji związanych ze streamingiem jest całkiem wygodne. Monitorowanie temperatury i obciążenia podzespołów wypada gorzej, ponieważ dane nie zawsze odświeżają się na bieżąco. Tym samym nie jest bezużyteczny dodatek, jednak znajdzie on raczej wąskie grono odbiorców.

Za okiełznanie tego wszystkiego odpowiedzialna jest aplikacja Swarm II. Pozwala ona przeprogramować klawisze, tworzyć makra, konfigurować ekran, zmieniać podświetlenie RGB, ustawiać profile i obsługiwać funkcję ReacTap, czyli programowe rozwiązanie zbliżone do SOCD. Możliwe jest także zapisanie do pięciu profili w pamięci klawiatury.

Samo oprogramowanie jest dość czytelne, ale proces pierwszej konfiguracji może być frustrujący. Przed pełnym korzystaniem z urządzenia aplikacja może wymagać kilku aktualizacji firmware’u i programu.

Wrażenia w grach

W grach KB5 radzi sobie bardzo dobrze. Liniowe przełączniki TITAN zapewniają płynne ruchy, a niskoprofilowe nakładki ułatwiają szybkie przechodzenie między klawiszami. Układ WASD jest odpowiednio duży, dzięki czemu dłoń nie jest nadmiernie ściśnięta. W połączeniu z polling rate’em 8000 Hz całość może wyglądać atrakcyjnie dla graczy nastawionych na gry kompetytywne wymagające refleksu.

W praktyce najważniejsze są jednak przełączniki, stabilność klawiszy i wygoda, a nie sama liczba herców. KB5 nie korzysta z magnetycznych przełączników Hall Effect, więc nie oferuje regulacji punktu aktywacji ani zaawansowanych funkcji sprzętowych znanych z droższych modeli. ReacTap jest rozwiązaniem programowym i może być użyteczny w wybranych grach, ale nie zastępuje pełnej funkcjonalności przełączników magnetycznych.

Największym problemem podczas grania może być rozmiar klawiatury. Zdecydowanie nie jest urządzenie na małe biurko. Szeroki korpus ogranicza przestrzeń po prawej stronie, przez co osoby korzystające z niskiego DPI w myszce i wykonujące duże ruchy myszą mogą uderzać w krawędź klawiatury. Przy typowej pracy na wyższej czułości nie powinno to być problemów, ale gracze preferujący szerokie zamachy muszą uwzględnić dodatkowe 5–6 cm zajmowane przez boczny blok makr i ekran.

Podsumowanie i ocena

Turtle Beach Command Series KB5 to ciekawa konstrukcja jednak nie jest idealna. Jej największym atutem jest połączenie pełnowymiarowego układu z ekranem dotykowym, pięcioma przyciskami makro i rolką głośności. Dodatkowy panel nie jest wyłącznie ozdobą, po odpowiedniej konfiguracji może pełnić funkcję małego Stream Decka, szczególnie przy uruchamianiu programów, gier, skrótów i funkcji związanych ze streamingiem. Dobrze wypadają również niskoprofilowe przełączniki TITAN, keycapy PBT oraz komfort grania.

Problem w tym, że KB5 nie sprawia wrażenia produktu w pełni premium, chociaż cena mogłaby to sugerować. Plastikowa, podatna na uginanie obudowa, twarda podpórka pod nadgarstki, brak łączności bezprzewodowej i przeciętna responsywność ekranu sprawiają wrażenie chińskiego OEMa. Do tego dochodzą problemy z aplikacją Swarm II i aktualizacjami firmware’u. KB5 można polecić przede wszystkim osobom, które rzeczywiście wykorzystają ekran oraz dodatkowe makra. Jeśli szukasz po prostu dobrze wykonanej, szybkiej klawiatury mechanicznej to w tej cenie warto rozejrzeć się za czymś innym.

 

Ocena 7 na 10Ocena 7 na 10

Zalety

  • Dotykowy ekran.
  • Do pięciu profili oraz wiele możliwości konfiguracji.
  • Pełnowymiarowy układ z blokiem numerycznym.
  • Dodatkowe przyciski makro.
  • Przełączniki TITAN Low-Profile.
  • Polling rate do 8000 Hz.
  • Keycapy PBT.
  • Metalowa rolka głośności.
  • Wygodna, choć twarda, dołączona podpórka pod nadgarstki.
  • Programowalne podświetlenie RGB.

Wady

  • Plastikowa obudowa.
  • Zajmuje sporo miejsca.
  • Responsywność ekranu.
  • Oprogramowanie Swarm II nie jest dopracowane.
  • Twarda podpórka.
  • Cena.

Bądź na bieżąco!

Obserwuj Gaming Society w Google News

Obserwuj
Udostępnij artykuł:
SoSlowGamer
SoSlowGamer

Redaktor, szef działu retro

Komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Polecane artykuły