Remake Bloodborne może nigdy nie powstać i wcale nie dlatego, że nikt nie miał na niego pomysłu, ale dlatego, że studio Bluepoint stawało na głowie, by go zrobić, a Sony wybrało rolę hamulcowego w tym projekcie.
Z nowych przecieków pochodzących od informatora „Detective Seeds”, który powołuje się na rozmowy z czterema byłymi pracownikami Bluepoint Games, wyłania się obraz studia, które od końcówki 2020 roku żyło wizją powrotu do Yharnam. Po premierze remake’u Demon’s Souls na PS5 deweloperzy zakładali wewnętrznie, że jednym z kolejnych projektów będzie właśnie pełnoprawny remake Bloodborne – naturalny kolejny krok po udanym odświeżeniu soulsowego klasyka.
Jednocześnie Sony miało coraz mocniej wątpić w opłacalność „gołych” remasterów i remake’ów, naciskając na dodatki z nową zawartością, większe projekty i rozbudowę działu projektowego Bluepoint (wtedy zaledwie 1–2 osoby). W tym wszystkim marzenie o Bloodborne funkcjonowało bardziej jako „plan idealny” studia niż realnie zatwierdzony projekt.
Sony blokuje Bloodborne. Polityka ważniejsza niż marzenia fanów
Kluczowy fragment przecieku jest brutalnie prosty: Bluepoint nigdy nie dostało zielonego światła na remake Bloodborne. Według źródeł, Sony konsekwentnie odmawiało zgody z powodu „wewnętrznej polityki” dotyczącej tej gry – na czele z delikatnymi relacjami z FromSoftware oraz statusem oryginału jako wspólnego dziecka.
Innymi słowy: Bloodborne to nie tylko „marka PlayStation”, ale także produkt ściśle powiązany z FromSoftware – a Sony miało nie chcieć dotykać go bez pełnego komfortu biznesowego i kreatywnego. W tle miały krążyć nawet plotki o tym, że remake Shadow of the Colossus był dla firmy finansową stratą, a zrealizowano go głównie z inicjatywy Shuhei Yoshidy, który chciał „uratować” grę z ery PS2.
Od Demon’s Souls do God of War jako usługi – droga donikąd
Kiedy jasne stało się, że Bloodborne nie przejdzie, Bluepoint przydzielono do wsparcia Santa Monica Studio przy God of War: Ragnarok. Potem, za kadencji Jima Ryana i jego kursu na gry‑usługi, pojawił się pomysł na projekt w uniwersum God of War w formule live‑service – i to właśnie Bluepoint miało być głównym wykonawcą.
Studio chętnie podjęło wyzwanie, licząc na szansę stworzenia „własnego” dużego tytułu w ikonicznym IP, ale Santa Monica i samo Sony miały nie ufać zespołowi na tyle, by oddać mu pełną kontrolę nad flagową marką. Dopiero po formalnym przejęciu Bluepointa w 2021 roku studio dostało w 2022 r. zlecenie gry osadzonej w świecie God of War – dopiero później, już po starcie prac, deweloperzy mieli dowiedzieć się, że chodzi o live‑service.
Naciski ze strony Santa Monica Studio rosły miesiącami, aż w końcu – według przecieku – około 75% zespołu Bluepoint zbuntowało się przeciwko dalszemu tworzeniu gry‑usługi. To miało prosto prowadzić do anulowania projektu w 2025 roku, a w konsekwencji – do utraty „dużego zadania” i końcowego wyroku na studio.
Bluepoint próbowało wszystkiego – w tym Bloodborne po raz kolejny
Po anulowaniu projektu God of War live‑service, Bluepoint przeszło w tryb desperackiego pitchowania nowych pomysłów Sony. Na stole według źródeł leżały m.in. remake’i Jaka i Daxtera oraz Resistance, ponownie Bloodborne (studio miało już wstępnie pracować nad koncepcją od 2–3 miesięcy), remaster Shadow of the Colossus na PS5 z poprawioną grafiką i nowymi bossami. Studio zaproponowało także dwie zupełnie nowe marki oraz projekt Black Fang, który miał być spin‑offem Ghost of Tsushima.
To właśnie Black Fang miał najbardziej zainteresować Sony – Bluepoint dostało maksymalnie 6 miesięcy na przygotowanie grywalnego prototypu, z deadlinem w marcu 2026 roku. Jak wiemy, do tego nie dojdzie – studio zostało zamknięte przed prezentacją, co przekreśla także ostatnią, pośrednią szansę na to, że udane Black Fang otworzyłoby drogę do wymarzonego Bloodborne.
Co to oznacza dla remake’u Bloodborne?
Z dzisiejszej perspektywy sytuacja wygląda ponuro. Studio, które najbardziej chciało i potrafiło zrobić taki remake, już nie istnieje. Sony przez lata blokowało projekt z powodów biznesowych i relacyjnych a wewnętrzne próby „wbicia” Bloodborne do pipeline’u kończyły się odmową, mimo że zespół miał do niego pasję, doświadczenie i częściowo rozpoczęte prace koncepcyjne.
Teoretycznie nic nie stoi na przeszkodzie, by kiedyś inny zespół w PlayStation Studios – np. Nixxes, Team Asobi czy zewnętrzny partner – dostał szansę na remaster lub remake. Jednak, jeśli przecieki o twardej polityce Sony względem Bloodborne i napiętej współpracy z FromSoftware są prawdziwe, priorytetowo traktowane będą zupełnie inne projekty.
Dla fanów wniosek jest brutalny: wymarzony remake Bloodborne nie poległ na braku pomysłu czy talentu, lecz na decyzjach biznesowych i serii źle poprowadzonych relacji między Sony, FromSoftware i Bluepoint Games. A skoro studio, które „stało na głowie”, by go zrobić, już nie istnieje, marzenie o powrocie do Yharnam w jakości PS5 może jeszcze długo pozostać tylko marzeniem.


