Końcówka roku to istna strzelnica dla deweloperów, tylko zamiast trafiania w przysłowiową dziesiątkę wybrali swoje własne kolana. Teraz do tego osobliwego klubu strzeleckiego dołączyło Valve ze swoją decyzją przejścia CS:GO na tryb free-to-play. 14 tysięcy negatywnych opinii mówi samo za siebie.

Niedawno informowaliśmy Was o aktualizacji, jaka trafiła do Counter-Strike: Global Offensive, skutków wprowadzonych zmian nie spodziewał się nikt, nawet Valve. Do gry został dodany nowy tryb battle royale, i o dziwo gracze przyjęli go dość pozytywnie. Jest to zasługa głównie mechaniki, która nie zdziera z innych tytułów tego typu. Druga zmiana polegała na przejściu gry w model free-to-play, co wzbudziło spore kontrowersje, zwłaszcza wśród graczy, którzy wcześniej zapłacili za grę.

Zobacz także: Valve wypuszcza pierwszą aktualizację dla Danger Zone

W ramach rekompensaty dotychczasowi posiadacze płatnej wersji gry otrzymali status Prime, gwarantujący matchmaking z innymi graczami Prime. Ponadto otrzymali skrzynkę, jeden model broni, a także różne gadżety. Core’owi gracze dostali również plakietkę widoczną z poziomu profilu. Jednak dla wielu z nich nie była to wystarczająca rekompensata.

W ciągu jednego dnia od aktualizacji na profilu gry pojawiło się ponad 14 tys., słownie czternaście tysięcy negatywnych opinii na temat tytułu. Część z recenzji jest wylewaniem żali i bluzgów, jednak wśród tego słownego szamba znajdziemy również rzeczowe argumenty. Pomijając przekleństwa, główne zarzuty dotyczą obaw o zalanie gry przez cheaterów, inne błagają Valve o zachowanie zdrowego rozsądku. Autorami opinii są zarówno wyjadacze z tysiącami godzin nabitych na liczniku, jak i stosunkowo nowi gracze. Kolejne opinie pojawiają się na koncie z prędkością strzałów z karabinu maszynowego. Jednak do Fallout 76, No Man’s Sky czy Battlefront 2 jeszcze bardzo daleko.

Jednemu nie da się zaprzeczyć, zmiana miała kolosalny wpływ na odświeżenie tytułu i wzrost zainteresowania graczy. Obecnie dziennie w CS:GO gra ok. 700 tys. graczy, jest to najlepszy wynik od 2017 roku. Teraz pozostaje obserwować czy ten trend długo się utrzyma.

A jak Wy oceniacie zmianę? Dajcie znać w komentarzach.

1 KOMENTARZ

ZOSTAW KOMENTARZ

Treść komentarza
Wpisz swoje imię