Strona głównaWiadomościCenzura w Wolfenstein II: The New Colossus. Afera o nic?

Cenzura w Wolfenstein II: The New Colossus. Afera o nic?

W ostatnich dniach niemal w każdym serwisie o nowych technologiach i grach można było natrafić na informację o cenzurze w grze Wolfenstein II: The New Colossus. Informacja szczególnie mocno zaszokowała użytkowników Wykopu oraz Joe Monstera. Ale czy jest o co robić aferę?

Na YouTubie pojawiło się wideo, które porównuje dwie wersje gry Wolfenstein II – na rynek światowy i na rynek niemiecki. W pierwszym wariancie otrzymujemy grę zgodną z wiedzą historyczną. Pojawiają się w niej nazistowskie symbole, jak swastyka. Mamy też postać Hitlera, która wygląda jak on sam. Pozostali bohaterowie używają też charakterystycznych dla tego czasu sformułowań, jak chociaż „heil Hitler”. Wszystko jest na swoim miejscu.

[you tube=kTQ1eBiRRRo]

Na drugim biegunie mamy wersję na rynek niemiecki, która została znacząco ocenzurowana. Nie ma w niej ani swastyki, która została zastąpiona innym symbolem, ani samego Hitlera, który pozbawiony jest charakterystycznego wąsa. Pozostałe postacie zamiast „heil Hitler” i „mein Fuhrer” używają słów „mein Kanzler”. Wywołało to spore poruszenie wśród polskich użytkowników. Jak Niemcy mogą zakłamywać historię i to na dodatek tak dla nich niewygodną? Do dyskusji włączyli się nawet politycy, w tym Paweł Marian Przystawa z partii Wolność, który wyraził oburzenie na swoim profilu na Facebooku. Ale czy rzeczywiście jest z czego robić aferę?

Rynek niemiecki pod wieloma względami różni się od polskiego. Weźmy na przykład system PEGI. W Polsce jest to jedynie sugestia dla sprzedawców, a nie obowiązujące prawo. Jeśli osoba niepełnoletnia chce kupić grę przeznaczoną od 18. roku życia, to może to zrobić. Sprzedawcy nie grożą z tego tytułu żadne kary. Natomiast w Niemczech oznaczenia są traktowane bardzo poważnie. Tytuły oznaczone jako PEGI 18 rzeczywiście mogą kupić tylko osoby pełnoletnie. Jeśli dany sklep nie będzie tego przestrzegał, to może otrzymać bardzo poważne kary. Tyczy się to tak samo sprzedaży fizycznej, jak i internetowej.

Po drugie, Niemcy niemal od zawsze cenzurują gry lub całkowicie ich zakazują. Na czarną listę trafił chociażby… Wolfenstein 3D, czyli protoplasta dzisiejszych strzelanek z perspektywy pierwszej osoby. Co więcej, w wielu grach ludzie zostali zastąpieni robotami, bo przecież niszczenie androidów nie jest tak kontrowersyjne, jak zabijanie ludzi, nawet jeśli cyfrowych. Standardem jest też ograniczanie brutalności poprzez zmniejszanie ilości krwi wypływającej z ran postaci.

Ale już szczególnie mocno cenzorzy czepiają się nazizmu. Dlaczego? Ponieważ ma to twarde umocowanie w prawie. U naszych zachodnich sąsiadów zabronione jest pokazywanie wszystkiego, co związane z nazizmem. Dotyczy to zarówno symbolów swastyki lub SS, a nawet gestu uniesionej dłoni. Dochodziło nawet do tak absurdalnych sytuacji, w których policja interweniowała z powodu bałwana z uniesioną ręką. Jedynym wyjątkiem są sytuację związane z nauczaniem, ale nawet wtedy trzeba najpierw uzyskać odpowiednią zgodę. Bez niej nie można niczego pokazać. Zatem wydawanie gry z symboliką III Rzeszy byłoby w Niemczech po prostu niezgodne z prawem.

Może nas to oburzać. Możemy twierdzić, że Niemcy cenzurują niewygodną dla siebie historię. Ale musimy zdawać sobie sprawę, że proceder ten trwa od wielu lat i nic w tej kwestii się nie zmieniło. Wolfenstein II nie jest pierwszą grą, w której nie ma swastyki i Hitlera i na pewno nie jest ostatnią. Czy nam się to podoba, czy nie – takie jest w Niemczech prawo. A skoro Polacy tak często bronią swojej niezależności i reagują na wszelkie próby ingerencji z zewnątrz, to czemu my sami mielibyśmy mówić naszym sąsiadom, jakie gry mają u siebie wydawać? Czy nie byłaby to hipokryzja z naszej strony?

A przy okazji, zauważyliście, że w polskich materiałach reklamowych Wolfenstein II: The New Colossus również nie ma symbolu swastyki? Wydawca celowo ją usunął ze względu na niejednorodne orzecznictwo polskich sądów. Jednocześnie symbole nazistowskie pojawiją się w samej grze.

Źródło:

Bądź na bieżąco

Obserwuj GamingSociety.pl w Google News.

Damian Jaroszewski
Damian Jaroszewski
Redaktor prowadzący, szef działów esport i hardware

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Treść komentarza
Wpisz swoje imię