Strona główna Recenzje Gry Apex Legends - Legacy. Pierwsze wrażenia z dziewiątego sezonu

Apex Legends – Legacy. Pierwsze wrażenia z dziewiątego sezonu

Wielkimi krokami zbliża się nowy sezon Apex Legends. Respawn Entertainment swoją nową aktualizację nazwało Legacy i oprócz standardowych zmian pokroju Battle Passa wprowadzi kilka nowości, które powinny zachęcić do gry jeszcze więcej osób.

W czwartek, 22 kwietnia uczestniczyliśmy w evencie prezentującym szczegóły dziewiątego sezonu Apex Legends. Poznaliśmy wszystkie najważniejsze zmiany, jakie przyniesie kolejna aktualizacja, umiejętności nowej postaci oraz decyzje, przed jakimi stanęli deweloperzy, projektując nowy content. Po godzinnej prezentacji oraz sesji Q&A mieliśmy okazję na własnej skórze przetestować dziewiąty sezon, razem z nowym trybem 3v3 Arena.

 

Valkyrie główną bohaterką dziewiątego sezonu

Na początku kwietnia prosto z ust osób odpowiedzialnych za Apex Legends usłyszeliśmy, że kolejna aktualizacja przyniesie fanom battle royale więcej Titanfalla. Już w połowie prezentacji zespołu Respawn stało się jasne, że fragmenty znanego shootera to tylko część zaplanowanego na dziewiąty sezon contentu. Mapa Olympus ulegnie zmianie razem z wprowadzeniem aktualizacji. Z obcej planety przyleciała wroga flota i zadokowała na mapie Apexa swój statek, The Icarus. Stanie się on nowym miejscem do lądowania, z własną mechaniką specjalnych kluczy gwarantujących dostęp do najlepszego i najrzadszego lootu na pokładzie.

Ponadto, do gry trafi Bocek, łuk. Obrażenia są potężne, animacje świetne, a do tego po wyeliminowaniu przeciwnika wśród jego przedmiotów znajdziecie strzały, od których poległ. Na pierwszy rzut oka Bocek zapowiada się na silną, drugą broń i alternatywę do snajperek. Celny strzał z dystansu zabierze rywalowi znaczną liczbę punktów zdrowia i zapewni Wam sporą przewagę. Potem wystarczy tylko złapać za swojego Carbine’a czy R-99 i dokończyć dzieła. Łuk może też powodować nieco chaosu w pierwszych dniach sezonu, ponieważ strzały wydają zupełnie inny dźwięk niż pociski z pistoletów czy karabinów i trzeba nabrać trochę wprawy, żeby zacząć szybko lokalizować wrogiego łucznika.

Do pierwszego splitu rankedów wejdzie World’s Edge, a razem z sezonem zadebiutuje standardowo Battle Pass, który jak zawsze będzie doskonałą motywacją dla graczy, żeby zabrać się do grindu. Jestem jednak przekonany, że przez pierwsze tygodnie to Valkyrie stanie w świetle reflektorów i sprowokuje społeczność do dyskusji. Doskonale podsumował nową postać Daniel Klein, Lead Game Designer, mówiąc, że wyzwaniem w tym przypadku nie było uczynienie Valkyrie wyjątkową, tylko utrzymanie balansu postaci.

Apex Legends

Głównym tego powodem jest oczywiście fakt, że córka Vipera może latać. Po wciśnięciu spacji po skoku uruchamiamy plecak odrzutowy i możemy swobodnie unosić się wysoko nad ziemią, dopóki nie wyczerpiemy całego zasobu energii. „Paliwo” plecaka odnawia się stosunkowo szybko, a jego ograniczony zasób uniemożliwia tylko nieskończone latanie ponad graczami. Ponadto, Valkyrie ma do swojej dyspozycji umiejętność, która wyznaczone miejsce ostrzeliwuje rakietami, zadając nimi obrażenia i ogłuszając trafionego rywala. Ult nowej bohaterki pozwala z kolei wylecieć w powietrze u boku członków swojej drużyny i polecieć w inne miejsce na mapie.

Valkyrie gra się oczywiście świetnie. Rakiety zadają trochę obrażeń i kreują sporo zamieszania, a ult sprawdzi się doskonale jako dodatkowe narzędzie do rotacji. Łatwiej będzie wyjść z sytuacji, kiedy znajdujecie się pomiędzy dwoma wrogimi party albo próbujecie uciec od zamykającej się strefy. Latanie jest z kolei wyjątkowo przyjemne i ułatwia sporo elementów gry, już na etapie lootowania.

Początek dziewiątego sezonu powinien odpowiedzieć na najważniejsze pytanie, czyli „Czy Valkyrie jest dobrze zbalansowana?”. Latanie w większości shooterów wzbudza spore kontrowersje i często jest bardzo trudne do zaprojektowania. W Apexie twórcy zadbali o to, żeby uruchomienie plecaka odrzutowego powodowało spory hałas. Jeżeli zaczynacie unosić się w powietrzu, zdradzacie swoją pozycję pobliskim wrogom.

Apex Legends

Już na etapie testów w zeszłym tygodniu zauważyłem, że jest sporo sytuacji, kiedy latanie nie daje Valkyrie praktycznie żadnej przewagi. Jest to świetne narzędzie do przejmowania high groundu i szybkiego poruszania się po mapie, ale w wielu pojedynkach unoszenie się nad ziemią wystawi Valkyrie na ostrzał z kilku różnych stron. Jej umiejętność zatrzymuje ją z kolei przez chwilę w powietrzu i wymaga wybrania miejsca do ostrzału. Valkyrie jest wtedy bardzo odsłonięta i naraża się na spore niebezpieczeństwo.

Nie wykluczam oczywiście scenariusza, w którym społeczność znajduje jakąś wyjątkowo silną interakcję umiejętności Valkyrie z mechanikami w grze i czyni z niej maszynę do wygrywania gier. Na pierwszy rzut oka córka Vipera wydaje się stosunkowo zbalansowana. Co najważniejsze, sprawia tonę frajdy.

 

3v3 Arena

Przed premierą ósmego sezonu rozmawialiśmy z Chadem Grenierem, Game Directorem Apex Legends. Debiutował wtedy Fuze, a Respawn ogłosił premierę gry na Nintendo Switch. Zapytany o przyszłość Apexa i plany na rok 2021 Chad Grenier odpowiedział: „Rozważamy wyjście ponad gatunek battle royale. Dalej będziemy oczywiście wspierać BR, ale myślimy też o przedstawieniu nowych sposobów na grę w Apex Legends.”. Teraz już rozumiem, co miał na myśli.

Dziewiąty sezon Apex Legends wprowadzi do gry tryb Arena. Jest to w zasadzie połączenie mechanik battle royale z klasycznymi shooterami. Rozgrywka odbywa się na mapach znacznie mniejszych od Kings Canyon czy Olympus. Już na samym początku wiemy dokładnie, w którą stronę zacznie zamykać się strefa i mamy jedynie parę minut, żeby rozejrzeć się po lokacji, poszukać skrzynki z leczeniem czy granatami i zacząć zajmować bezpieczną strefę. Na ten moment nie ma w tym trybie żadnej bomby do podłożenia czy różnych stron konfliktu. Trzeba po prostu wyeliminować wszystkich przeciwników ze stopniowo zmniejszającej się mapy.

Apex Legends

W przeciwieństwie do battle royale, w 3v3 na początku każdej rundy kupujemy broń startową. Podczas meczu można dostać się do zrzutu z legendarnymi broniami, ale zanim to nastąpi, eliminujemy rywali ze snajperek i karabinów kupowanych dzięki zasobom zdobywanym na mapie podczas lootowania oraz wręczanym nam za ukończone rundy i każdego pokonanego przeciwnika. Dostępna jest większość broni w grze i każdą z nich możemy ulepszyć za dodatkową opłatą, zyskując przy tym coraz silniejsze dodatki i dostęp do różnych celowników.

Osobiście w 3v3 zakochałem się od pierwszego wejrzenia. Fakt, że w grze razem z Valkyrie znajduje się już 17 różnych postaci, czyni z Areny coś w rodzaju hero shootera wewnątrz gry battle royale. Podoba mi się prostota systemu ulepszania broni i kupowania umiejętności czy granatów oraz leczenia. Mecze są krótkie i nijak mają się do meczu w Counter-Strike’u czy Valorancie. Faza lootowania trwa zaledwie parę minut, a rundy kończą się dosyć szybko, ponieważ gra już od pierwszego zrzutu daje graczom powód do walki.

Apex Legends

Najbardziej cieszy mnie oczywiście fakt, że Arena będzie trybem permanentnym, nie charakterystycznym już dla Apexa trybem Limited-Time. Twórcy podczas prezentacji wyrazili również chęć wprowadzenia do 3v3 trybu rankingowego. W aktualnym stanie nie jest to raczej tryb, który będzie konkurował z Valorantem czy CS-em. W najgorszym wypadku będzie to sposób na przetestowanie postaci w walce albo odstresowanie się pomiędzy rankedami w battle royale. Bardzo podoba mi się pomysł przedstawiania nowych sposobów grania w Apex Legends i Arena jest świetnym krokiem ku zainteresowaniu uniwersum Apexa graczy preferujących inne rodzaje shooterów niż tylko battle royale.

Bądź na bieżąco

Obserwuj GamingSociety.pl w Google News.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Treść komentarza
Wpisz swoje imię

GORĄCE RECENZJE