EA Sports UFC 6 – najlepsza odsłona serii, ale do rewolucji wciąż daleko

REDAKCJA
EA Sports UFC 6 – najlepsza odsłona serii, ale do rewolucji wciąż daleko

Na powrót kultowej serii poświęconej walkom w oktagonie tym razem trzeba było czekać dłużej niż zwykle – od piątki minęło niemal trzy lata. EA Vancouver wraca z szóstką znów wyłącznie na konsolach: Xbox Series X/S oraz PlayStation 5, bez śladu wersji pecetowej. Pytanie tylko, czy po tak długim poście dostajemy realny przeskok, czy raczej dopieszczony wariant tego, co już znamy.

Flow State – pomysł na papierze lepszy niż w praktyce

Główną nowością w samej walce jest Flow State. Mechanika premiuje granie zgodne z prawdziwym charakterem danego zawodnika – posyłasz niskie kopnięcia Pereirą, schodzisz do nóg Khabibem, a gdy wskaźnik się zapełni, dostajesz chwilowe wzmocnienia statystyk, szybszą regenerację albo otwarcie na finisz. Brzmi nieźle, w praktyce jednak dodatek ten okazuje się być sztuczny i wybijający z rytmu pojedynku. Znacznie lepiej wypada Real-Time Contact oraz przebudowane modele postaci – uderzenia są konkretne i wyraźnie czuć ich siłę, a trzydzieści odrębnych “tożsamości” sprawia, że wojownik szukający zwarcia faktycznie różni się od cierpliwego kontratakującego.

The Legacy i odświeżona kariera

The Legacy to fabularny wstęp rozgrywany w klimacie dawnych kampanii z Fight Night. Wcielasz się w Chrisa Cartera, zdolnego zapaśnika, który dźwiga na barkach presję rodziny i legendę ojca, a do tego prowadzi prywatny zatarg z Dannym Lawrence’em. Tryb przeprowadza nas od amatorskich gal aż po debiut w UFC i pełni rolę rozbudowanego, opowiedzianego fabułą samouczka przed właściwą rozgrywką. A ta wreszcie porzuciła przestarzały, tygodniowy system punktów – w jego miejsce wskoczył normalny kalendarz oraz ponad sto pięćdziesiąt losowo dobieranych zdarzeń fabularnych. Trening rozwijasz przez punkty Evolution wydawane na statystyki podopiecznego. Sporo dobrego, choć samo mielenie kolejnych walk w karierze powoli trąci myszką.

Hall of Legends – tu czuć szczerą miłość do sportu

Najprzyjemniejszym zaskoczeniem okazał się Hall of Legends. To interaktywne ekspozycje poświęcone trójce gwiazd – Maxowi Hollowayowi, Alexowi Pereirze i Zhang Weili – po których spacerujesz z perspektywy trzeciej osoby, oglądając krótkie materiały dokumentalne i odtwarzając przełomowe momenty z karier każdego z zapaśników. Klimat jest znakomity, każda przestrzeń nawiązuje do kultury i korzeni danego wojownika. Szkoda tylko, że scen do odtworzenia przypada raptem po trzy na osobę, a dokumentalne wstawki sprawiają wrażenie wyciągniętych z archiwalnych materiałów promocyjnych.

Oprawa z najwyższej półki, choć nie idealna

Pod względem wizualnym szóstka potrafi zachwycić – modele zawodników są fotorealistyczne, animacje płynne, a zwolnione powtórki nokautów i poddań wyglądają wyśmienicie. Wrócił też realistyczny system obrażeń i prezentuje się on lepiej niż kiedykolwiek: na twarzach pojawiają się siniaki i rozcięcia, leje się krew, a w skrajnych sytuacjach do akcji wkracza lekarz. Mocnym punktem jest ścieżka utworów towarzyszących wejściom do klatki. Gorzej wypada komentarz, w którym przy dłuższych sesjach łatwo wyłapać powtarzające się kwestie.

Zgrzyty

Najwięcej zgrzytów budzi skład. Brakuje sporej grupy sklasyfikowanych zawodników, mimo że wielu z nich figurowało już w poprzedniej części – pewnie część wróci później jako (niestety) płatne dodatki. Do tego dochodzą fatalnie ślamazarne menu, zwłaszcza w sekcji Gym i w karierze, gdzie kilkusekundowe zacięcia przy każdym kliknięciu potrafią wyprowadzić z równowagi.

Werdykt

EA Sports UFC 6 to obecnie najbardziej kompletna i dopracowana odsłona cyklu, z najlepszym dotąd modelem walki i ogromem zawartości na długie miesiące. Kłopot w tym, że po trzyletniej przerwie wielu graczy liczyło na większy skok, a dostali raczej ostrożne dreptanie do przodu. Twardzi fani MMA i amatorzy solidnego symulatora będą zachwyceni – reszta może odnieść wrażenie, że to świetny, lecz mocno zachowawczy następca, któremu sprzyja przede wszystkim brak realnej konkurencji. Zawsze jednak niezdecydowani mają pod ręką dziesięciogodzinną wersję próbną w ramach EA Play i Game Pass.

Ocena: 7/10

Zalety

  • oprawa graficzna
  • tryb “fabularny”
  • Hall of Legends

Wady

  • brakujący zawodnicy
  • niedopracowane menu
  • to nawet nie jest ewolucja, o rewolucji nie mówiąc

Bądź na bieżąco!

Obserwuj Gaming Society w Google News

Obserwuj
Udostępnij artykuł:

Komentarze (2)

  1. markrgxftswfj50
    8 lipca, 2026
    Zacznę od pozytywów – oprawa graficzna to absolutny top. Modele zawodników są tak dopracowane, że momentami miałem wrażenie, że oglądam transmisję na żywo. Zwłaszcza powtórki nokautów w slow-motion robią robotę. Do tego system obrażeń jest brutalny i realistyczny – siniaki, rozcięcia, krew na macie, a w skrajnych przypadkach nawet interwencja lekarza. Czuć, że twórcy z EA Vancouver włożyli dużo pracy w detale. Spacerowanie po nich i odtwarzanie kultowych momentów z karier to czysta przyjemność. Klimat jest wyjątkowy. Nowy system Flow State też brzmi świetnie na papierze – nagradza za walkę zgodną z charakterem zawodnika i daje chwilowe boosty. Ale w praktyce? Często wybija z rytmu i wydaje się sztuczny. Dużo lepiej wypadają za to ulepszone modele walki – 30 różnych "tożsamości" zawodników faktycznie robi różnicę. Wojownik szukający spięć zachowuje się inaczej niż kontratakujący. Udra też mają ciężar, czuć każdy cios.
  2. Oleg
    2 lipca, 2026
    Seria EA Sports UFC od lat należy do najpopularniejszych gier sportowych poświęconych mieszanym sztukom walki. Każda kolejna odsłona przynosi usprawnienia w mechanice, oprawie wizualnej i trybach rozgrywki. EA Sports UFC 6 kontynuuje ten kierunek, oferując najbardziej dopracowaną wersję serii, choć wciąż pozostawia miejsce na większe innowacje. Jednym z największych atutów gry jest udoskonalony system walki. Animacje są płynniejsze, reakcje zawodników bardziej naturalne, a pojedynki wymagają większej precyzji i lepszego wyczucia czasu. Zarówno wymiany w stójce, jak i walka w parterze sprawiają wrażenie bardziej realistycznych, dzięki czemu każda potyczka może przebiegać inaczej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Polecane artykuły