Natus Vincere kontra BIG w finale ESL One Cologne 2018. Czy gospodarze po raz pierwszy sięgną po triumf? [+video]

Opublikowany: 2018-07-08 przez Zbigniew "Emill" Pławecki

Przed nami ostatni akt walki o puchar ESL One Cologne. Szansę na zgarnięcie trofeum jednego z najbardziej legendarnych turniejów CS:GO na świecie mają już tylko zawodnicy Natus Vincere oraz BIG.

Oba spotkania półfinałowe ESL One Cologne zaserwowały nam niezwykłe emocje i wyrównaną walkę przez niemal cały czas. Mecz Na`Vi kontra Astralis na Overpassie zaczął się prowadzeniem Duńczyków, ale ich przeciwnicy szybko zdołali zatrzymać ten pochód i przy zamianie stron to gracze w biało-żółtych trykotach prowadzili 9:6. Po przejściu na stronę TT znowu do głosu doszli zawodnicy Astralis. Końcówka starcia, jak i cała mapa wpadła jednak w ręce s1mple’a i jego kolegów. Mecz przeniósł się więc na Nuke. Tutaj Na`Vi dopadła chwilowa niemoc, która sprawiła, że na całej mapie udało im się zgarnąć zaledwie 6 punktów. Przyszła więc pora na decydującą mapę - Inferno. Początek to wymiana runda za rundę do stanu 5:5 - w tym momencie zawodnicy Na`Vi zaczęli w końcu uciekać swoim przeciwnikom, do przerwy prowadząc 10:5. Po zamianie stron zawodnicy Astralis zaczęli jednak gonić wynik, co udało im się na tyle skutecznie, że różnica skurczyła się do 1 punktu. Tu znowu jednak to zawodnicy Natus Vincere wykazali się większym opanowaniem i zapewnili sobie awans do finału.

O ile jednak w meczu Na`Vi z Astralis szanse były wyrównane, o tyle starcie BIG z FaZe raczej zapowiadało się na spokojną wygraną tych drugich. Gdyby awansowali do finału, mieli by okazję zgarnąć nie tylko puchar turnieju, ale też nagrodę za ESL Grand Slam… Stało się jednak inaczej, ku ogromnej radości zebranych w hali blisko 15 tysięcy kibiców. Przed turniejem pojawiło się mnóstwo kontrowersji, związanych z bezpośrednim zaproszeniem BIG, tym bardziej, że w pamięci kibiców nadal żywa była sytuacja z Majora w Krakowie. Gracze BIG udowodnili jednak, że zasłużyli na to wyróżnienie i nie są im potrzebne żadne “dodatkowe atuty” by walczyć jak równy z równym ze światową czołówką.

W tym starciu również zobaczyliśmy trzy mapy i już na pierwszej konieczne było rozegranie dogrywki, z której obronną ręką wyszli zawodnicy FaZe. To podtrzymało wrażenie, że mecz zakończy się szczęśliwie dla międzynarodowej formacji - tym bardziej, że druga mapa (Train) była wyborem FaZe, poza tym jest nastawiona na grę snajperkami, a przecież w szeregach FaZe gra Guardian. Zawodnicy z Niemiec udowodnili jednak w tym momencie jak bardzo się wszyscy mylą. Jedyny moment, kiedy gracze FaZe na dłużej doszli do głosu miał miejsce pod koniec pierwszej połowy - po zamianie stron BIG pewnie dopięli swego, wyrównując stan spotkania. A na 3. mapie (Inferno)... niespodzianka. Graczy FaZe dopadła niemoc, jakby nadal nie mogli wyjść z szoku po przegranym poprzednim starciu. BIG spokojnie i pewnie inkasowało kolejne punkty, do przerwy pozwalając przeciwnikom na zdobycie zaledwie 3 oczek. Po zamianie stron gra odrobinę się wyrównała, ale przewaga Niemców była zbyt duża i FaZe już po prostu nie było w stanie zbliżyć się na odległość, która pozwalała by jeszcze mieć nadzieję na utrzymanie w walce.

A tak wyglądała radość niemieckiej publiczności po ostatnim wystrzale na 3. mapie:

Finał między Na`Vi a BIG rozpocznie się około godziny 16:00. Na kogo stawiacie?

Komentarze

Odpowiadasz na komentarz # - zrezygnuj

Podobne

Ładowanie danych...