Wygląd i osprzęt

Przez wiele lat kupowanie laptopa gamingowego nie miało żadnego sensu. Komputery tego typu ani nie oferowały odpowiedniej wydajności, ani nie były przenośne i na domiar wszystkiego kosztowały krocie. Dzisiaj różnica między notebookami i komputerami stacjonarnymi coraz bardziej się zawęża. Jasne, nadal laptop jest sporo droższy od blaszaka o porównywalnej specyfikacji, ale ceny spadły. Do tego, czego testowany Hyperbook jest świetnym przykładem, nie muszą ważyć 4-5 kg i tracić swojej największej zalety, czyli mobilności.

Hyperbook Pulsar Z15 to kolejny już sprzęt, który utwierdził mnie w przekonaniu, że laptopy dla graczy mają coraz więcej zalet. Nie będę Was oszukiwał – nadal nie jest to rodzaj sprzętu, na którego zakup bym się zdecydował. Jednak bardziej cenię sobie stosunek wydajności do ceny, który w stacjonarkach jest nieporównywalnie lepszy. Ale rozumiem, czemu niektórzy wolą wybrać przenośną wersję komputera. Pulsar Z15 to urządzenie, które waży zaledwie 2 kg. Można powiedzieć, że to już poziom zbliżony do Ultrabooków. Do tego nie jest wielkości mikrofalówki i wręcz z przyjemnością przenosi się go z miejsca na miejsce.

Obudowa wykonana jest z połączenia szczotkowanego aluminium z plastikiem. Pierwszy z tych materiałów znajdziemy na tylnej klapie oraz wokół klawiatury. Nad zaletami takiego rozwiązania nie ma sensu się rozwodzić. Aluminium to materiał, który częściej chciałbym widywać w laptopach dla graczy. Jedyna – jak dla mnie – wada to spora podatność na ślady po palcach. Częściowo możecie je dostrzec na fotografiach. Starałem się jak mogłem, ale uwierzcie mi, że po 2 tygodniach użytkowania doczyszczenie komputera jest ogromnym i niemal niewykonalnym przedsięwzięciem. Z kolei plastik króluje na spodzie laptopa oraz dookoła ekranu w postaci cienkich ramek. Jest to tworzywo wysokiej jakości. Poszczególne elementy są spasowane wzorowo, więc nie mam większych obaw o wytrzymałość komputera w dłuższej perspektywie.

Hyperbook Pulsar Z15, pomimo skromnych gabarytów, oferuje całkiem bogaty zestaw złączy. Po części to zasługa sprytnego zabiegu, jakim jest umiejscowienie części portów na tyle urządzenia, a nie tylko po bokach. Tam znajdziecie między innymi port zasilania, wyjścia wideo HDMI i dwa mini DisplayPort oraz USB-C 3.0. Takie rozwiązanie bardzo przypadło mi do gustu. Podłączenie monitora lub ładowarki nie zmniejszało w żaden sposób komfortu pracy na laptopie. Ale nie oznacza to, że na bokach nie ma żadnych złączy. Lewa krawędź kryje USB 2.0, Ethernet oraz 2 x mini-jack 3,5 mm (na słuchawki i mikrofon), a prawa to z kolei 2 x USB 3.0 i czytnik kart pamięci. Po obu bokach znajdują się też sporych rozmiarów wywietrzniki, które mają dbać o odpowiednią temperaturę pracy podzespołów.

Nie sposób pominąć jeszcze kwestii spodu, bo tam dzieje się zaskakująco dużo. Nie tylko producent znalazł tam miejsce na cztery pokaźne, gumowe stopki, dzięki którym laptop dobrze trzyma się biurka, ale także – jak się wydaje – potężne głośniki. Te zostały ukryte po metalową siatką. Z kolei przodu obudowy znajduje się wąski pasek z podświetleniem LED. Na co dzień nie przeszkadza, ale wieczorami stawał się irytujący. Do wyłączenia go konieczne jest zainstalowanie aplikacji Gaming Center, która pozwala na regulowanie podświetlenia, a także zmianę profilu obrazu.

ZOSTAW KOMENTARZ

Treść komentarza
Wpisz swoje imię