Strona główna Poradniki TOP 8 - największe wpadki 2019 roku!

TOP 8 – największe wpadki 2019 roku!

- Reklama -

Za nami 2019 rok. Równo o północy 31 grudnia przywitaliśmy nowy rok, a wraz z nim nowe nadzieje, plany i postanowienia. Jednak nie wszystko było udane w ciągu ostatnich 12 miesięcy. W świecie gier, technologii i esportu również trafiło się kilka wpadek. Wybrałem kilka z nich.

Rok 2019 możemy uznać za udany. Wyszło kilka świetnych gier, które bawiły nas długimi godzinami. Nie mogliśmy też narzekać na ceny. Za pamięci RAM, dyski SSD czy nawet karty graficzne musieliśmy płacić coraz mniej. Nawet esportowo trafiło się kilka osiągnięć, z których – jako Polacy – mogliśmy być dumni (2. miejsce Jankosa na Worldsach czy też 4. miejsce Nishy na The International). Ale nie ma co się oszukiwać – nie wszystko się udało. W ciągu tych 12 miesięcy trafiło się kilka wpadek. Wybrałem kilka moim zdaniem największych. Kolejność jest przypadkowa.

Problemy Intela

Zacznijmy od problemów Intela. Co prawda nie zaczęły się one i prawdopodobnie nie skończyły w 2019 roku, ale to właśnie w ostatnich 12 miesiącach odczuliśmy ich skutek. Niebiescy cały czas borykali się z litografią 10 nm. Musieli przeznaczyć na to tyle zasobów, że nie dawali rady z bieżącą produkcją procesorów. To przełożyło się na braki w sklepach i dużo wyższe ceny. Pomóc miała premiera procesorów z serii „F”, czyli pozbawionych zintegrowanego układu graficznego. Z oczywistych względów miały być one tańsze, ale finalnie kosztowały praktycznie tyle samo, co ich tradycyjne odpowiedniki. W skrócie – plan zawiódł. Sytuację wykorzystało AMD, które wprowadziło trzecią generację układów Ryzen. Te okazały się niezwykle udane i dzisiaj cieszą się większą popularnością niż konstrukcje konkurenta.

Intel Core 9 gen

Kondycja polskiej sceny CS:GO

Jeśli śledzicie poczynania polskich zespołów na profesjonalnej scenie Counter-Strike: Global Offensive, to prawdopodobnie nie muszę już nic więcej pisać. W końcu leżącego się nie kopie. A polska scena CS:GO leży i raczej szybko się nie podniesie. Polskie drużyny nie odniosły żadnego, znaczącego sukcesu. Żadna z nich nie była w stanie awansować nie tylko na Majora, ale nawet na żaden znaczący turniej z tzw. pierwszego tieru. Największe osiągnięcie to 2. miejsce zajęte przez AGO na WESG. Owszem, wiązało się to ze sporym zastrzykiem gotówkowym, ale wysoka pula nagród nie oznacza, że jest to ważny i liczący się turniej. Pewnego rodzaju symbolem jest zakończenie współpracy Virtus.pro z polskimi zawodnikami. Dla wszystkich fanów na pewno była to chwila smutna, ale spodziewana. Czy w 2020 roku będzie lepiej? Chciałbym, ale się nie zapowiada.

Afery wokół Blizzarda

Blizzard z pewnością nie zaliczy 2019 roku do udanych. Wydawało się, że po zapowiedzi Diablo Immortals w 2018 roku już gorzej nie będzie, a jednak. Blizzardowi się to udało. Zaczęło się od rekordowych zarobków dewelopera, za którymi poszły… masowe zwolnienia. Wiem, że wydaje się to mało logiczne, ale tak właśnie się stało. Zmieć śnieżna pozbyła się około 800 pracowników (ok. 8 proc. osób zatrudnionych w firmie) pomimo wypracowania w 2019 roku aż 7,5 mld dolarów przychodu. To oczywiście nie spodobało się ani graczom, ani tym bardziej całej branży gamedev. Głównie oberwało się osobom z wydawnictwa, działu esportu, marketingu, PR-u itp. Bobby Kotick – szef Blizzarda – stał się niemal persona non grata.

Jakby tego było mało, w drugiej połowie 2019 roku wybuchała cała afera związana z profesjonalnym graczem Hearthstone’a – Chung ‘blitzchung’ Ng Wai. W trakcie transmisji z jednego z profesjonalnych turniejów zawodnik wyraził wsparcie dla Hong Kongu i trwających tam protestów. Firma zareagowała bardzo szybko i ostro. Gracz został zbanowany na rok i odebrano mu nagrodę. Jednocześnie Blizzard podkreślał, że „każdy głos na znaczenie”. To niemal rozwścieczyło graczy. Krytyka była niesamowita. Niektórzy wręcz nawoływali do bojkotu. Ostatecznie karę zmniejszono. Blizzard też przeprosił na BlizzCon 2019. Jednak mleko się rozlało.

Anthem

Miał być hit na miarę co najmniej Destiny lub The Divison, ale wyszło… no cóż. Electronic Arts pewnie jak najszybciej chciałoby zapomnieć o Anthem albo cofnąć się w czasie i zacząć wszystko do nowa. Gra nie była zła, ale nie była też wystarczająco dobra. Gracze i recenzenci zarzucali produkcji między innymi straszną monotonię. Nie obyło się też bez wielu błędów natury czysto technicznej. To całkowicie pokrzyżowało plany BioWare. Zamiast skupić się na kolejnych rozszerzeniach i dodatkach, trzeba było łatać i naprawiać to, co zostało zepsute. Z zapowiedzi gry na wiele lat póki co niewiele wychodzi. Ostatnie doniesienia mówią wręcz o całkowitym przerobieniu gry. Ale czy można się temu dziwić, gdy Electronic Arts stworzenie loot-shootera powierza studiu BioWare, które znane jest przede wszystkim z tworzenia rewelacyjnych RPG-ów?!

Fallout 76

Mam wrażenie, że muszę wielce się rozpisywać na temat tego, dlaczego Fallout 76 jest jedną z największych wpadek 2019 roku. Wszystko zaczęło się jeszcze w 2018 roku, ale po 12 miesiącach sytuacja nie jest chyba ani o jotę lepsza. Gracze byli banowani za różne głupoty, gra pełna była różne rodzaju błędów, a na dokładkę Bethesda wprowadziła abonament Fallout 1st. Jedną z nagród za miesięczne opłaty miała miał skrzynka do przechowywania nielimitowanej liczby przedmiotów. Szkoda, że zamiast tego drogocenne skarby znikały z niej bezpowrotnie. Gracze wyśmiewali każdego, kto wykupił Fallout 1st. Z czasem posiadacze abonamentu poczuli się lepsi i zaczęli szkalować innych, nazywając ich motłochem. Był też exploit, który pozwalał okradać graczy Fallout 76. Mam wrażenie, że o grze usłyszymy jeszcze nie raz.

Fallout 76

Google Stadia

Google Stadia zapowiadane było jako rewolucja. Usługa grania w chmurze miała odmienić całą branżę. Mieliśmy zapomnieć o drogich PC-tach, a nawet konsolach. Granie w najnowsze produkcje AAA miało być dostępne wszędzie i dla wszystkich, nawet na smartfonach lub w przeglądarce internetowej. Tyle w teorii. W praktyce wyszło dużo gorzej.

Google Stadia nie jest dostępne na wielu rynkach, w tym również w Polsce. Liczba dostępnych gier nie robi najmniejszego nawet wrażenia. Brakuje wielu funkcji, które były zapowiadane przed premierą. A jakby tego było mało, to Stadia nie działa tak, jak wszyscy to sobie wyobrażali. Opóźnienia często są ogromne i praktycznie uniemożliwiają granie. Do tego dochodzą słabe tekstury i oprawa graficzna czy też ogromne ilości zużywanych danych. Z tego powodu granie na smartfonie jest bardzo utrudnione. Odnoszę wrażenie, że Google potrzebowało jeszcze przynajmniej kilka miesięcy na dopracowanie usługi, ale koniecznie chcieli zadebiutować przed konkurencją. Szkoda…

WWE 2K20

WWE 2K20 to prawdopodobnie jedna z najgorszych premier 2019 roku. Produkcja została wydana w stanie, który absolutnie nie jest akceptowalny dla nikogo. Cała masa błędów, bugów graficznych i problemów przekreśliła grę już na samym starcie. Dwa wydane patche nie tylko sytuacji nie naprawiły, co wręcz pogorszyły (u niektórych graczy). Gra jest pośmiewiskiem. Ostatecznie z Visual Concepts odeszło wielu pracowników, a budżet na kolejną część został okrojony o połowę. Nie zdziwię się jeśli za kilka miesięcy dowiemy się, że 2K całkowicie rezygnuje z wydawania gier spod szyldu WWE.

FIFA 20

Wydawało mi się, że po FIFIE 19 już nie może być gorzej. Po pierwszych godzinach spędzonych z FIFĄ 20 byłem przekonany, że jest lepiej. Może nieidealnie, ale na pewno lepiej. W jak wielkim błędzie byłem. Z czasem FIFA 20 okazała się najgorszą odsłoną serii od lat. Powtarzają to niemal wszyscy od zwykłych, niedzielnych graczy po profesjonalistów. Kanadyjczycy z EA Sports zepsuli tak wiele elementów, tak podstawowych elementów, że wyszła z tego produkcja, która niewiele ma wspólnego z piłką nożną.

No bo wytłumaczcie mi… jak można nie dopracować tak elementarnej rzeczy, jak podania? Te czasami zdają się lecieć w totalnie losowym kierunku, pomimo tego, że gałka na padzie była skierowana w innym. Nawet najlepsi zawodnicy czasami kopią piłkę z siłą 90-letniej staruszki, przez co nie ma ona szans na doturlanie się do kolegi z drużyny. Do tego dochodzą obrońcy, którzy są lepszymi bramkarzami niż… bramkarze czy wreszcie ciągłe wylewy, przez które tracimy bramki.

Im więcej gram w FIFĘ, tym coraz bardziej jestem pewny, że przed każdym meczem losowany jest gracz, któremu będzie w danym spotkaniu łatwiej. Czasami jesteśmy to my, a czasami przeciwnik. Jeśli mieliście szczęście, to piłka w każdej spornej sytuacji będzie odbijać się na Waszą korzyść. O milionach różnych kart w trybie FUT czy fatalnie działających serwerach (szczególnie w trakcie ligi weekendowej) już nawet nie wspominam…

I to by było na tyle. Prawdopodobnie dałoby się wymienić jeszcze kilka rzeczy. Dexit w Pokemon Sword i Shield, słaby port Red Dead Redemption 2 na PC, wyciek danych dziennikarzy i uczestników E3 i wiele, wiele innych. Dla niektórych pewnie wpadką będzie nawet poziom gry G2 Esports w finale Worlds 2019. Pozostaje mieć nadzieję, że 2020 będzie pod tym względem lepszy.

Bądź na bieżąco

Obserwuj GamingSociety.pl w Google News.

Damian Jaroszewski
Damian Jaroszewski
Redaktor prowadzący, szef działów esport i hardware

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Treść komentarza
Wpisz swoje imię

GORĄCE RECENZJE