Monopoly Star Wars: Heroes vs Villains to nie tylko kolejna wariacja na temat klasycznej gry Monopoly. Oprócz stylizowanej planszy dostajemy także grę drużynową oraz zmiany zasad panujących na stole i kilka mini gier. A wszystko w klimacie Star Wars.
Zrezygnowano tutaj z klasycznej eliminacji przeciwników przez doprowadzenie ich do bankructwa. Tym razem mamy drużyny bohaterów i złoczyńców, specjalne moce oraz system punktów. Problem w tym, że pod atrakcyjnym, gwiezdnowojennym opakowaniem kryje się gra mocno uzależniona od losowości, przez co bardziej przypomina ciekawostkę dla fanów Star Wars niż pełnoprawną alternatywę dla tradycyjnego Monopoly.

Trochę inny Eurobiznes
Heroes vs Villains od początku sprawia wrażenie projektu, który chciał zrobić coś więcej niż tylko nakleić logo Gwiezdnych wojen na znaną od lat planszę. Ubisoft i Behaviour Interactive postawili na drużynowy format 2 na 2 lub 3 na 3, rzucając graczy na planszę pełną lokacji z różnych epok sagi i na zestaw postaci z unikalnymi zdolnościami, które potrafią wpływać na przebieg partii. Brzmi to jak pomysł z potencjałem, bo Star Wars i Monopoly naturalnie łączy chaos, konflikty interesów i szybkie zmiany sytuacji.

Na papierze wszystko wygląda więc bardzo obiecująco. Każdy wybiera ulubionych bohaterów albo złoczyńców, korzysta z ich mocy i walczy o kontrolę nad planszą, która została zaprojektowana bardziej jak pole starcia niż spokojna planszówka na niedzielne popołudnie. Tyle że już po dłuższej chwili wychodzi na jaw, że większość tych pomysłów działa lepiej jako marketingowa obietnica niż jako naprawdę wciągająca mechanika.
Rozgrywka
Największą zmianą względem klasycznego Monopoly jest sam model zwycięstwa. Tutaj bankructwo nie oznacza jeszcze końca gry, a o wygranej decydują punkty zdobywane za przejmowanie lokacji i wykonywanie wydarzeń aktywowanych po przejściu przez pole start. To oznacza, że gromadzenie nieruchomości schodzi na dalszy plan, a ważniejsze staje się ciągłe reagowanie na wydarzenia, wykonywanie mini-zadań i walka o przewagę punktową.

W teorii takie podejście powinno odświeżyć formułę. W praktyce prowadzi do sytuacji, w której handel nieruchomościami traci znaczenie, bo pole można stracić niemal natychmiast po zakupie, a wiele kluczowych starć i wydarzeń i tak rozstrzyga się rzutami kości. To sprawia, że partia bywa frustrująca nie dlatego, że przeciwnik lepiej zaplanował ruchy, lecz dlatego, że system postanowił właśnie tak rozdać karty. W jednym rozdaniu mój przeciwnik był grubo pod kreską a ja cieszyłem się sporym zapasem gotówki. Po jednym losowaniu kart okazało się, że to ja jestem sporo na minusie. W Monopoly pewna dawka losowości zawsze była wpisana w zabawę, ale tutaj chwilami jest jej po prostu za dużo. Wybierałem grę ja + drużyna SI kontra drużyna SI. I w zasadzie nie byłoby problemu gdybym ustawił wszystkich na SI, poziom mojego wpływu na wydarzenia na ekranie praktycznie by się nie zmienił.
Mechaniki Star Wars
Najciekawiej wypadają elementy, które rzeczywiście próbują nadać grze własny charakter. Poszczególne postacie mają specjalne zdolności, jak chociażby możliwość zajęcia kolejnego pola, przejęcia zajętej lokacji czy zwiększenia szans w starciach za pomocą dodatkowych kości lub powtórzenie nieudanego rzutu. To nie jest może system bardzo głęboki, ale przynajmniej daje namiastkę planowania i sprawia, że wybór składu drużyny ma jakiekolwiek znaczenie.

Całkiem nieźle wypadają też pola hiperprzestrzeni, które działają jak rozwinięta wersja dworców i pozwalają szybciej przemieszczać się po planszy, wskakiwać na własne lokacje albo szukać neutralnych pól, które możemy od razu kupić. To jeden z niewielu momentów, w których gra naprawdę daje poczucie świadomej decyzji zamiast zwykłego patrzenia co wypadnie na kościach. Szkoda tylko, że reszta nowości, jak kasyno w Canto Bight czy wydarzenia misji sprawdza się do wciśnięcia jednego przycisku na padzie, żeby wykonać rzut kością. Co więcej, maiłem wrażenie, że drużyna przeciwna częściej trafiała dublety, dzięki czemu szybciej i sprawniej przechodziła po planszy i szybciej wykupywała najlepsze parcele.

Oprawa i wykonanie
Warstwa wizualna prezentuje się przyzwoicie, szczególnie jeśli spojrzeć na planszę i holograficzne dioramy lokacji, które potrafią przyciągnąć wzrok. Sama oprawa ma jednak wyraźnie budżetowy charakter: animacje są krótkie, powtarzalne i sprawiają wrażenie czegoś, co szybko miało ozdobić rozgrywkę, ale niekoniecznie ją wzbogacić. Do tego dochodzą głosy postaci, które brzmią raczej jak poprawne imitacje niż coś naprawdę zapadającego w pamięć.

Z punktu widzenia zawartości też nie ma tu wielkiego szaleństwa. Gra oferuje odblokowywanie nowych postaci i skórek za wykonywanie określonych zadań, co daje drobny pretekst do kolejnych partii, ale trudno uznać to za magnes sam w sobie. Reklamy opisują tytuł jako dynamiczną, drużynową wariację na temat Monopoly z lokalnym i sieciowym multiplayerem. Jednak zdecydowanie nie widzę tego jako dynamiczna gra imprezowa. Zdecydowanie w pierwszej kolejności sięgnąłbym po Mario Kart lub wybrał tradycyjną planszówkę np. Kolejkę.
Podsumowanie i ocena
Monopoly Star Wars: Heroes vs Villains zdecydowanie nie będzie stanowiła mojego pierwszego wyboru jako gra imprezowa czy coś do zabicia czasu. Dynamika rozgrywki jest ślamazarna i nie daje poczucia sprawczości. W zasadzie gracz nie jest potrzebny do tego, żeby cała sesja rozegrała się sama. Nasze decyzje mają minimalne znaczenie na końcowy wynik rozgrywki. Gra została pozbawiona kluczowego sensu Monopoly, czyli wykupywaniu jak największej liczby parceli i rozbudowywaniu ich tak żeby puścić z torbami każdego przeciwnika, który trafi na nasze pole.
Trudno zatem mówić tu o tytule, który redefiniuje cyfrowe planszówki. Monopoly Star Wars: Heroes vs Villains ma kilka niezłych pomysłów (przede wszystkim drużynowy format, moce postaci i hiperprzestrzenne skróty), ale zbyt często oddaje kontrolę w ręce czystej losowości. Dla fanów Star Wars może to być sympatyczna ciekawostka na kilka wieczorów, zwłaszcza w lokalnym multiplayerze, lecz jako nowa wersja Monopoly wypada bardziej interesująco w założeniach niż w praktyce.
Ocena 6/10

Zalety:
- Drużynowe tryby 2v2 i 3v3 odświeżają formułę.
- Zdolności postaci i pola hiperprzestrzeni dodają trochę strategii.
- Plansza i lokacje Star Wars mają swój urok.
Wady:
- Handel nieruchomościami traci znaczenie przez łatwe przejmowanie pól.
- Losowość jest bardzo wysoka i często frustrująca.
- Minigry i wydarzenia są mało różnorodne.
- Oprawa i animacje zdradzają budżetowy charakter projektu.
Dodaj komentarz