Strona głównaRecenzjeAkcesoriaAuto Fuszerka, czyli jak połączenie Łęciny z Puchackim otworzył warsztat samochodowy -...

Auto Fuszerka, czyli jak połączenie Łęciny z Puchackim otworzył warsztat samochodowy – recenzja

Auto Fuszerka dołącza do mało poważnego zestawu symulatorów. Tym razem wcielamy się we właściciela warsztatu samochodowego, który musi zderzyć się z rzeczywistością Polski lat 90. Kombinowanie i oszczędzanie na wszystkim okraszone toną humoru.

Auto Fuszerka od początku sprzedaje bardzo wyrazistą fantazję – prowadzisz własny warsztat, naprawiasz auta i jednocześnie próbujesz maksymalizować zysk dzięki redukcji kosztów niemal do zera. Twórcy osadzili akcję gry w latach 90., które stanowią nie tylko tło, ale są także jednym z elementów gry. Kto miał okazję wychowywać się w tamtych czasach, powróci do klimatów dzieciństwa i konieczności robienia czegoś z niczego.

Fabuła i klimat

W grze wcielamy się we właściciela warsztatu w miejscowości Wypizdów Dolny, gdzie liczy się spryt, cwaniactwo i umiejętność obchodzenia kosztów. To nie jest opowieść o etycznym fachowcu, tylko o kimś, kto robi wszystko na zasadzie „będzie pan zadowolony” oraz „dogadamy się”.  Podkradanie prądu od sąsiada i wykorzystywanie cudzych części to jeden z filarów opłacalności prowadzenia tej dziury. I to właśnie dzięki takiemu podejściu gra jest ciekawa i wyróżnia się na tle innych symulatorów warsztatów.

Mechanika gry

Na poziomie rozgrywki Auto Fuszerka stawia na zarządzanie warsztatem i wykonywanie napraw w sposób możliwie tani, ale nie zawsze uczciwy. Jednak cały czas musimy balansować między zyskiem a ryzykiem wpadki, bo zbyt duże „spartaczenie” pracy może wywołać reakcję niezadowolonego klienta. Pewnym ułatwieniem jest pasek poziomu fuszerki co ułatwia tzw. zarządzenie ryzykiem. To sprawia, że gra nie jest zwykłym symulatorem mechanika, tylko raczej symulatorem kombinatora.

Oprawa graficzna i dźwiękowa

Pod względem technicznym gra działa i wygląda poprawnie, choć jest niepozbawioną drobnych problemów, takich jak przenikanie obiektów czy sporadyczne doczytywanie tekstur. Mamy tu wyczuwalny klimat kultowych produkcji w stylu Maluch Racer. Przyczepić można się również do sterowania, które bywa niewygodne przez rozsianie czynności po całej klawiaturze. Z drugiej strony, twórcy przewidzieli przycisk do zgłaszania błędów, co sugeruje aktywne wsparcie rozwoju projektu.

Pod względem muzycznym, zdecydowanie dominuje styl disco polo, dający klimat rodem z „Czekając na sobotę| oraz „Ballady o lekkim zabarwieniu erotycznym”. Nie znajdziecie tu jednak topowych kawałków Zenka czy Voyagera, bo całość skomponowana została przez AI, chociaż w tym przypadku kompletnie to nie przeszkadza, a jeszcze mocniej dodaje klimatu i przaśności.

Podsumowanie

Auto Fuszerka to sympatyczny, świadomie przerysowany symulator, który nie udaje wielkiego technicznego majstersztyku, tylko broni się klimatem, żartem i pomysłem na rozgrywkę. To gra, która szczególnie dobrze zadziała na odbiorcach lubiących polski absurd, nostalgię za latami 90. i lekkie, niewymagające symulatory. I co najważniejsze, to nie jest ostanie słowo twórców, bo Ci planują dalszy rozwój gry. Więc, jeżeli wychowaliście się w latach 90. i lubicie serial Rojbers, to zdecydowanie powinniście sięgnąć po Auto Fuszerkę.

Ocena 7/10

Zalety

  • Klimat polskiego kombinatorstwa lat 90.
  • Oryginalny humor i satyryczne podejście do warsztatowej codzienności
  • Przyjemna pętla rozgrywki, oparta na kombinowaniu i zarządzaniu zleceniami
  • Zdecydowanie dla millenialsów

Wady

  • Nierówne i momentami niewygodne sterowanie
  • Drobne błędy techniczne, takie jak przenikanie obiektów i tekstury doczytujące się z opóźnieniem
  • Humor może nie trafić do każdego, bo jest bardzo specyficzny i oparty na prostym przerysowaniu

 

 

 

Bądź na bieżąco

Obserwuj GamingSociety.pl w Google News.

SoSlowGamer
SoSlowGamer
Redaktor, szef działu retro

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Treść komentarza
Wpisz swoje imię