Jutro rusza historyczny turniej - zapowiedź ELEAGUE Major 2018

Opublikowany: 2018-01-11 przez Damian.Jaroszewski

Już jutro (12 stycznia) rusza kolejny Major w CS:GO. Będzie to turniej pod wieloma względami wyjątkowy. Można wręcz powiedzieć, że będą to zawody wyjątkowe i na swój sposób historyczne.

Więcej uczestników, czyli niższa ranga zawodów

To będzie historyczny, ale jednocześnie dziwny Major. Powodów jest kilka, ale jako najważniejszy należałoby wskazać połączenie turnieju kwalifikacyjnego z głównymi zawodami. W ten sposób stawka uczestników Majora powiększyła się z 16 do 24 drużyn. Dla kilku zespołów to dobra informacja, w końcu otrzymały swoje naklejki, więc mają szansę zarobić sporo pieniędzy. Jednocześnie ranga Majora jest coraz mniejsza. Sami zawodnicy wspominali już, że Major przestaje być dla nich najważniejszym turniejem. Często wyższy priorytet nadają innym zawodom, np. Intel Extreme Masters. Wspominał o tym chociażby GuardiaN z FaZe Clanu.

Warto też wspomnieć, że będzie to pierwszy Major, który będzie rozgrywany w dwóch miastach. Pierwsze fazy zawodów rozgrywane będą w Atlancie, aby na najważniejsze mecze zespoły przeniosły się do Bostonu.

Niepełne składy

Kolejny problem, to składy, w jakich będzie występować wiele zespołów. Weźmy na przykład SK Gaming. Brazylijczycy nie będą mogli skorzystać z boltza, ponieważ ten brał udział w eliminacjach do Majora z inną drużyną. Valve pozostało nieugięte i drużyna będzie grała z felpsem, który nie trenuje z nimi już od kilku miesięcy. Z powodu problemów z zawodnikami z udziału w turnieju musieli zrezygnować zawodnicy TyLoo. W ich miejsce w Stanach Zjednoczonych pojawią się gracze Flash Gaming, którzy - nie ma co się oszukiwać - umiejętnościami nie dorastają pozostałym zespołom do pięt. Pomimo tego, dzięki nowemu systemowi i nieugiętej postawie Valve, zagrają na Majorze i mają swoje naklejki. Czy na to zasłużyli? Szczerze w to wątpię. Na szczęście chociaż device wystąpi na zawodach, co zostało już oficjalnie potwierdzone przez Astralis.

ELEAGUE oszczędza

Kolejna kontrowersja wybuchła zaledwie kilka dni temu, gdy organizatorzy ogłosili skład komentatorów i ekspertów. Najwyraźniej ELEAGUE zdecydowało się na oszczędności, ponieważ w USA zobaczymy i usłyszymy tylko 2 analityków i 6 komentatorów. Decyzja jest o tyle dziwna, że turniej znacząco się powiększył. W ciągu kilkunastu dni obejrzymy przynajmniej 80 map i to w najlepszym, niemożliwym do osiągnięcia scenariuszu. Dziwić może przede wszystkim brak Duncana ‘Thorina’ Shieldsa, który jest co prawda postacią kontrowersyjną, ale uchodzi za jednego z największych ekspertów w świecie CS:GO. Kibice źle przyjęli też brak Chada ‘SPUNJ-a’ Burchilla, który jest uwielbiany przez widzów i na wielu turniejach pokazał się z bardzo dobrej strony. Oby tylko pod koniec zawodów, czyli w najważniejszych meczach, komentatorom i analitykom nie brakowało już sił.

Poza tym najważniejsze mecze (na żywo) będą rozgrywane na hali uniwersyteckiej, która pomieści zaledwie... 7 tys. widzów. Mowa o Agganis Arena. Porównując to do Ergo Areny, która ma pojemność ponad 20 tys., brzmi to jak jakiś żart. Ale powiem więcej - jestem pewien, że na wielu meczach trybuny będą świecić pustkami. W ten sposób jeszcze bardziej obniża się rangę Majora, który powinien być najważniejszym turniejem tak dla zawodników, jak i kibiców. Ale skoro ma być rozgrywany na malutkiej hali...

Co trzeba wiedzieć?

Ale przejdźmy do najważniejszych kwestii. Turniej rozpoczyna się już jutro, czyli 12 stycznia 2018 roku. Na początek czekają nas 4 dni rozgrywek (do 15 stycznia) w systemie szwajcarskim. To tzw. Etap Nowych Pretendentów, czyli wcześniejszy turniej kwalifikacyjny. Weźmie w nim udział 16 zespołów, a awans wywalczy 8 najlepszych. Uczestnicy to:

  • Avangar,
  • Cloud9,
  • EnVyUs,
  • FaZe Clan,
  • Flash,
  • FlipSid3,
  • G2 Esports,
  • Liquid,
  • Misfits,
  • Mousesports,
  • Natus Vincere,
  • Quantum Bellator Fire,
  • Renegades,
  • Space Soldiers,
  • Sprout,
  • Vega Squadron.

Następnie będą 3 dni przerwy. Zawodnicy wrócą do gry 19 stycznia. Znowu 16 najlepszych drużyn zagra w systemie szwajcarskim. To Etap Nowych Legend. Do 8 uczestników dołączy 8 najlepszych zespołów z Etapu Nowych Pretendentów. Aktualnie znani uczestnicy to:

  • 100 Thieves,
  • Astralis,
  • BIG,
  • Fnatic,
  • Gambit,
  • North,
  • SK Gaming,
  • Virtus.pro.

Niestety, zła informacja jest taka, że mecze będą rozgrywane w systemie BO1, co wprowadza pewnego rodzaju losowość. Wielu zawodników nie przepada za meczami na jednej mapie. Do głównych przeciwników tego systemu zaliczają się Polacy z Virtus.pro.

Następnie rozegrany zostanie Etap Nowych Mistrzów. To tradycyjne play-offy, w których weźmie 8 najlepszych drużyn z fazy Nowych Legend. Te zespoły jednocześnie zapewnią sobie status Legend i udział w kolejnym Majorze. W tym etapie zawody będą rozgrywane systemem drabinki pojedynczej eliminacji z meczami BO3.

Mecze pierwszej rundy

Organizatorzy rozlosowali już mecze pierwszej rundy Etapu Nowych Pretendentów:

  • (16:00) Vega Squadron - Renegades
  • (17:15) Mousesports - Avangar
  • (18:30) FaZe Clan - Liquid
  • (19:45) FlipSid3 - Misfits
  • (21:00) Sprout - Space Soldiers
  • (22:15) Natus Vincere - Quantum Bellator Fire
  • (23:30) G2 Esports - Flash
  • (00:45) Cloud9 - EnVyUs

Jak widać, spotkania będą rozgrywane w godzinach akceptowalnych dla polskiego widza. To dobra informacja, bo przecież zawody odbywają się w Stanach Zjednoczonych, czyli w zupełnie innej strefie czasowej.

Faworyci?

Wskazanie faworytów jest zadaniem niezwykle trudnym. Scena mocno się wyrównała i jest wiele zespołów, które są w stanie powalczyć o wygraną. Najlepszym potwierdzeniem tych słów jest finał poprzedniego Majora, w którym zagrali Gambit i Immortals. Ktoś wtedy spodziewał się takiej dwójki w najważniejszym meczu?

Jednak można wskazać kilka zespołów, których szanse są nieco większe. Głównym faworytem będą zawodnicy FaZe Clanu, którzy nie mają problemów kadrowych i od dłuższego czasu utrzymują się w czołówce. Ich główni rywale to SK Gaming i Astralis. Brazylijczycy będą musieli grać z felpsem w składzie, co należy uznać za osłabienie (nie trenują razem od kilku miesięcy). Z kolei w przypadku Duńczyków zagadką jest forma device’a, który dopiero co wrócił do gry.

Na pewno na zwycięstwo stać też G2 Esports czy też North. Obie drużyny są w stanie wygrać z najlepszymi, ale też przegrać z teoretycznie słabszymi rywalami. Dokładnie to samo można napisać o Polakach z Virtus.pro. Fani na pewno liczą na dobry występ naszych rodaków. Dobrym prognostykiem jest to, że Neo i spółka zawsze dobrze prezentowali się na Majorach. Nawet w Krakowie, gdy byli w dużym dołku, zdołali dotrzeć do półfinału. Oby teraz przynajmniej powtórzyli ten wynik.

Nie można też zapominać o amerykańskich drużynach z Cloud9, Liquid i Misfits na czele. Każdy z tych zespołów ma szansę namieszać w stawce i być tzw. czarnym koniem zawodów.

Gdzie oglądać?

Wszystkie mecze będzie można oglądać na oficjalnym kanale ELEAGUE na Twitchu (z angielskim komentarzem), a także na kanałach SportKlub w telewizji (od 23:00) i na Twitchu (z polskim komentarzem).

Komentarze

Odpowiadasz na komentarz # - zrezygnuj

Podobne

Ładowanie danych...