Wiele urządzeń cierpi na problemy wieku dziecięcego. Ale Nintendo Switch przebija pod tym względem chyba wszystko. Użytkownicy donoszą o kolejnym problemie. Handheld wygina się po… włożeniu do stacji dokującej.

Konsola Nintendo Switch od premiery cierpi na wiele problemów. Użytkownicy na całym świecie informowali między innymi o martwych pikselach na ekranie, rysującym się wyświetlaczu po włożeniu do stacji dokującej, czy też problemach z bezprzewodowymi kontrolerami Joy-Con. To tylko kilka rzeczy, z którymi musieli się mierzyć gracze, którzy zdecydowali się na zakup handhelda. Teraz do listy należy dopisać kolejny podpunkt – wyginająca się obudowę.

Takie informacje pojawiły się na Reddicie. Coraz więcej użytkowników Switcha donosi, że ich konsola fizycznie się wygięła. Co w tej sytuacji kluczowe, dochodzi do tego po włożeniu jej do oryginalnej stacji dokującej, dostarczanej w zestawie razem z urządzeniem. Jedni użytkownicy informują o wygięciu po około 40-50 godzinach spędzonych w trybie stacjonarnym. Dodają przy tym, że konsola mocno się nagrzewała, co mogło być powodem usterki. Z kolei inni forumowicze piszą, że konsolę mieli włożoną do stacji dokującej nawet przez 150 godzin i nie stało się z nią nic złego.

Wychodzi na to, że problem jest dość losowy i najprawdopodobniej dotyczy raczej niewielkiego grona użytkowników. Nie zmienia to jednak faktu, że istnieje i wydłuża i tak już pokaźną listę usterek nowego handhelda Nintendo. Dlatego lepiej na razie wstrzymać się z kupnem urządzenia.

Źródło: Reddit

ZOSTAW KOMENTARZ

Treść komentarza
Wpisz swoje imię