Chyba nikt nie ma wątpliwości, że gra Valorant powstawała częściowo z myślą o aspekcie esportowym. To produkcja niemal stworzona po to, aby organizować wielkie, międzynarodowe turnieje i ligi, w czym Riot Games się specjalizuje. Jednak początkowo gra zostanie potraktowana bardziej…
System anti-cheat w grze Valorant uruchamia się wraz ze startem systemu operacyjnego, działa nawet gdy gra nie jest uruchomiona i ma uprawnienia administratora. Wywołało to niemałą sensację, z której Riot Games musiało się wytłumaczyć.
Twórcy Valorant wyzwali na pojedynek kilku profesjonalnych graczy, znanych przede wszystkim z Counter-Strike’a. Wydawałoby się, że losy spotkania są przesądzone. Jednak deweloperzy pokazali, jak niewiele wiemy na temat Valoranta.
W minionym tygodniu byliśmy świadkami startu zamkniętej bety Valorant, w której do dyspozycji graczy oddano trzy mapy i 10 agentów. Jednak to przecież nie wszystko – od dawna wiadomo, że w grze miało się pojawić 12 agentów i 4 mapy.
Zaledwie 3 dni – tyle było potrzebne, aby w Valorant pojawił się pierwszy cheater. O sprawie poinformował na swoim Twitterze Paul Chamberlain – pracownik Riot Games i lider zespołu odpowiedzialnego za system anti-cheat w Valorant.
Zainteresowanie Valorant jest ogromne. Doszło wręcz do sprzedawania kont z dostępem do zamkniętej bety, które na niektórych serwisach osiągały cenę 150 dolarów. Jednak Riot Games szybko wkroczyło do gry i zaczęła się fala banów.
Wczoraj (7 kwietnia) o godzinie 14:00 ruszyła zamknięta beta gry Valorant – strzelanki Riot Games. Produkcja już teraz jest hitem. Dowodem na to jest chociażby liczba osób, która oglądała streamy z nowej produkcji.
Riot specjalnie dla graczy przygotował materiał, który wyjaśnia podejście deweloperów do zamkniętych testów beta Valorant. Z materiału dowiemy się m.in. ile potrwają testy, oraz kilku innych ważnych rzeczy. Wszystko to opisaliśmy poniżej.