Counter-Strike: Global Offensive w ostatnich miesiącach przeżywał trochę gorsze chwile. Zainteresowanie produkcją spadło i konieczny był impuls, który przywróci strzelankę na dobre tory. Tym impulsem okazało się przejście na model free-2-play oraz dodanie trybu Battle Royale.

Cofnijmy się lekko w czasie, do lutego 2017 roku. W tym miesiącu w Counter-Strike: Global Offensive w tym samym czasie grało na serwerach średnio 402,4 tys. graczy. Był to najlepszy miesiąc w historii gry. Dokładnie 15 miesięcy później liczba ta wynosiła zaledwie 262,2 tys. osób. Spadek był znaczący. Ludzie przestawali grać w CS:GO, przerzucając się na inne produkcje, głównie z gatunku Battle Royale. Aż przyszedł grudzień i Valve nie tylko wprowadziło własne Battle Royale, ale dodatkowo CS przeszedł na model free-2-play.

Zobacz: Jak to jest z tym darmowym CS:GO?

Jak to zadziałało? Okazuje się, że bardzo dobrze. W grudniu 2018 roku w CS:GO zagrało aż 20,5 mln unikalnych graczy. Dokładna liczba to 20,535,709 osób. To podobno najlepszy wynik w historii gry i zarazem podwojenie rezultatu z listopada 2018 roku. Poprawę widać także w samych statystykach Steama. Średnia liczba jednocześnie grających osób zwiększyła się z miesiąca na miesiąc o ponad 27,5 procent. Model free-2-play okazał się strzałem w dziesiątkę.

Należałoby jednak zadać sobie pytanie – to chwilowa fascynacja nowym trybem czy moda, która potrwa dłużej? Trudno w tym momencie odpowiedzieć na to pytanie, ale jestem pewien, że free-2-play i Battle Royale to za mało, aby zatrzymać graczy na dłużej. Tym bardziej, że ci najwierniejsi nie są zadowoleni. Potrzebne są kolejne zmiany i poprawki. Wszyscy od dawna czekają na silnik Source 2, czy nawet nową operację (2018 rok był pierwszym bez operacji w CS:GO). Valve musi wykorzystać zwiększone zainteresowanie grą i ruszyć z kopyta. Inaczej zainteresowanie znowu zacznie spadać.

ZOSTAW KOMENTARZ

Treść komentarza
Wpisz swoje imię