Mam wrażenie, że w ostatnim czasie graczom serwuje się wiele odgrzewanych kotletów i innych jesiotrów drugiej świeżości. O ile odgrzewany kotlet może smakować całkiem dobrze, to już zepsuty jesiotr niekoniecznie. Na szczęście wydany niedawno Crash Team Racing Nitro-Fueled zalicza się do tej pierwszej grupy i to podany na złotym talerzu i pięknie ozdobiony.

W przypadku wielu remake’ów gier odnoszę wrażenie, że wydawcy i deweloperzy robią to tylko po to, żeby sięgnąć do naszych kieszeni żerując na nostalgii i dobrych wspomnieniach. Zdarzają się jednak perełki takie jak Crash Team Racing Nitro-Fueled, które nie tylko przypomną nam czasy młodości, ale również wydają się zdecydowanie lepsze niż niektórzy mogli zapamiętać.

Odświeżonej wersji CTR-a nie powinni się obawiać ani weterani, którzy grali 20 lat temu, ani nowi gracze. Pamięć mięśniowa wyćwiczona podczas grania w oryginalną część przyda się również teraz. Mechanika jazdy nie uległa mocnym modyfikacjom. Gaz nadal znajduje się pod przyciskiem A (X na PS4), a gracze przyzwyczajeni do dzisiejszych gier mogą przypisać gaz pod trigger na padzie. Twórcy nie zapomnieli również o możliwość driftowania oraz turbo boost.

Niestety sztuka ta była dla mnie ciężka do opanowania i zwykle albo kończyłem na ścianie, albo nie udawało mi się w porę odpalić przyśpieszenia. A jest ona niezbędna jeżeli chcecie grać z sieciowymi wymiataczami.

Nowe tryby gry

Crash Team Racing Nitro-Fueled to w zasadzie kilka gier w jednym. Starzy wyjadacze mogą zagrać  w Adventure mode tak, jak w Crash Team Racing, w którym gramy jedną postacią. Jednak zdecydowanie bardziej rozbudowana jest tryb Nitro-Fueled, który pozwala zmieniać zawodników w czasie gry, co uratowało mi kuper i umożliwiło robienie postępów w grze. Ponadto twórcy dodali  również trasy oraz postaci znane z Crash Nitro Cart.

W trybie Nitro-Fueled na początek dostajemy do dyspozycji kilku bohaterów, a kolejnych odblokowujemy w czasie gry lub wykupujemy za monety zdobyte za wygrane wyścigi. Łącznie do odblokowania mamy 26 postaci oraz po kilka skórek dla każdej z nich. Te z kolei możemy podzielić na trzy grupy różniące się osiągami gokartów. Każdy samochodzik określony jest przez trzy parametry:  maksymalną prędkość, przyśpieszenie oraz skrętność. Część bolidów jest szybka jednak ma słabsze przyśpieszenie oraz bardzo kiepską skrętność, kolejne skręcają idealnie kosztem prędkości, co nadrabiają przyśpieszeniem. Ostania grupa to bolidy wyśrodkowane. Warto opanować każdy z nich, ponieważ są przydatne na różnych torach. Ponadto bolidy możemy również dostosować pod względem wizualnym, odblokowując kolejne skórki.

Przejście głównego trybu fabularnego to, w zależności od poziomu trudności i umiejętności, zajęcie na kilka, kilkanaście godzin gry. Jednak przez cały ten czas będziecie się świetnie bawić. No z momentami toczenia piany z powodu niepowodzeń. Ja bawiłem się wyśmienicie i zdecydowanie Crash Team Racing Nitro-Fueled jest tytułem, który można odpalać podczas imprez żeby pograć z przyjaciółmi w trybie podzielonego ekranu oraz na odstresowanie się lub podniesienie ciśnienia w zależności od wybranej trasy.

Poza trybem Adventure do wyboru mamy również tryb Pucharu oraz Bitwy na arenie, wspominany wcześniej multiplayer na podzielonym ekranie i online (wymaga subskrypcji GOLD), Wyzwania czasowe, które mogą zająć sporo energii i wymagać połknięcia kilku tabletek uspokajających. Dotyczy to zwłaszcza zbierania kryształów czy literek C, T, R podczas wyścigu. Wyższy stopień trudności stanowią również bossowie, których musimy pokonać w pojedynkach 1 na 1. Poza tym, że nie dają nam chwili wytchnienia i najczęściej wąchamy spaliny ich gokartów, to jeszcze co chwilę rzucają kolejne pociski oraz skrzynki z trotylem, które dodatkowo nas spowalniają

Ciągłe ładowanie

Najbardziej irytującą częścią gry były okna ładowania każdej trasy oraz  podium. W przypadku pierwszych wyścigów trwających po około 2 minuty, ekrany ładowania zajmowały drugie tyle. Nie wiem czy to wina mojego Xboxa czy ładowanie gier z dysków SSD oraz M.2 na moim PC aż tak mnie rozbestwiło. W każdym razie jeżeli chcecie pograć sobie chwilę dla relaksu albo ze znajomymi na kanapie to mogą one irytować.

Kolejna sprawa, która mocno mnie dobijała, to dziwnie dobrany poziom trudności. Niektóre z map jak np. Kanały czy Dragon Mines doprowadzały mnie do rozstrojów nerwowych, gdy kolejne przechodziłem bez najmniejszego problemu za pierwszym podejściem. W grze sieciowej stajemy przeciwko graczom o różnych umiejętnościach i możemy mieć tylko pretensję do samego siebie, że dostaliśmy w mordę, jak pchaliśmy się na ring. W przypadku rozgrywki solo gra mocno karci za jakiekolwiek błędy, kilkukrotnie będąc na czele wyścigu wpadałem w pułapki, które niejednokrotnie sam zastawiałem w dziwnych miejscach przez co nagle znajdowałem się na ostatnim miejscu.

Trzecią irytującą rzeczą były punkty na mapie. W przypadku zbyt bliskiego podjechania do miejsca rozpoczęcia wyścigu, którego jeszcze nie odblokowaliśmy powodowało uruchomienie animacji. Przydałby się możliwość zatwierdzania wyboru, którymś z przycisków.

Zwykle wybieram raczej spokojne RPG z opcją aktywnej pauzy, w których mogę na spokojnie zastanowić się jaką strategię obrać i rozplanować każdą walkę. Tutaj nie ma czasu na myślenie. Miałem spore problemy z opanowaniem dodatkowego przyśpieszenia. Pojazd trzeba wprowadzić w poślizg, co jednocześnie ładuje turbo, następnie w odpowiednim momencie wcisnąć drugi przycisk, co daje nam chwilowe przyspieszenie. Jeżeli operacja się nie uda to możemy wylądować na ścianie. Po pewnym czasie udało mi się to ogarnąć, jednak umiejętności wchodzenia w kolejne cykle turbo nie opanowałem.

Ale dosyć narzekania, teraz trochę peanów i pochwał. Crash Team Racing Nitro-Fueled napakowany jest zawartością. W grze mamy 26 bohaterów i po kilka skórek do każdego z nich. Do tego dochodzi bardzo dużo skinów do pojazdów. Ścigamy się na łącznie 32 torach oraz 12 arenach dostępnych w trybie Bitwy. Co więcej, deweloper zapowiedział kolejne trasy oraz postaci, które dostaniemy w ramach darmowych DLC. Ich odblokowanie będzie jednak wymagało grania i ewentualnego wykupienia za monety zdobywane w czasie wyścigów, czyli klasyczny grind. Jest to jak najbardziej akceptowalne. Nie znajdziemy tu żadnych klasycznych mikropłatności.

Podsumowanie i ocena

Crash Team Racing Nitro-Fueled to nie tylko odgrzewany kotlet, to kotlet, który został podany z grillowanymi warzywami, pysznym sosikiem oraz pieczonymi ziemniaczkami wraz z zimnym piwkiem do popicia. W tak przygotowane wersje starych gier chciałbym grać zawsze. Inni deweloperzy z pewnością mogą uczyć się jak to powinno wyglądać. Jest to tytuł zarówno dla starych wyjadaczy, którzy grali 20 lat temu oraz dla nowych graczy, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z Crashem.  Co więcej zachęcająca jest również cena tytułu. Jeżeli jeszcze nie macie swojej kopii to z zapraszam Was do naszego sklepu, w którym dostępna jest wersja PS4 oraz Xbox One.

Grę do recenzji w wersji Xbox One udostępnił polski dystrybutor.

Ocena 8/10

Zalety

  • Crash!
  • Odświeżenie tytułu wyszło znakomicie
  • Zarówno dla starych wyjadaczy jak i początkujących graczy
  • Różne tryby rozgrywki
  • Brak mikropłatności, wszystko odblokowujemy w grze
  • Obiecany dodatkowy darmowy content
  • Stosunek do ceny i jakości
  • Świetna oprawa graficzna
  • Dużo tras i rzeczy do odblokowania
  • Świetna zabawa solo oraz na kanapie z przyjaciółki w lokalnym multi

Wady

  • Długie ekrany ładowania
  • Momentami niezbalansowany poziom trudności
  • Zbyt bliskie podjechanie do niektórych miejsc uruchamia sekwencje filmowe
  • Ciężki do opanowania dopalacz

ZOSTAW KOMENTARZ

Treść komentarza
Wpisz swoje imię