Wiedźmin 3: Dziki Gon był niesamowitym sukcesem. Gra zebrała rekordową liczbą nagród i do dzisiaj, nawet kilka lat po premierze, przynosi CD Projekt RED spore zyski. Wydawałoby się, że twórcy nie mają czego żałować. Ale jest jedna taka rzecz i wiąże się ona z postacią Ciri.

Jakub Szamalek z CD Projekt RED zdradził, że pomimo ogromnego sukcesu Wiedźmina 3, jest jedna rzecz, której do tej pory żałują. Chodzi o tatuaż róży, który znajduje się na jej ciele. Problemem nie jest to, że w ogóle się tam znalazł (jest to zgodne z książkami), ale to, że jego historia nie została odpowiednio opowiedziana. Twórcy po prostu nie mieli czasu na dodanie kolejnej historii, która tłumaczyłaby znaczenie róży.

– Po prostu nie było wystarczająco dużo czasu, aby upakować taki epizod do Wiedźmina 3 i bardzo tego żałujemy. W tym momencie swojego życia Ciri skupiła się na swojej ciemniejszej stronie, podążała za najgorszymi instynktami. Pokazanie jej przemiany i związanego z tym żalem byłoby czym rewelacyjnym. MOże uda się to w przyszłości – powiedział Szamalek.

A o co tak naprawdę chodzi z tatuażem róży? W pewnym momencie Ciri mówi jedynie, że powstał on na część kogoś, kto już nie żyje. W książkach Ciri zrobiła sobie tatuaż razem z Mistle – jedyną postacią, z którą Cirilla miała bliższe kontakty cielesne. Można powiedzieć, że była to jej ukochana, a przynajmniej najbliższa osoba godna tego określenia. Niestety, podobnie jak reszta Szczurów, zginęła ona z rąk Bonharta. Finalnie Ciri otrzymała swoją zemstę.

Zobacz: Nikt nie chciał pisać scen seksu w Wiedźminie 3
Zobacz: Andrzej Sapkowski wyznaje: “pieniądze nie mają dla mnie znaczenia”

ZOSTAW KOMENTARZ

Treść komentarza
Wpisz swoje imię