Strona główna Gry Pixel Heaven 2019 czyli sześć powodów dlaczego warto co roku zaglądać do...

Pixel Heaven 2019 czyli sześć powodów dlaczego warto co roku zaglądać do Warszawy

W Polsce odbywa się sporo wydarzeń związanych z szeroko pojętą branżą gier, ale dla mnie najważniejsze są dwie z nich. Pierwsze z nich to IEM Katowice, a potem chyba największa impreza dla miłośników klimatów retro w tej części Europy – Pixel Heaven.

W miniony weekend miałem przyjemność gościć na 7. już edycji Pixel Heaven. Zorganizowaną w halach Miejskich Zakładów Autobusowych imprezę przepełniały panele dyskusyjne z osobami, które w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat odcisnęły swoje piętno na krajowej oraz zagranicznej scenie gier komputerowych. Można było wziąć udział w Pixel Crunch, czyli swego rodzaju warsztatach tworzenia gier w 1 dzień, a także dotknąć starych maszyn i pograć w kultowe retro-tytuły. Sobotni wieczór i noc uświetniło natomiast afterparty, oczywiście głównie w klimatach retro-gamingu. Nieodłącznym punktem programu w czasie aftera jest występ jednego z twórców gry Cannon Fodder oraz Senssible Soccer – Jona “Hopsa” Hare’a, który tym razem na pixelowy after skompletował cały zespół. Dołączyli do niego: brytyjka Nyokeë, tworząca mieszankę muzyki 8-bit, dubstep oraz coverów utworów z gier i anime, Brothers in Atrs – jak sami siebie określają “grupa muzyczna o charakterze chiptunowym” oraz KATOD – twórca muzyki elektronicznej. Jak widzicie, wszystko krąży tutaj wokół komputerów, nawet afterparty.

Dlaczego dla wielu ludzi Pixel Heaven jest tak ważne? Bo to jedna z niewielu, jeśli nie jedyna impreza w roku, w trakcie której można poznać ludzi stojących niegdyś za takimi firmami jak Commodore, Atari, Amiga, Sierra (producent przygodówek), LucasArts, CD Projekt RED, Metropolis i wiele, wiele innych. W ciągu tych 7 lat przez imprezę przewinęły się setki takich znakomitych gości, a Pixel Heaven daje możliwość nie tylko zadania im pytania podczas panelu na scenie głównej, ale także niezobowiązująco, przy przysłowiowym piwku. Pixel Heaven to także pokazy filmów – w tym roku było to The Commodore Story, opisujące czasy powstania, świetności i upadku firmy Commodore, oraz jej głównej postaci – Jacka Tramiela (Trzmiela, bo tak brzmiało jego prawdziwe, polskie nazwisko).

Pixel Heaven to także coroczne spotkania ze znajomymi, dla których klimaty retro w grach i komputerach są taką samą pasją. Możecie mieszkać na dwóch różnych krańcach Polski, a nawet za granicą, ale wiecie, że przynajmniej raz do roku jest okazja by się spotkać i odświeżyć znajomość, spędzając fantastyczny weekend. To też doskonała okazja do networkingu – łapania kontaktów z osobami z branży. Takimi jak chociażby Mikołaj Stroiński, jeden z twórców muzyki do Wiedźmina 3, który pojawia się tutaj właściwie co roku. Wydarzenie to, to również świetny sposób na pokazanie swojej twórczości jako autorów gier niezależnych. Każda edycja to bowiem ceremonia rozdania nagród Pixel Awards Europe dla najlepszych twórców w tej kategorii gier. Wystawiają się tutaj także większe firmy, jak chociażby Farm 51, które w tym roku pokazywało Chernobylite.

No i na koniec to po prostu doskonały sposób na spędzenie soboty czy niedzieli z rodziną i pokazanie młodszemu pokoleniu jak się zaczynało swoją przygodę z grami. Choć pewnie dzieci, w czasach dystrybucji cyfrowej i konsol wspierających 4K, na widok magnetofonu kasetowego z Commodore mogą zareagować jak na widok UFO. Co roku jednak na festiwalu nie brakuje rodzin, a widok kilkuletnich latorośli zafascynowanych retro-gratami jest bezcenny. Oprócz strefy retro można również skorzystać z sali z planszówkami oraz uzupełnić kolekcję mniej lub bardziej kultowych komiksów. Dla mnie natomiast najciekawszym elementem była wystawa “artefaktów” związanych z grami studia Sierra, takich jak pudełka, instrukcje czy dyskietki z grami.

Czy było coś, co w tym roku nie wypaliło? Przede wszystkim znowu poddało się nagłośnienie na scenie z prelekcjami. Hala MZA jest bardzo trudnym obiektem do nagłośnienia, więc organizatorzy co roku borykają się z tym, jak w sensowny sposób umożliwić zainteresowanym uczestniczenie w panelach. A do tego sąsiedztwo dość hałaśliwej sali z retro sprzętem nie ułatwia tego zadania. Poza tym, w tym roku odniosłem dość mocne wrażenie, że stoisk było jakby mniej. Jeszcze kilka edycji temu na PX było mnóstwo okazji do zakupu starych akcesoriów, gier, czasopism, na jednej z edycji wystawiał się nawet CD-Projekt ze swoim giermaszem. Wielu z tych rzeczy mi w tym roku zabrakło, a zastąpiły je powszechne na wielu eventach stoiska z kubeczkami i koszulkami. Ostatni minus – mniejsza (moim zdaniem i “na oko”) liczba odwiedzających. Może impreza wymaga zmiany miejsca albo odświeżenia formuły? Nie ukrywam, że w programie chętnie zobaczyłbym jakiś akcent esportowy, na przykład LAN w Unreal Tournament… no dobra, Quake 3: Arena też może być A może na mniejszą liczbę osób wpłynęła po prostu kiepska pogoda?

A Wy byliście na tegorocznym Pixel Heaven? Jeśli tak, to podzielcie się Waszymi wrażeniami w komentarzach. A tymczasem poniżej znajdziecie wspomnianą fotogalerię z wydarzenia.

Bądź na bieżąco

Obserwuj GamingSociety.pl w Google News.

Sourcewł.
Zbigniew Pławecki
Zbigniew Pławecki
Redaktor, specjalista ds. esportu

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Treść komentarza
Wpisz swoje imię

GORĄCE RECENZJE