Trust GXT 188 Laban – test zaskakującej myszki dla graczy

Opublikowany: 2017-12-02 przez Damian.Jaroszewski

Jeśli zapytać przeciętnego gracza o najlepszych producentów myszek to jednym tchem wymieni SteelSeries, Zowie, Logitecha lub Razera. Myślę, że trudno byłoby znaleźć osobę, która wskazałaby firmę Trust. I wcale mnie to nie dziwi. Jednak przetestowany przez nas model GXT 188 Laban stara się zerwać z tą opinią. Czy mu się to udało?

Nie dziwię się, że Trust nie jest postrzegany jako producent myszek dla graczy ze światowej czołówki. Firma też chyba nie ma takich aspiracji. Konkurowanie w Logitechem, Zowie, Razerem lub SteelSeries byłoby zadaniem niezwykle trudnym. Dlatego Trust stawia raczej na budżetowe konstrukcje, w których największą zaletą jest niska cena. Wyjątkiem od tej reguły jest gryzoń oznaczony jako GXT 188 Laban, którego miałem okazję przetestować.

Będąc całkowicie szczerym muszę napisać, że byłem mocno rozczarowany, gdy dowiedziałem się, że jedzie do mnie myszka marki Trust. Nie chciałem jej testować. Z góry założyłem, że będzie to jakiś budżetowy gryzoń, który nie zadowoli wymagających graczy. Wiem, że takie też powinno się testować, ale chyba każdy zrozumie, że korzystanie ze sprzętów bardziej znanych marek jest przyjemniejsze. Jednak postanowiłem sprawdzić specyfikację myszki i w tym momencie przeżyłem pierwsze zaskoczenie. Okazało się, że Trust GXT 188 Laban już na papierze prezentuje się bardzo przyzwoicie. Ostatecznie ze zniecierpliwieniem oczekiwałem paczki, a gdy tylko do mnie przyszła od razu podłączyłem myszkę do komputera i korzystam z niej nieprzerwanie od tamtego czasu. Czy warto wydać na nią te 260 zł?

Specyfikacja

  • Sensor: optyczny Pixart PMW3360,
  • Dostępne DPI: 200-15000,
  • Liczba przycisków: 7 + scroll,
  • Polling rate: od 125 do 1000 Hz,
  • Prędkość maksymalna: 6-7 m/s,
  • Przewód: gumowy o długości 1,8 metra,
  • Inne: wbudowana pamięć, podświetlenie RGB LED,
  • Wymiary: 128 x 70 x 39 mm,
  • Masa: 113 gramów,
  • Cena: 260-300 zł,
  • Gwarancja: 24 miesiące.

Wygląd, kształt i masa

Trust GXT 188 Laban to gryzoń o sporych rozmiarach. W oczy rzuca się przede wszystkim 128 mm długości i 70 mm szerokości. Grzbiet również jest dość wysoki, chociaż miałem okazję testować wyższe myszki, np. Asus Gladius II. Na szczęście konstrukcja okazała się bardzo wygodna. Laban to typowy przedstawiciel sprzętów profilowanych, czyli stworzonych dla osób praworęcznych. Powstał z myślą o najpopularniejszym typie chwytu, czyli tzw. palm-grip (więcej na ten temat dowiecie się z naszego poradnika), w którym cała dłoń spoczywa na urządzeniu. Pozostałe chwyty również są możliwe, ale nie będą już tak komfortowe. Przeszkadzać będzie przede wszystkim długość gryzonia, ale też samo profilowanie.

Myszka nie wymusza żadnego układu palców, chociaż konfiguracja 1-2-2 okazuje się zdecydowanie wygodniejsza od 1-3-1. Przy trzech palcach spoczywających na przyciskach głównych i scrollu zaczyna nieco brakować miejsca. Wynika to głównie z lekkiego profilowania, przez które zewnętrzne fragmenty przycisków są uniesione w górę. Sporą przeszkodą jest też dodatkowy klawisz, umieszczony po lewej stronie. Dlatego myszkę raczej odradzam osobom, które lubią trzymać aż trzy palce na przyciskach.

Testowany gryzoń waży 113 gramów. Nie jest to wartość szczególnie wysoka, dzięki czemu dłoń nie męczy się w trakcie korzystania z testowanego sprzętu. Trust nie przewidział możliwości regulowania masy, co bardzo mnie ucieszyło. Nie jestem zwolennikiem tego rozwiązania. Dodatkowe odważniki częściej przeszkadzają niż pomagają. Co prawda myszka staje się cięższa, co wielu osobom odpowiada, ale jednocześnie zaburzany jest balans. Urządzenie jest źle wyważone, co utrudnia precyzyjne celowanie. W GXT 188 Laban tego problemu nie ma, chociaż muszę nadmienić, że prawa część myszki jest nieco cięższa od lewej. Jednak w trakcie codziennego użytkowania nie okazało się to wielkim problemem. Lekkim rozczarowaniem jest za to zwykły, gumowany przewód. W urządzeniu za 260 zł oczekiwałbym zabezpieczenia przy pomocy oplotu.

Jeśli chodzi o podświetlenie, to jest ono dość minimalistyczne. Iluminowane są tylko dwa elementy – cienki pasek wokół obudowy oraz logo umieszczone na grzbiecie. Możemy wybrać dowolny kolor podświetlenia, a także kilka efektów, np. oddychania lub fali.

Jakość wykonania

GXT Laban zbudowana została z wysokiej jakości materiałów. Boki wykonane są z dość twardego, lekko gumowanego plastiku, który sprawia wrażenie bardzo wytrzymałego. Jest trochę zbyt śliski, ale dodatkowe profilowanie sprawia, że urządzenie i tak bardzo pewne leży w dłoni. Z kolei grzbiet to bardziej miękki, mocniej gumowany plastik o przyjemnej fakturze. Myszka jest bardzo solidna i przyjemna w dotyku. Raczej nie mam problemów z pocącymi się dłoniami, więc trudno mi ocenić czy tutaj taki problem występuje. Ja go nie miałem.

Producent nigdzie nie chwali się rodzajem zastosowanych przełączników pod przyciskami, więc nie znamy nawet deklarowanej żywotności. Nie to jest jednak najważniejsze. Kluczowe są wrażenia płynące z użytkowania. Te są pozytywne, chociaż na powierzchni znajdzie się kilka niewielkich rys. Przyciski główne mają niski, ale dobrze wyczuwalny skok. Dla mnie są odrobinę zbyt miękkie. Preferuję przyciski o innej, bardziej twardej charakterystyce. Ale to moje bardzo indywidualne preferencje, więc nie mogę uznać tego za wadę. W trakcie samej gry przyciski nie powodowały problemów. Kiedy chciałem strzelić pojedynczą pestką w głowę przeciwnika, to udawało mi się to bez żadnych komplikacji.

Niestety, to samo mogę napisać o pozostałych przyciskach tylko jeszcze razy 5. Wszystkie są bardzo miękkie (szczególnie boczne) i już nie mają tak dobrze wyczuwalnego skoku. Czasami nie dają praktycznie żadnego komunikatu zwrotnego, co mi bardzo nie odpowiadało. Na szczęście praktycznie w ogóle z nich nie korzystam w grach, więc nie odczuwałem z tego powodu wielkiego dyskomfortu. Ale to już wada. Z drugiej strony, nie mogę się przyczepić do rozmieszczenia przycisków bocznych. Są w dobrym miejscu, dzięki czemu łatwo znaleźć je pod kciukiem. Tradycyjnie już guziki do zmiany czułości DPI są zbyt nisko pod rolką, więc szybka zmiana czułości wymaga ingerencji w uchwyt. Nowością był dla mnie dodatkowy przycisk umieszczony obok LPM. W praktyce takie rozwiązanie okazało się bardzo wygodne. Łatwo znaleźć go pod palcem wskazującym. Oczywiście możemy go dowolnie skonfigurować, więc możliwości są ogromne i zależą od naszych indywidualnych preferencji. Warte podkreślenia jest to, że w żaden sposób nie przeszkadzał w korzystaniu z głównego, lewego przycisku myszki.

Nie ma też żadnych zastrzeżeń co do scrolla. Rolka jest przyjemna w dotyku i nie chwieje się na boki, co jest częstym problemem tańszych konstrukcji. Jedynie obroty wykonuje się nieco zbyt lekko. Może to stanowić niewielki problem w trakcie wciskania.

Niewielkie zastrzeżenia mam do ślizgaczy. Z jednej strony użytkowałem myszkę przez prawie miesiąc i nie miałem z nimi żadnych problemów. Gryzoń lekko sunął po podkładce HyperX Fury. Z drugiej strony są bardzo cienkie i mam uzasadnione obawy, że szybko będą się ścierać. Szkoda, że w zestawie nie ma zapasowej pary.

Precyzja

Myszka Trust GXT 188 Laban wyposażona została w sensor optyczny PMW3360. W wielu publikacjach niczym mantrę powtarzam, że to w tym momencie najlepszy czujnik na rynku. Po prostu nie ma lepszego, szybszego i dokładniejszego. Zepsucie go byłoby grzechem wobec wszystkich graczy komputerowych na świecie. Na szczęście Trust nie pokusił się o wielkie zmiany. Co prawda maksymalne DPI zostało zwiększone do poziomi 15000, gdzie normalnie to 12000, ale i tak są to wartości nieużywalne, więc nie ma sensu zawracać sobie nimi głowy.

Zgodnie z oczekiwaniami Trust GXT 188 Laban okazała się myszką bardzo precyzyjną. Przeprowadzone testy nie wykazały akceleracji pozytywnej lub negatywnej. Szum, smoothing i predykcja również są gryzoniowi obce. Tak jak oczekiwałem, do czułości 12000 DPI rozdzielczości nie są interpolowane. Powyżej tej wartości zachodzi już takie zjawisko. Ale jak wspominałem – nie znamy osoby, która grałaby na takim DPI. Byłoby to po prostu niewykonalne. Prędkości maksymalne nie przekraczają 5 m/s, co jest nieco rozczarowujące w przypadku tego sensora, ale w pełni wystarczające do komfortowej gry. LOD również okazał się niski.

Oprogramowanie

Na stronie producenta można pobrać dedykowane oprogramowanie do myszki. Jest ono bardzo proste i intuicyjne. Nie znajdziemy tutaj rozbudowanych opcji i wielu możliwości. Mamy jedynie możliwość konfigurowania przycisków, zmiany częstotliwości raportowania, ustawienia akceleracji (jeśli taką chcemy mieć), zmiany czułości DPI dla 5 różnych poziomów oraz ustawienia podświetlenia. Do tego dochodzi pięć profili, między którymi można się przełączać. Prostota przede wszystkim. Jedyne, czego może niektórym brakować, to możliwość ustawiania makr. Poza tym oprogramowanie zapewnia wszystkie najważniejsze opcje.

Podsumowanie

Trust GXT 188 Laban to bardzo udana myszka! Wiem, że dla wielu może okazać się to pewnego rodzaju herezją, ale śmiało może konkurować z topowymi konstrukcjami pokroju Logitech G403, SteelSeries Rival 310 lub Asus Gladius II. Jest dobrze wykonana, ma świetny sensor, przyzwoite przyciski i dedykowane oprogramowanie, które zapewnia niezbędne minimum ustawień. Jest przy tym po prostu wygodna. Po miesiącu testów rozstaję się z nią ze sporym żalem. Nie sądziłem, że aż tak mi się spodoba. Ma wiele zalet i przy tym bardzo mało wad. A cena 260 zł jest w pełni usprawiedliwiona, w końcu mówimy o urządzeniu z najlepszym sensorem na rynku.

Ocena 8,5/10

Zalety

  • sensor!
  • wysoka jakość wykonania
  • funkcjonalne oprogramowanie
  • dobrze umiejscowione przyciski boczne
  • dodatkowy przycisk obok LPM
  • dobry scroll

Wady

  • kabel bez oplotu
  • zbyt cienkie ślizgacze
  • tylko dla praworęcznych

Komentarze

Odpowiadasz na komentarz # - zrezygnuj

Podobne

Ładowanie danych...