Genesis Krypton 700 – recenzja taniej myszki dla graczy

Opublikowany: 2017-11-26 przez Damian.Jaroszewski

Jeszcze kilka lat temu kupno naprawdę dobrej myszki dla graczy wiązało się ze sporym wydatkiem. Dzisiaj solidne konstrukcje można nabyć już za całkiem rozsądne pieniądze. Tego typu gryzoniem chce być Genesis Krypton 700, a mi przyszło sprawdzić, jak mu to wychodzi.

Od początku testów Genesis Krypton 700 miałem z urządzeniem spory problem. Dosłownie chwilę wcześniej wziąłem pod lupę gryzonia Trust GXT 188 Laban. Co to ma do rzeczy? Okazuje się, że to praktycznie identyczne myszki. Wyglądają tak samo, świecą tak samo, nawet oprogramowanie jest bliźniaczo podobne. Różni je tylko jeden element – zastosowany sensor optyczny. Dla recenzenta to spore wyzwanie. W końcu dwa razy muszę napisać niemal o tym samym. Ale podjąłem się tego wyzwania, czego owocem jest poniższa recenzja.

Powiem szczerze, że już przed wypakowaniem urządzenia wiedziałem, czego się po nim spodziewać. W końcu miałem w dłoniach gryzonia o identycznym kształcie. W swoim życiu przetestowałem też kilkanaście jak nie kilkadziesiąt myszek z sensorem PMW3310 (z jednej nawet korzystam prywatnie na co dzień). Nie sądziłem, aby Genesis Krypton 700 mógł mnie czymś zaskoczyć. Jednak okazało się, że różnic względem Trusta jest trochę więcej. Ale o tym za chwilę.

Specyfikacja:

  • Sensor: optyczny Pixart PMW3310,
  • Dostępne DPI: 400-7200,
  • Liczba przycisków: 7 + scroll,
  • Polling rate: od 125 do 1000 Hz,
  • Przełączniki: Omron (20 mln aktywacji),
  • Przewód: w oplocie o długości 2 metrów,
  • Inne: wbudowana pamięć, podświetlenie RGB LED,
  • Wymiary: 128 x 69 x 38 mm,
  • Masa: 112 gramów,
  • Cena: ok 130-150 zł,
  • Gwarancja: 24 miesiące.

Wygląd, kształt i masa

Tutaj zaczynają się dla mnie schody. Tak naprawdę mógłbym skopiować cały ten akapit z recenzji Trust GXT 188 Laban. Ale nie martwcie się, postaram się ubrać to trochę w inne słowa. Przede wszystkim Krypton 700 to myszka profilowana. Już samo to w pewien sposób ogranicza potencjalną liczbę odbiorców. Gryzonie tego typu nadają się tylko dla osób praworęcznych i na dodatek stosujących tzw. palm-grip. Co prawda jest to najpopularniejszy chwyt, ale jednak odpadają gracze leworęczni i stosujący claw- i fingertip-grip. No dobra, może nie odpadają całkowicie, bo da się w ten sposób grać, ale nie jest to tak komfortowe jak w przypadku urządzeń symetrycznych. Największą przeszkodą, oprócz samego profilowania, mogą okazać się rozmiary myszki. Nie są one jakieś monstrualne, ale jednak w fingertip- i claw-grip preferowane są gryzonie o nieco mniejszej długości niż nasza dłoń.

Oprócz głównej bryły urządzenia wyprofilowane zostały również główne przyciski. W centralnej części są one lekko obniżone, więc mają kształt lekkiego „U”. Dla osób stosujących układ palców 1-2-2 okaże się to niezwykle wygodne. Paluszki będą spoczywać niczym królewicz na wygodnym łożu z dziesiątek dziewic. No dobra, może mnie trochę poniosło, ale jeśli trzymacie dwa palce na głównym przyciskach myszy, to będzie wygodnie. Gorzej mają miłośnicy konfiguracji 1-3-1, a tacy szaleńcy też się znajdą. Dla nich Genesis Krypton 700 nie będzie wygodny. Profilowanie przycisków i dodatkowy klawisz powodują, że na paluchy zaczyna brakować miejsca i ułożenie dłoni staje się niekomfortowe.

Trudno napisać coś o masie urządzenia. Według producenta to 112 gramów, czyli ani mało, ani dużo. Każdy z nas ma inne preferencje. Jedni wolą gryzonie ciężkie, inni preferują lekkie, a dla innych idealnym rozwiązaniem jest możliwość zmiany masy poprzez stosowanie odważników. W myszce Ganesis nie znajdziemy takiego rozwiązania, co mnie osobiście bardzo cieszy. Jestem zdania, że dodatkowe odważniki źle wpływają na wyważenie myszek i przynoszą więcej złego niż dobrego. Krypton 700 oceniam na nieźle wyważoną, chociaż prawa strona sprawia wrażenie minimalnie cięższej. Na szczęście nie czuć tego w trakcie samego grania, co jest sporym plusem. Celowanie w CS:GO było precyzyjne.

Wypadałoby jeszcze napisać coś o podświetleniu. Diody LED umieszczono pod logo producenta, które z kolei znajduje się na grzbiecie myszki oraz pod cienką listewką wokół urządzenia. Najlepiej zobaczycie to na załączonych fotografiach. Podświetlenie jest RGB, więc każdy może dobrać kolor według własnych preferencji. Producent przygotował też kilka efektów do wyboru, np. ciągłe zmienianie barw lub tzw. fala. W ogólnym rozrachunku wygląda do miło dla oka, a to jest najważniejsze.

Jakość wykonania

Jakość wykonania to jedna z największych zalet testowanej myszki. Producent zastosował wysokiej jakości materiały. Boki są wykonane z bardzo solidnego, twardego plastiku. Jest on bardzo lekko gumowany, chociaż nadal pozostaje śliski. Ale jeśli Was to martwi, to rozwiewam wszelkie wątpliwości – chwyt jest pewny, więc wymierzanie celownikiem w głowę przeciwników jest czystą przyjemnością. Grzbiet jest wykonany z bardziej miękkiego i mocniej gumowanego tworzywa, co ogólnie daje przyjemny w dotyku efekt.

Trust nie chwalił się zastosowanymi przełącznikami w myszce GXT 188 Laban i jeśli czytaliście recenzję, to nie przypadły mi one do gustu. Były zbyt miękkie i mało responsywne. Inaczej jest w przypadku Genesisa. Tutaj mamy markowe przełączniki japońskiej firmy Omron i to od razu czuć. Główne przyciski są odrobinę twardsze i szybsze. Granie na gryzoniu sprawiało mi przez to większą przyjemność. Jeszcze lepiej było w przypadku przycisków bocznych, które w konkurencie nie dawały prawie żadnego komunikatu zwrotnego. W Krypton 700 są zdecydowanie sztywniejsze i od razu wiadomo, kiedy zostały aktywowane. W dynamicznej rozgrywce to bardzo ważne. Przyciski boczne są też dobrze umiejscowione, więc nie będziecie tracić cennych milisekund na szukanie ich pod kciukiem. Ciekawym pomysłem okazało się wyposażenie gryzonia w 8. guzik, znajdujący się zaraz obok LPM. Można go dowolnie skonfigurować, co daje duże możliwości w niemal każdej grze.

Rolka w myszce jest co najwyżej przyzwoita. Pod tym względem Genesis wypada nieco gorzej od Trusta. Nie wiem z czego to wynika, ale w GXT 188 scroll nie chwiał się tak na boki, jak w Krypton 700. Odchyły nie są duże, ale jednak trochę przeszkadzają. Samo obracanie rolki mogłoby być też sztywniejsze. Trochę zbyt łatwo wprowadzić ją w ruch. Ślizgacze są dobre i lekko suną po podkładce materiałowej, ale są zaskakująco cienkie. W trakcie testów nie powodowały absolutnie żadnych problemów, ale obawiam się, że mogą się zbyt szybko ścierać. Na plus zasługuje kabel, który został zabezpieczony oplotem.

Precyzja

Sensor optyczny Pixart PMW3310 przez długi czas uchodził za najlepszy na rynku. Z czasem został zdetronizowany przez PMW3360 i jego odmiany (np. Logitecha, Roccata i od niedawna SteelSeries) oraz PMW3330. Jednak nadal jest to jeden z najlepszych czujników na rynku, który zapewnia bardzo dużą precyzję w niemal każdej sytuacji. Potwierdziło się to w trakcie moich testów. Akceleracja praktycznie nie występuje. Praktycznie, bo w rzeczywistości wynosi około 1 proc. W normalnych warunkach jest to niemożliwe do zauważenia i wymagałoby specjalistycznego sprzętu do testów. W praktyce sensor jest szalenie precyzyjny i nie ma powodów do obaw. Uzyskiwane prędkości maksymalne mieściły się w zakresie 4-5 m/s, co jest standardem dla PMW3310. Interpolacja występuje dopiero przy DPI 7200. Nie sposób też dostrzec niepokojącego szumu lub predykcji, a LOD jest zadowalający. Myszki nie trzeba odrywać zbyt wysoko, aby sensor przestał reagować na polecenia. Sprawdziłem też częstotliwości raportowania i były one bardzo spójne nawet przy 1000 Hz.

Oprogramowanie

Genesis stworzył oprogramowanie do obsługi myszki. Jest ono bardzo proste, ale spełnia swoją rolę. Możemy w nim programować przyciski, zmieniać czułość, ustawiać stopień akceleracji, regulować częstotliwość raportowania w zakresie od 125 do 1000 Hz, a także bawić się podświetleniem. Mamy wszystkie podstawowe funkcje i nic poza tym. Bardziej wymagający mogą być rozczarowani brakiem bardziej zaawansowanych elementów, jak chociażby makr. Z drugiej strony trudno mi to uznawać za wadę. Podejrzewam, że 80-90 proc. graczy wystarczy to, co zaproponował Genesis.

Podsumowanie

Genesis Krypton 700 w ogólnym rozrachunku ma nieco więcej plusów niż Trust GXT 188 Laban. Ma lepsze przyciski (chociaż to sprawa mocno indywidualna) i solidniejszy przewód. Kształt i jakość wykonania stoją na identycznym poziomie, a ślizgacze są tak samo cienkie i mogą zbyt szybko się ścierać. Praktycznie tylko pod jednym względem testowana myszka wypada gorzej. Chodzi oczywiście o sensor. PMW3310 to nadal rewelacyjny czujnik, ale jednak już odstaje od PMW3360. Różnice nie są wielkie, ale zauważalne. Z drugiej strony Genesis rekompensuje to 2 razy niższą ceną. Zaledwie 130 zł zamiast 260 zł to bardzo duża oszczędność, więc jeśli miałbym polecić któregoś z tych gryzoni… to poleciłbym oba. Jeśli zależy Wam na cenie, to bierzcie Genesisa. Jeśli kwota 260 zł nie stanowi problemu, to kupujcie Trusta.

Ocena: 8,5/10

Zalety

  • Cena!
  • solidny sensor
  • wysoka jakość wykonania
  • proste, ale funkcjonalne oprogramowanie
  • dodatkowy przycisk obok LPM
  • przyjemna charakterystyka przycisków
  • przewód z oplotem

Wady

  • scroll mógłby być lepszy
  • zbyt cienkie ślizgacze
  • tylko dla praworęcznych

Komentarze

Odpowiadasz na komentarz # - zrezygnuj

Podobne

Ładowanie danych...