To koniec dla LawBreakers. Twórcy przyznają się do porażki

Grzegorz Rosa
To koniec dla LawBreakers. Twórcy przyznają się do porażki

Gracze postawili już krzyżyk na LawBreakers. Dobrze rokująca sieciowa strzelanka padła ofiarą znikomej popularności.

Cliff Bleszinski miał kiedyś sen, iż pewnego dnia jego najnowsze dzieło stanie się wielkie. Dorówna innym gierkom oferującym rozpustę w sieci. Może i nawet miałoby szansę przeskoczyć Overwatch oraz PUBG razem wzięte… Niestety deweloperska fantazja o świecie, w którym gracze przepełnialiby serwery LawBreakers rozpłynęła się w powietrzu, pozostawiając marzyciela z piętnem komercyjnej kompromitacji.

Na tę chwilę mecze sieciowe rozgrywa dosłownie kilka osób, a wśród nich pewnie i sam Cliff, który spogląda na LawBreakers przez pryzmat ponad trzech lat poświęconych na jej produkcję. I rzecz jasna są to lata stracone, bowiem w ogólnym rozrachunku grę odpaliły zaledwie 7482 osoby.

Prawda jest taka, że ​​LawBreakers nie udało się znaleźć wystarczającej liczby odbiorców, aby wygenerować fundusze niezbędne do utrzymania jej w sposób, który pierwotnie zaplanowaliśmy i przewidywaliśmy – powiedział deweloper LawBreakers

Co dokładnie czeka LawBreakers? Brak jednoznacznej informacji o natychmiastowej eutanazji projektu. Natenczas gra ma być jeszcze wspierana przez studio, ale o dalszym rozwoju raczej nie ma co myśleć. Twórcy zarzekają się, że chcą dać grze drugą szansę, ale ponieważ aktualnie pracują nad innym tytułem, wątpliwe jest, by przywrócili jej właściwe tętno. 

W tym przypadku chyba nie pomogłoby nawet przejście do modelu free-2-play. Zresztą na początku przez jakiś czas gra była już darmowa, więc jeśli wtedy to nie poskutkowało, to i kolejnym razem darmoszka nie zdziała cudów.

Źródło: polygon.com

Bądź na bieżąco!

Obserwuj Gaming Society w Google News

Obserwuj
Udostępnij artykuł:
Grzegorz Rosa
Grzegorz Rosa

Redaktor, szef działów gry i audio

Komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Polecane artykuły