Strona główna Wiadomości EA rozpędzało się niczym TIR na autostradzie i nie wskoczyło na 5....

EA rozpędzało się niczym TIR na autostradzie i nie wskoczyło na 5. bieg – wrażenia po konferencji na E3

Konferencja EAPLAY w trakcie targów E3 była momentami nudna, momentami żenująca i rozkręcała się jakby ktoś zapomniał wrzucić wyższy bieg. W ogólnym rozrachunku nie było źle, chociaż do zachwytów mi bardzo daleko.

Konferencja Electronic Arts na E3 rozpoczęła się mniej więcej o godzinie 21:00. Niewiele osób siedziało wtedy przed ekranami monitorów, w końcu trwał w tym czasie mecz reprezentacji Polski w piłkę nożną. Sam musiałem wzbić się na szczyt swoich możliwości i starałem się oglądać oba wydarzenia jednocześnie. Wniosek mam tylko jeden – ciekawiej było oglądać 22 facetów biegających po trawie za napompowanym balonem niż gry ze stajni EA, które mają nas zachwycić w najbliższym czasie.

Co w konferencji EA mi się podobało?

Zdecydowanie największy plusem konferencji Elektroników była prezentacja Star Wars Battlefront 2. Choćbym chciał, to nie mogę napisać nic innego niż to, że gra mnie zachwyciła. Potyczki prezentowały się bardzo widowiskowo, głównie za sprawą rewelacyjnej grafiki. Jednak muszę też przyznać, że mój zachwyt delikatnie opadał im dłużej oglądałem walkę rozgrywaną na żywo. Chociaż EA dało postaciom unikalne umiejętności i klasy, to walka wydawała się mocno przypadkowa i chaotyczna i nie dostrzegałem w niej nawet krzty taktyki. Na razie zrzucam to na karb graczy, którzy pierwszy raz mieli do czynienia z produkcją i jej nie znali. Jeśli tak samo będzie w normalnych meczach, rozgrywanych miesiąc po premierze, to będę rozczarowany. No i najważniejsze – wszystkie DLC i dodatki do gry będą darmowe! Grę kupujemy raz i mamy dostęp do wszystkiego!

Pewnym punktem prezentacji był Need For Speed Payback. Potrzeba prędkości nie zawiodła, chociaż daleki jestem od zachwytów. Elektronicy zapowiedzieli nowy tryb fabularny z 3 postaciami, którymi będziemy mogli sterować. Pojawią się też nowe misje „Higway Heist”, w których będziemy musieli – na przykład – wykraść sportowe auto z jadącej ciężarówki. Wyglądało to bardzo dobrze, ale w gruncie rzeczy nie jest niczym nowym. Odgrzewany kotlet, smaczny, ale jednak odgrzewany. Nie zmienia to faktu, że na grę czekam i na pewno będę się w niej świetnie bawił, a to chyba jest najważniejsze.

Gry sportowe od zawsze są oczkiem w głowie Elektroników. Może w Polsce nie jesteśmy wielkimi fanami NBA Live lub Madden NFL, ale każdy fan piłki kopanej na pewno grał w FIFĘ. Odsłona oznaczona liczbą „18” tradycyjnie już ma być lepsza, większa i bardziej bliska rzeczywistości niż do tej pory. Prezentację tak naprawdę ratowali Men in Blazers, czyli Michael Davies i Roger Bennett. Ale nie ma czemu się dziwić. Trudno co roku ciekawie mówić o tej samej grze, która zyskuje tylko dodatkowe szlify i nowe tryby. A jeśli już przy tym jesteśmy, to oczywiście w FIFIE 18 nie zabraknie trybu kariery z Alexem Hunterem w roli głównej. Czekam tak samo, jak każdego roku.

Bardzo, ale to bardzo miłym zaskoczeniem konferencji była dla mnie gra o nazwie Way Out. O tytule nie dowiedzieliśmy się zbyt wiele. Tak naprawdę wiemy tylko, że wcielimy się w nim w dwóch mężczyzn – Leo i Vincenta, którzy chcą uciec z więzienia. Jednak sama ucieczka z pilnie strzeżonej placówki to dopiero początek ich przygody. Najciekawiej prezentował się tryb przełączania się między bohaterami, dzięki czemu można świetnie współpracować i odwracać uwagę strażników. Szkoda, że na Way Out musimy poczekać do początku 2018 roku.

Co na konferencji EA mi się nie podobało?

Konferencja EA rozkręcała się bardzo wolno i momentami oglądanie jej było bardzo bolesne. Ludzie z EA powinni dać sobie spokój z mało znanymi gwiazdami esportu i jeszcze mniej znanymi YouTuberami, którzy trzęsą się na scenie niczym, galareta. Oglądanie niejakiego Jessego Wellensa było po prostu przykre. YouTube’owy twórca – jak sam się nazwał – miał nawet problemy, żeby przeczytać tekst z promptera. Początkowo było to śmieszne, ale z czasem zrobiło mi się go żal. Gorzej wypadł chyba tylko Michael Bay na konferencji Apple, gdzie po prostu zmył się ze sceny.

Amerykanie muszą nauczyć się jeszcze jednej rzeczy – tempa. Rozumiem, że najciekawsze rzeczy zostawia się na koniec. Podniecenie i ekscytację należy stopniowo budować. Ale na pewno nie można tego robić z gracją wyprzedzającego TIR-a na autostradzie. Po 20-30 minutach miałem EAPLAY po prostu dosyć. Nie chciało mi się już oglądać konferencji, tym bardziej, że na boisku Stadionu Narodowego działy się rzeczy o wiele ciekawsze. Konferencję oceniam na 6/10.

PS.

Zupełnie zapomniałbym o Battlefied 1! Chociaż prezentacja nowego dodatku W imię cara mi się podobała, to jednak stwierdzam teraz, że nie jest niczym rewelacyjnym. Szybko o niej zapomniałem, co samo w sobie jest najlepszym wyznacznikiem. Meh. No i czekam na prezentację nowej gry BioWare – Anthem! Ta już dzisiaj na konferencji Microsoftu.

Źródło:

Bądź na bieżąco

Obserwuj GamingSociety.pl w Google News.

Damian Jaroszewski
Damian Jaroszewski
Redaktor prowadzący, szef działów esport i hardware

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Treść komentarza
Wpisz swoje imię

GORĄCE RECENZJE