Strona głównaGryAktualnościEncased - godny następca klasycznego Fallouta?

Encased – godny następca klasycznego Fallouta? [recenzja]

Wśród graczy nadal nie brakuje osób, które tęsknią za starymi, dobrymi czasami RPG-ów takich jak dwie pierwsze części Fallout. Encased ma być sposobem studia Dark Crystal Games by ich sobie zjednać.

Fabuła Encased rozgrywa się w Stanach Zjednoczonych, ale nie w niezwykle odległej przyszłości, a w przeszłości. W latach ‘70 XX wieku odkryto tajemniczą “budowlę”, nazwaną Dome. Nie wiadomo kto ją stworzył ani co dokładnie zawiera, wiadomo jedynie, że kolejne ekspedycje, które mają ją zbadać, znikają bez wieści. Dome kipi energią i wszędzie w swoim wnętrzu tworzy radioaktywne anomalie, a oprócz tego jest odpowiedzialna za mutacje. Brzmi znajomo? A to nie jedyne podobieństwo do słynnego Fallouta. Oczywiście nie zabrakło motywu wojny nuklearnej i cywilizacji, która próbuje się po niej pozbierać.

Gracz wciela się w pracownika międzynarodowej korporacji CRONUS, powołanej by zbadać Dome. I tu kolejne odwołanie do staroszkolnych gier RPG. Na początku wita nas kreator postaci, w którym dopasujemy nie tylko wygląd, ale też umiejętności i perki naszego cyfrowego alter ego. Kreator ten może nie jest aż tak rozbudowany jak to miało miejsce w starych Falloutach, ale i tak stworzenie bohatera metodą inną niż “wszystko domyślne” zajmuje ładnych parę minut. Nasza postać może poza tym należeć do jednej z kilku “klas” – tutaj reprezentowanych jako skrzydła korporacji CRONUS. Tak jak w Cyberpunku mieliśmy przedstawicieli korpo czy nomadów, tak tutaj mamy czarne, niebieskie, białe, srebrne i pomarańczowe skrzydło CRONUS-a. Srebrne skrzydło to managerowie, pomarańczowe – skazańcy, wysłani do Dome w ramach “prac społecznych” (a może bardziej – ciężkich robót?), a czarne skrzydło to po prostu żołnierze. Każda klasa ma oczywiście swoje unikalne umiejętności, a poza tym pozwala na odblokowanie kwestii dialogowych.

Encased 2

Graficznie Encased również przypomina stare podejście do RPG – modele postaci i lokacje są rysowane podobnie jak w Falloutach, a wszystko widzimy w rzucie izometrycznym. Dzięki temu nie ma większych problemów z płynnością gry – trudno oczekiwać by gra z taką grafiką sprawiała problemy. Nie zrozumcie mnie źle – Encased wygląda bardzo ładnie i klimatycznie, po prostu nie jest to światowa czołówka jeśli chodzi o wymagania sprzętowe. Może mógłbym się jedynie przyczepić do długości wczytywania save’ów i niektórych lokacji.
Ponad to odrobinę brakowało możliwości obracania poziomu, żeby zobaczyć co kryje się na przykład pod ścianą – przez to łatwo przeoczyć pewne przedmioty, które można znaleźć tylko szczęśliwie najeżdżając na nie kursorem.
Jeśli chodzi o warstwę audio – jak na grę o tak retro-futurystycznej tematyce przystało, jest to niezwykle klimatyczna elektronika. Natomiast kompletnie nie rozumiem braku jakichkolwiek dialogów w formie nagrań. Tekstu w grze jest mnóstwo, bez przerwy trafiają się okazje by z kimś porozmawiać, ale niestety – nikt nie mówi ani słowa, wszystkie dialogi mamy napisane na ekranie.

W Falloutach niemal tak samo ważna jak dialogi, była walka. Ta oczywiście odbywa się w systemie turowym. Jednak zamysł twórców Encased na walkę był trochę szerszy niż w produkcji Black Isle. Otóż, możemy zebrać całą drużynę, jednak pod naszą kontrolą pozostanie jedynie postać, którą stworzyliśmy na początku. Pozostali towarzysze przygody będą sterowani przez sztuczną inteligencję, a my będziemy mieli jedynie wpływ na główną taktykę ich zachowań. Wszelkie działania, jakie podejmiemy w związku z walką (ruch, atak, wykorzystanie przedmiotów czy rozkazy dla innych członków zespołu) będą nas oczywiście kosztowały punkty akcji. Poziom trudności walk jest bardzo zróżnicowany i chyba trochę nierówny – raz stoczymy pojedynek z kilkoma przeciwnikami, który wygramy, a innym razem pokona nas jedna postać. Jedno jest natomiast pewne – gra zmusza do bardzo taktycznego podejścia i uważnego obserwowania otoczenia w poszukiwaniu przydatnych przedmiotów. Nie zabrakło też możliwości korzystania z osłon. Na szczęście czasem gra pozwoli nam też całkowicie uniknąć starcia – przy odrobinie szczęścia będziemy mieli przy sobie jakiś przedmiot, który pozwoli wybrnąć z sytuacji w bardziej “dyplomatyczny” sposób.

RPG byłby niczym gdyby nie rozbudowany świat. Dome, mimo wszystkich, kryjących się w niej niebezpieczeństw, usiana jest siecią dróg i innej „infrastruktury”, niezbędnej do podróżowania. Mapa świata jest naprawdę duża, ale na szczęście na pewnym etapie otrzymujemy specjalny “pociąg”, którym możemy podróżować. Jest to o tyle ważne, że ani przez chwilę nie towarzyszy nam żaden element interfejsu, który wskazywałby kolejne zadanie czy cel – wszystko musimy odczytywać z check-listy zadań i na własną rękę szukać odpowiednich miejsc oraz osób. Zgubić się można nawet w obrębie pojedynczej lokacji, a co tu dopiero mówić o mapie całego świata. Dla zobrazowania podam Wam tylko jedną liczbę – na Dome składa się aż 170 sektorów.

Zobacz: Black Book – słowiański RPG ma już datę premiery

A propos interfejsu w grze – bardzo spodobał mi się pomysł twórców, by jednym zaznaczeniem odfiltrować w naszym “plecaku” wszystkie przedmioty, z których można coś złożyć. W grze istnieje bowiem system craftingu – i to wielorakiego rodzaju. Możemy tworzyć przedmioty, broń, amunicję, a nawet żywność. Często jednak w grach z opcją craftingu sami musimy odszukać w inventory odpowiednie składniki, by sprawdzić czy jest ich już wystarczająca ilość. Tutaj wystarczy jedno kliknięcie.

Encased na każdym kroku mruga do graczy pamiętających czasy klasyków. Autorzy oddali w nasze ręce nawet specjalną zbroję, która od razu przywodzi na myśl zbroję Bractwa Stali, którą znajdujemy na późniejszym etapie Fallout 2. Jednak w przypadku Encased pancerz ten możemy dopasować do siebie, zmieniając nieco jego wygląd i barwy. Takich smaczków jest tutaj mnóstwo i starsi gracze zdecydowanie znajdą tu sporo zabawy dla siebie. Trudniej mogą mieć młodsi, bo Encased prawie nie prowadzi gracza za rękę. Ja jednak namawiam do spróbowania – naprawdę warto.

Ocena: 7/10

Bądź na bieżąco

Obserwuj GamingSociety.pl w Google News.

Zbigniew Pławecki
Zbigniew Pławecki
Redaktor, specjalista ds. esportu

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Treść komentarza
Wpisz swoje imię