Strona głównaGryAktualnościSaints Row - jakie wrażenia pozostawia po sobie reboot po pierwszej prezentacji?

Saints Row – jakie wrażenia pozostawia po sobie reboot po pierwszej prezentacji?

W zeszłym tygodniu odbyła się prezentacja rebootu Saints Row od Volition. Jak można się było spodziewać, widać było niezliczoną ilość niezwykłych pomysłów, które pasować mogą tylko do świata Saints Row.

Oglądając prezentację, ciężko było się jednak pozbyć wrażenia, że Volition trochę za bardzo chciało dodać do gry jak najwięcej efektownych elementów, przy czym efektowi końcowemu zabrakło pewnych szlifów. Saints Row zostało potwierdzone jako wydanie cross-genowe przy okazji pierwszej zapowiedzi w zeszłym roku, i ta cross-generacyjność rzuca się w oczy. W tej chwili gra wygląda i sprawia wrażenie bardziej gry z poprzedniej generacji niż aktualnej.

Podczas pokazu, walki w Saints Row wydawały się nieco toporne, a scenki i dialogi sprawiały wrażenie nieco sztucznych, odstających od standardów współczesnych gier. Chociażby podczas zbliżenia twarzy bohatera widać było wyraźnie, że pewne elementy rysów twarzy nie pasują do siebie w naturalny sposób. Zapewne jest to błąd, który zostanie naprawiony przed premierą, ale mimo wszystko rzucało się to w oczy. I nie był to jedyny przykład twarzy, która wyglądała… sztucznie.

Saints Row reboot

Mimo wszystko Saints Row nadal wygląda na grę ze sporym potencjałem dużej dawki dobrej zabawy. Czy to ze względu na zabawny sposób, w jaki można uderzać w głowy przechodniów, aby zyskać wzmocnienie podczas korzystania z kombinezonu lotniczego, czy też ze względu na możliwość zmiany wyglądu postaci w locie, gdy tylko najdzie nas ochota.

I mówiąc o zmianie wyglądu, nie mam na myśli po prostu dodania nowego kapelusza czy biżuterii dla naszej postaci. Mam na myśli całkowitą zmianę wyglądu. W pewnym momencie postać gracza zmieniła się z młodej, swobodnie ubranej kobiety w krępego mężczyznę o kowbojskim wyglądzie. Wszystko to działo się w ciągu zaledwie kilku chwil, po czym gracz wracał do swoich spraw.

Nie był to jedyny efektowny moment pokazu. Podczas tych około 30 minut wszędzie i co chwilę wybuchały eksplozje. Jak w dobrym kinie akcji, ekran wypełniały helikoptery, samochody, hoverboardy i jeszcze więcej samochodów. Była broń palna i bójki na gołe pięści. Nie obyło się bez bezceremonialnych negocjacji z biednym facetem w toi-toiu, ciągniętym za samochodem. Jednym słowem, szalony klimat, godny Saints Row.

Zobacz: Saints Row – zapowiedź rebootu wywołuje kontrowersje i zbiera mocną krytykę fanów

Inny przykład to misja, w której bohater pomaga Neenah, ekspertce od samochodów Świętych, zemścić się na tych, którzy zniszczyli jej własne cztery kółka. Odbyło się to w najbardziej efektowny sposób, w jaki się tylko dało – gracz i Neenah ukradli helikopter i wysadzili ogromny piec. 

Jednak z drugiej strony autorzy dali do zrozumienia, że ciężko pracowali nad tym, aby gracze byli pewni, że bez względu na to, jak bardzo szalone będą wydarzenia na ekranie, historia Saints Row zawsze będzie pełna różnorakich emocji. Dzięki temu gracze nie powinni czuć się przytłoczeni “efekciarstwem”, a gra będzie miała trochę bardziej “przyziemny” klimat.

Dobrze pokazuje to misja, w której bohater ratował Kevina przed konkurencyjną frakcją, znaną jako The Idols. Widać było w tej misji osobiste motywy kierujące bohaterem, który nie brał jeńców w walce o uwolnienie Kevina. Ciekawostka – była to ta sama misja, którą widzieliśmy na filmie z rozgrywki pre-alpha, wydanym w październiku zeszłego roku, ale w zmienionej oprawie graficznej.

Nowe Saints Row pojawi się 23 sierpnia na konsolach Xbox, PlayStation i komputerach PC.

Bądź na bieżąco

Obserwuj GamingSociety.pl w Google News.

Zbigniew Pławecki
Zbigniew Pławecki
Redaktor, specjalista ds. esportu

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Treść komentarza
Wpisz swoje imię