Pamiętacie streamera, który w trakcie streama zaatakował swoją żonę, a całą sytuację mogły śledzić dzieci? Okazuje się, że historia ma swój ciąg dalszy i to nie tak oczywisty, jak mogłoby się wydawać.

Luke “MrDeadMoth” Munday został aresztowany przez australijskie władze po tym jak poturbował swoją partnerkę. Krótko po tym Twitch zawiesił jego kanał, ale na początku tego tygodnia wielu widzów platformy ze zdumieniem odkryło, że streamer znowu nadaje. Okazało się, że zawieszenie – które zdaniem wielu powinno trwać permanentnie – było zaledwie dwutygodniowe.

Munday został oskarżony o napaść, ale warunkowo zwolniony na cztery tygodnie z aresztu na czas poszukiwania pomocy prawnej. 30 grudnia prawdopodobnie postanowił wykorzystać wolność by wznowić swoją karierę na Twitchu. Ogłosił wtedy swój powrót słowami “bądźmy pozytywni.” Ale najwyraźniej widzowie oraz inni streamerzy nie dali się tak łatwo przekonać do jego pozytywnego podejścia do całej sytuacji, bo bardzo wielu z nich z oburzeniem zwróciło się do administracji Twitcha.

Zobacz: Streamerzy są wściekli na Twitcha, bo ten promował Ninję na ich kanałach

Hazz, autor jednego z kanałów Youtube należących do FaZe Clan, zajmujący się głównie materiałami na temat Call of Duty, napisał do Twitcha: “Człowiek, który pobił swoją żonę na streamie właśnie streamuje na żywo na Waszej platformie. Jak możecie do tego dopuszczać? Za powiedzenie zakazanego słowa jest 30-dniowy ban, a za pobicie żony tylko 14 dni?”.

Hazz nie był w tym czasie jedynym streamerem, który wypomniał administracji Twitcha niekonsekwencję w tym temacie. Tym bardziej, że regulamin platformy stanowi jasno – konta w jakikolwiek sposób mające związek z promowaniem przemocy będą zawieszane na zawsze. Równie złe w całej sytuacji było to, że po powrocie MrDeathMoth zaliczył ogromny wzrost widowni. Przed zdarzeniem miał średnio 15-20 widzów, po nim – od 80 do nawet 140 osób.

Przez większość tygodnia takie głosy pozostawały bez odzewu ze strony przedstawicieli Twitcha, co jeszcze bardziej rozniecało niezadowolenie społeczności. Jednak po kilku dniach nagle kanał po raz kolejny zniknął. Teraz próba odnalezienia go kończy się błędem “Przepraszamy. Zawartość niedostępna, chyba, że masz maszynę do podróży w czasie.” Nie wiadomo czy tym razem ban jest permanentny czy po raz kolejny tylko tymczasowy. Szkoda tylko, że cała sytuacja trwała tak długo i musiała wywołać aż taki niesmak społeczności.

ZOSTAW KOMENTARZ

Treść komentarza
Wpisz swoje imię