Żyjąc w Europie, czasami znajdujemy się w pewnej bańce. Wydaje nam się, że życie na świecie jest stosunkowo proste. Tymczasem w innych krajach dzieją się rzeczy, o których nam się nawet nie śniło. I nie chodzi już o wojny i wydarzenia z kategorii tragicznych, ale chociażby cenzurę gier wideo.

Wyobraźcie sobie, że jest kraj na świecie, w którym granie w PlayerUnknown’s Battlegrounds jest nie tylko zakazane, ale jest wręcz przestępstwem. Tym państwem jest Nepal, a wszystkiemu winny jest Urząd Śledczy i jego szef – Dhiraj Pratap Sinhg. O co poszło? O te same bzdury co zawsze. Urzędnicy twierdzą, że granie w PUBG ma negatywnym wpływ na zachowanie dzieci. Mieli nawet konsultować się z psychiatrami, którzy przyznali, że gra może przekładać się na agresję w prawdziwym życiu.

Zobacz: Fortnite, PUBG, Paladins zakazane – chińska cenzura zbiera swoje żniwo

Dlatego gra została zakazana przez Urząd Telekomunikacji. Ten nakazał wszystkim dostawcom usług internetowych na zablokowanie dostępu do PUBG. Jeśli policja przyłapie kogoś na graniu, to mogą mu grozić poważne konsekwencje. Brzmi to jak mało zabawny żart lub zwykły fake news, ale wygląda na to, że nim nie jest. Zresztą to nie pierwszy raz, kiedy nepalscy urzędnicy chcą decydować w takich sprawach za swoich obywateli. Pod koniec 2018 roku w tym kraju zakazano między innymi pornografii.

Zobacz: Devil May Cry 5 – koniec z cenzurą! No prawie…

Ale żeby być sprawiedliwym – takie rzeczy dzieją się nie tylko w Nepalu, Indiach czy innych krajach, które są dla nas egzotyczne, a także w Europie. Przecież jeszcze kilka lat temu wydanie gry w Niemczech, w której była przemoc, było nie lada wyzwaniem. Niemieccy urzędnicy zakazywali między innymi Gears of War, nie wspominając już o grach nawet w minimalnym stopniu historycznych, w których pojawiają się symbole nazistowskie. Przecież w Wolfenstein na rynek naszego zachodniego sąsiada usunięto Hitlerowi charakterystyczny wąs, a swastykę zastąpiono innym znakiem.

ZOSTAW KOMENTARZ

Treść komentarza
Wpisz swoje imię