Strona główna Esport PashaBiceps: „Jeśli to przetrwamy, to będzie cud nad Wisłą”

PashaBiceps: „Jeśli to przetrwamy, to będzie cud nad Wisłą”

Na swoim facebookowym fanpage Jarosław ‘pashaBiceps’ Jarząbkowski odniósł się do ostatnich wyników drużyny. Charyzmatyczny zawodnik przyznał, że jeśli drużyna przetrwa to razem, to będzie „cud nad Wisłą”.

Nie ma co ukrywać – ostatnie wyniki Virtus.pro nie są najlepsze. Chociaż „nie najlepsze” to spore niedopowiedzenie, bo w rzeczywistości są tragiczne. Jakby na to nie spojrzeć, jest bardzo źle i nie zmieni tego nawet wygranie Adrenaline Cyber League, czyli mniejszego turnieju w Moskwie. Na trzech ostatnich, ważnych zawodach Polakom nie udało się nawet wyjść z fazy grupowej. Porażką okazały się IEM Katowice 2017, StarLadder i-League StarSeries oraz wciąż trwający ESL One w Kolonii, w którym pashaBiceps z kolegami odpadli po trzech kolejno przegranych meczach.

Kibicom bez wątpienia trudno zrozumieć tak słabą dyspozycję Virtusów. Przecież rok zaczął się dla nich doskonale. Zajęli 3. miejsce na WESG, awansowali do finału ELEAGUE Major, gdzie minimalnie ulegli Astralis. Za chwilę zrewanżowali się Duńczykom na DreamHack Masters Las Vegas, pokonując ich w półfinale i wygrywając cały turniej. Na tym sukcesy się skończyły. Dalsze turnieje to pasmo porażek i niepowodzeń. Oprócz wspomnianych już turniejów Polacy spadli też z ESL One Pro League. Jeśli ich forma się nie poprawi, to podobny los czeka ich także w lidze ECS, gdzie najprawdopodobniej będą walczyć o utrzymanie w barażach.

– Trzeci turniej kompletnie nic!!! W ciągu 8-letniej mojej kariery tak słabych wyników jeszcze nie było!!! Jeszcze 3 miesiące temu oddaliśmy finał majora! (red. 6 miesięcy temu) Co zrobić żeby nie zwariować, co zrobić żeby wrócić tam gdzie się było. Jest ciężko, będzie Jeszcze ciężej. Jak to przetrwamy razem i się nie rozpadniemy, będzie “cud nad Wisłą” – można przeczytać we wpisie Jarka na jego Facebooku.

Ten komentarz tak naprawdę pokazuje, jak w tym momencie bezsilni czują się zawodnicy Virtus.pro. Nie jest tajemnicą, że dokonali oni sporych zmian w swojej grze. Spodziewali się gorszych wyników, ale ostatecznie miało być jeszcze lepiej niż wcześniej. Snax został prowadzącym zespołu, przez co zmieniły się też role innych zawodników. Ale najwyraźniej na niewiele się to zdało. Najgorsze jest to, że za chwilę rozpoczyna się kolejny Major, który na dodatek rozgrywany jest w Polsce. Jeśli Snax, Neo, Pasha, Taz i Byali ponownie nie wyjdą z grupy, to nawet najwierniejsi kibice mogą stracić nadzieję na kolejny powrót.

Źródło:

Bądź na bieżąco

Obserwuj GamingSociety.pl w Google News.

Damian Jaroszewski
Damian Jaroszewski
Redaktor prowadzący, szef działów esport i hardware

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Treść komentarza
Wpisz swoje imię

GORĄCE RECENZJE