Strona główna Esport Pierwszy LAN-owy mecz Virtus.pro od czasu zmian. Polacy przegrywają z mousesports w...

Pierwszy LAN-owy mecz Virtus.pro od czasu zmian. Polacy przegrywają z mousesports w spotkaniu StarSeries i-League

- Reklama -

Do tej pory mieliśmy okazję oglądać Polaków w zaledwie dwóch oficjalnych spotkaniach od czasu zastąpienia Wiktora ‘TaZa’ Wojtasa przez Michała ‘MICHU’ Mullera. Jednak to mecz z mousesports był pierwszym prawdziwym testem drużyny w nowym kształcie.

Pierwszym prawdziwym, bo i przeciwnik zupełnie innej klasy niż ci w Mountain Dew League, i warunki w domu trudno porównywać do tych panujących na LAN-ie. Wszystko zaczęło się od mapy Cobblestone i przegranej pistoletówki, podczas której Virtusom zabrakło dosłownie ułamków sekundy by obronić podłożoną bombę. A potem… rozpoczął się dreszczowiec, czyli coś co doskonale znamy w wykonaniu VP za ich starych, dobrych czasów. Z początku mousesports mieli nad Polakami drobną, kilkupunktówą przewagę, ale ciągle czuli oddech naszych zawodników na plecach. MICHU, który w początkowej fazie mapy doskonale fragował, potem jakby przysnął. Kończąc pierwszą połowe Virtusi mieli jeden punkt przewagi, ale po zamianie stron znowu przegrali pistoletówkę i pozwolili mousesports odskoczyć. Na szczęście MICHU w porę przebudził się pod koniec mapy. W końcowej fazie znowu zaczął fragować niczym automat, co w połączeniu z bardzo dobrą dyspozycją strzelecką byali’ego oraz fragami ze snajperki Snaxa pozwoliło nam wyrównać wynik spotkania i doprowadzić do dogrywki. A ta, znowu głównie dzięki Snaxowi i Michałowi, szcześliwie wpadła na nasze konto, a cała mapa z wynikiem 22:18.

Inferno zaczęło się dla Polaków standardowo – od przegranej pistoletówki i czterech kolejny rund. Jednak od momentu gdy zawodnicy VP zaczęli grać z pełnym wyposażeniem, zaczęli także wracać do meczu, wyrównując w końcu na 6:6. W końcówce pierwszej połowy zabrakło jednak nieco koncentracji i ‘myszkom’ znowu udało się uciec nam na trzy punkty. Druga pistoletówka – znowu bez zaskoczenia, ze zwycięstwem mousesports – to ułatwia im odbudowanie przewagi, podobnie jak o wiele większa niż na cobblestone nieskuteczność większości polskich zawodników. W konsekwencji po stronie TT udało im się zdobyć zaledwie jeden punkt, a mousesports zgarnęli dość łatwą wygraną 16:7.

Przyszła więc pora na decydujące starcie na mapie Mirage. A tu zaskoczenie – w końcu wygrana pistoletówka. Dwie kolejne rundy też padły łupem Virtus.pro, ale mousesport szybko odrobiło niemal wszystkie straty – niestety, trzeba powiedzieć, że Polacy w głupi sposób oddali przeciwnikom dwie rundy. W tym momencie pojawił się okres lepszej gry Polaków, którym udało się dobić do 8 punktów, ale pierwszą połowe kończyliśmy z zaledwie jednopunktowym prowadzeniem. W drugiej pistoletówce niestety nie poszło nam tak dobrze jak w pierwszej, po raz pierwszy więc na tej mapie zobaczyliśmy nousesports na prowadzeniu. Przy stanie 9:11 dla mousesports Polacy wzięli pauzę taktyczną. Nie powstrzymała ona jednak mousesports ani chrisJ’a, który własnoręcznie zabił 4 naszych zawodników. Do końca tej mapy Polakom nie udało się już zdobyć żadnych dodatkowych punktów, tym samym przegrali oni tą mapę 16:9, a całe spotkanie 1:2.

A Wam jak podobało się to spotkanie?

Źródło: wł.

Bądź na bieżąco

Obserwuj GamingSociety.pl w Google News.

Zbigniew Pławecki
Zbigniew Pławecki
Redaktor, specjalista ds. esportu

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Treść komentarza
Wpisz swoje imię

GORĄCE RECENZJE