Strona główna Gry Aktualności Valve kusi wielkie studia większą kasą, ale olewa mniejszych twórców

Valve kusi wielkie studia większą kasą, ale olewa mniejszych twórców

Valve zmienia podział zysków z twórcami gier. Jednak zyskają nam tylko ci naprawdę duzi. To wyraźny znak, że Steam chce zatrzymać u siebie wielkich wydawców, którzy coraz częściej decydują się na tworzenie własnych platform.

Valve w ostatnich miesiącach ma spory problem. Coraz więcej dużych wydawców rezygnuje z wydawania swoich gier na Steamie. Od lat na platformie nie znajdziecie gier Electronic Arts, które są dostępne tylko na Originie. W Fortnite’a gramy przez Epic Launcher, a Call of Duty: Black Ops 4 trafiło na Battle.net. Nawet CD Projekt Red chciał sprzedawać Wiedźmińskie Opowieści tylko przez GOG.com, ale ostatecznie ten plan nie wypalił. Nie zmienia to faktu, że na Steama trafia coraz mniej dużych gier. Powód jest prosty – wielcy nie chcą dzielić się zyskami z Valve. Dlatego teraz Valve zmienia podział kasy.

Niestety, podział dotyczy tylko dużych wydawców. Do tej pory Steam brał 30 procent wszystkich zysków. Nowe zasady trochę to zmieniają. Jeśli dana gra zarobi 10 mln dolarów, to Valve zabierze „tylko” 25 procent zysków. Jeśli dany tytuł przekroczy barierę 50 mln dolarów, to twórcy Steama wezmą jeszcze mniej, bowiem 20 procent. Do wyliczenia są brane pod uwagę: sprzedaż samej gry, wszystkie dodatki, a także płatności wewnątrz danego tytułu, często zwanie mikropłatnościami, a nawet transakcje na rynku społeczności. To oznacza, że dobre tytuły AAA nie powinny mieć najmniejszych problemów z uzyskaniem 50 mln dolarów.

Zobacz także: Fanowska wersja przenosi utwór z Wiedźmina 3 w klimaty Cyberpunka 2077

Co z mniejszymi? Oni na razie muszą obejść się smakiem, ale Valve ma na to wytłumaczenie. Ich zdanie zatrzymanie na Steamie największych wydawców będzie korzystne także dla twórców gier indie. Wzrośnie bowiem wartość całej platformy. To przełoży się na większą liczbę aktywnych użytkowników, a więc potencjalnych klientów. Trzeba przyznać, że takie tłumaczenie ma sens, ale nie wiem, czy przekona mniejsze studia deweloperskie. Tym bardziej, że nawet jeśli uzyskają one poziom 10 mln dolarów, to i tak Steam zabierze im 30 procent kasy. Potwierdził to Jonathan Blow – twórca gry Braid and the Witness na swoim Twitterze.

– Nowy podział nie dotyczy średnich i małych gier. The Witness, w ciągu swojego życia, prawdopodobnie osiągnie taki poziom przychodów (red. 10 mln dolarów), więc sporo popularniejszych gier też nie będzie miało z tym problemów, np. Firewatch – napisał Jonathan Blow.

Póki co Valve pozostaje nieugięte i nie zamierza zmieniać swoich zasad. Zobaczymy, czy wyjdzie im to na dobre.

Bądź na bieżąco

Obserwuj GamingSociety.pl w Google News.

SourcePCGamesN
Damian Jaroszewski
Damian Jaroszewski
Redaktor prowadzący, szef działów esport i hardware

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Treść komentarza
Wpisz swoje imię

GORĄCE RECENZJE