Strona głównaRecenzjeGryGrid Legends - wielki powrót Legendy?

Grid Legends – wielki powrót Legendy? [recenzja]

Grid to jedna z dłużej istniejących na rynku serii wyścigowych. Może nie tak stara jak Need For Speed, ale 13 lat to też niezły staż. Oto przed Wami piąte wcielenie serii – Grid Legends.

W Grid Legends przyjdzie nam ścigać się w jednym z 6 trybów zabawy, wśród których znajdziemy m.in. szybki wyścig, kilka wariantów potyczek multiplayerowych czy poprowadzenie własnego zespołu w trybie kariery. Jednak najważniejszy, ten, który ma być solą nowego Grida to tryb Legends.

Standardowe od zera do bohatera

Wcielamy się w nim w anonimowego kierowcę, którego twarzy nigdy nie widzimy, a wszyscy zwracają się do niego jedynie po jego numerze – 22. Nasz “podopieczny” startuje jako kompletny amator, jednak szybko przykuwa uwagę jednego z zespołów wyścigowych, startujących w Grid World Series. Co za szczęściarz – chciałoby się powiedzieć. No, nie do końca. Jego nowy zespół prześladuje fatum, a większość testowanych kierowców to kompletne łamagi, które na treningach przed nowym sezonem nie potrafiły opanować samochodów, rujnując budżet zespołu i wystawiając go na ryzyko tego, że nie będzie miał kto pojechać w nowym sezonie. Tak więc przed Tobą, drogi graczu, ciężkie zadanie utrzymania zespołu na powierzchni, a wiedz, że niektórzy rywale nie znają pojęcia fair play…

W Grid Legends nudy na pewno nie będzie

Jako “22” będziemy angażowani do najważniejszych wyścigów w sezonie, kluczowych dla fabuły – łącznie gra oddaje do naszej dyspozycji ponad 100 pojazdów (oczywiście nie wszystkie dostępne są w tym jedynie trybie) w 9 klasach i 22 tory, natomiast jeśli liczyć modyfikacje i warianty tras, to łącznie jest ich ponad 140. Pojawia się nawet elektryczna Formuła E, z którą zresztą wiąże się ciekawy detal. Podobnie jak w prawdziwych wyścigach tej formuły, tak i tutaj na torze znajduje się strefa, po przejechaniu której otrzymujemy spore doładowanie mocy naszego auta. Odbywa się to jednak kosztem czasu przejazdu, bo strefa ta znajduje się poza optymalną linią jazdy.

Sezon fabularny Grid Legends uzupełniać będą filmiki z wydarzeń podczas wyścigów, których nie przejedziemy, oraz wstawki nagrane z udziałem aktorów – którzy albo udzielają wywiadu do czegoś w rodzaju dokumentu w grze, albo wchodzą w interakcje w biurach i w padoku. Takie “Drive to Survive” tylko bez Formuły 1 i w interpretacji Codemasters.

Wątek fabularny jest świetnym uzupełnieniem gry, a – w przeciwieństwie do wielu wcześniejszych prób różnych firm, aktorzy wypadają całkiem naturalnie, dzięki czemu naprawdę dobrze się te wstawki z ich udziałem ogląda. Z trybem Legend mam tylko jeden problem. Z jednej strony mamy być ostatnią deską ratunku dla upadającego zespołu, z drugiej – bez przerwy mamy poczucie, że jesteśmy tylko “drugim kierowcą”. Totalna anonimowość naszego bohatera, włącznie z brakiem imienia i nazwiska, wcale w tym nie pomaga. Na tablicy wyników oczywiście widniejemy w ten sam sposób, w jaki podpiszemy się w grze, ale w filmach będą o nas mówić ciągle per “22”. To tworzenie wrażenia bycia “drugim” jest to o tyle kuriozalne, że w większości wyścigów zostawimy naszą zespołową partnerkę daleko z tyłu, ale nieważne ile wygranych wyścigów będziemy mieli na koncie – ciągle będziemy tam tylko od pomagania.

Ciekawostka dotycząca fabuły Grid Legends polega na tym, że została w taki sposób połączona z trybem kariery, jakby autorzy przewidywali, że gracze najpierw usiądą do trybu fabularnego, a dopiero potem – kariery. I dokładnie w takiej kolejności polecam ogrywać nowego Grida – ponieważ postępy w zarobionych tam funduszach mocno pomogą nam na starcie kariery, a i reprezentowanie przez różnych kierowców poszczególnych zespołów zostanie wytłumaczone.

Grid Legends 12

Jazda w Grid Legends jest świetna…

Cutscenki można jednak pominąć i skupić się na jeżdżeniu. A to, jak zwykle w serii Grid jest niemal bezbłędne. Grid Legends po raz kolejny znajduje złoty środek pomiędzy arcade a symulacją, zresztą w opcjach można pozmieniać to i owo by uczynić grę łatwiejszą lub trudniejszą. Nie będzie to oczywiście poziom serii F1, gdzie jeden fałszywy ruch powoduje rozwalenie auta, ale można sprawić by te trudniejsze, ciaśniejsze, uliczne tory naprawdę stanowiły wyzwanie. Sprawy nie ułatwią nam wirtualni przeciwnicy, którzy już od początku wyścigu potrafią nam napsuć krwi, a jeśli choćby niechcący przytrzemy kogoś z nich, z miejsca staje się naszym głównym rywalem, który nie odpuści żadnej okazji do rewanżu. Dopóki jedziemy spokojnie – zachowują się fair, ale gdy tylko ktoś obierze nas sobie na celownik, z miejsca zaczyna się rozpychać, agresywnie zajeżdżać nam drogę, czasem nawet próbuje taranować.

Grid Legends 3

Dodajmy do tego towarzyszącą nam przy każdym wyścigu, dynamiczną muzykę i otrzymamy coś w stylu klasycznych, japońskich wyścigów – jak Ridge Racer czy stare Gran Turismo. Jednym słowem – miłośnicy umiarkowanie trudnego ścigania z pewnością nie będą rozczarowani. Fajnym elementem poprzednich Gridów był system kolizji i zniszczeń – tutaj również wygląda on bardzo dobrze.

…ale optymalizacja zaliczyła kraksę

Rozczarowująca z pewnością nie jest także oprawa graficzna. Grid Legends to jedna z najładniejszych ścigałek ostatnich miesięcy, jaka gościła na moim Xboxie Series X. Właściwie wyżej od niej stoi tylko Forza Horizon 5. Oświetlenie, obiekty wokół toru, samochody, efekty atmosferyczne oraz cząsteczkowe, takie jak dym i pył – wszystko wygląda doskonale.

Grid Legends 11

Niestety wiąże się to z pewnym bardzo poważnym problemem – kiepską optymalizacją. O ile jeździmy przy ładnej pogodzie, najlepiej w nocy, wszystko jest ok. Ale jeśli nasz wyścigu wypadnie w trakcie deszczu, kiedy wszystko dookoła świeci się od odbić, a kamerę zalewają krople, klatkaż spada do bardzo niekomfortowego poziomu. Podobnie jest w chwilach, gdy wpakujemy się w jakąś większą zadymę na torze i zaczną fruwać części z aut oraz dym. Nie wiem czy gra wyświetla w takich momentach chociaż 20FPS, sterowanie staje się średnio responsywne i generalnie gra się ciężko. A szkoda, bo tak jak napisałem wcześniej, wszystkie efekty wizualno-pogodowe wyglądają naprawdę imponująco.

Zobacz: Codemasters zatrudnia do swojego „największego i najbardziej ambitnego projektu”

Niestety, w grze nie zaimplementowano możliwości przełączania się pomiędzy trybem Wysokiej jakości grafiki a Płynnością. Jest co prawda opcja włączenia odświeżania na poziomie 120Hz, ale domyślnie jest wyłączona i – u mnie przynajmniej – nie da się jej włączyć. Nie da się też w żaden sposób wyłączyć efektów, takich jak dym czy odbicia w kałużach. Autorzy co prawda zapowiadają dopracowanie optymalizacji, ale piszą o wersji PC. Niniejszą recenzję piszę na kilka dni przed premierą gry – zobaczymy, czy w ciągu kilku najbliższych dni pojawi się jakiś patch dla konsol, który rozwiąże ten problem.

Podsumowanie

Grid Legends to jedna z gier ostatnich miesięcy, przy których bawiłem się naprawdę dobrze. Wątek fabularny stanowił całkiem ciekawy dodatek (choć można go było jeszcze nieco poprawić), graficznie jest świetnie, przyjemność z jazdy – ogromna. Niestety, doskonały efekt końcowy psuje optymalizacja. W tym momencie gra zasługuje na ocenę 7/10 – jeśli autorzy stworzą szybko patcha, który poprawi problemy z ilością FPS-ów, gra zyska u mnie dodatkowe oczko i naszą rekomendację. Póki co – gra otrzymuje ocenę jaką widzicie poniżej.

Ocena: 7/10

Bądź na bieżąco

Obserwuj GamingSociety.pl w Google News.

Zbigniew Pławecki
Zbigniew Pławecki
Redaktor, specjalista ds. esportu

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Treść komentarza
Wpisz swoje imię