Strona główna Recenzje Recenzja klawiatury White Shark GK-1623 Gladiator

Recenzja klawiatury White Shark GK-1623 Gladiator

- Reklama -

Uniwersum modeli membranowych bogate jest w urządzenia mogące zadowolić nie tylko niedzielnych graczy, ale również pasjonatów, dla których gry to coś więcej niż krótka chwila przyjemności. White Shark GK-1623 Gladiator może być jej trwałą częścią, bowiem podczas pracy polega na swojej szybkości, pewnym działaniu i agresywnej stylistyce.

 

Specyfikacja techniczna:

Rodzaj klawiatury: membranowa
Podświetlenie:
3 kolory – czerwony, niebieski, purpurowy
Klawisze
specjalne: multimedialne (aktywacja FN z F1-F12) 
Kabel: 
USB 2.0, w oplocie o długości 1.5 M
Wymiary i waga:
461mm x 181mm x 40mm, 1040 g
Cena:
150-180 zł

W świecie klawiatur gamingowych nie powiedziano jeszcze ostatniego słowa. Co rusz producenci wypuszczają z fabryk coraz to doskonalsze urządzenia mogące uprzyjemnić rozgrywkę. Zmienia się kultura pracy, czułość przycisków, programowalność funkcji. Część ulepszeń dotyka również strony estetycznej. Obudowa okalająca przyciski przestaje służyć wyłącznie w celach ergonomicznych, a staje się prawdziwym dziełem sztuki wzbogacającym wystrój biurka. Prym w kwestii wygody i wizualnych doznań oczywiście wiodą klawiatury mechaniczne. Nie znaczy to jednak, że w menu klawiatur membranowych nie uświadczymy interesujących pozycji, tudzież White Shark GK-1623 Gladiator, która z pewnością nie należy do standardowego minimum. Chorwacki producent sprzętu niczym rekin ostrzy sobie zęby na graczy i ma do tego pełne prawo. Recenzowany model okazał się przyzwoitą alternatywą dla droższych o kilkaset złotych klawiatur wyposażonych w autorskie przełączniki.

Klawiatura GK-1623 Gladiator jest dosyć specyficzna i jednocześnie jedyna w swoim rodzaju. Po rozpakowaniu z kartonowego pudełka od razu rzuciła mi się myśl, że budową zewnętrzną mocno nawiązuje do mechaników. Jej blat nie jest wyłożony plastykową pokrywą, a zastosowano tu gołą aluminiową płytę, z której wyrasta kawalkada przycisków. Jak na dłoni możemy zobaczyć rusztowanie znaków oraz wyżłobione grządki oddzielające rzędy klawiszy. Te z kolei zachowały pierwotny układ. Mamy tu sekcję numeryczną, alfabetyczną, i funkcyjną zamieszczone w typowym dla nich miejscu. I jak w każdej innej membranie w prawym górnym rogu zawarto kontrolki informujące o uruchomionym Caps-Locku, Num-Locku czy też Scrollu. Dzięki odsłonięciu przestrzeni wokół klawiszy w łatwiejszy sposób można zachować czystość i usunąć nieproszonych gości.

 

Wygląd i jakość wykonania

Wymiarem zbytnio nie różni się od klasycznych modeli. Nazwanie ją pełnowymiarowym keyboardem jest jak najbardziej wskazane. Obszar 46,1 x 18,1 x 4 cm uwzględnia najdalej wysunięte punkty obudowy, a w tym miejsce, gdzie delikatnie wygrawerowano logo firmy White Shark. Warto podkreślić, że wspomniana metalowa płyta jest docięta w symetrycznym,  harmonijnym kształcie, zaś jej krawędzie zostały wygięte do wewnątrz. Metalowa konstrukcja nadaje oryginalny sztych i w ciekawy sposób komponuje się z czarnymi klawiszami. W trakcie prowadzenia oględzin natrafiłem na ostro zakończone krawędzie, o które jakby nie patrzeć można się skaleczyć. Jednak dotykając zębów Białego Rekina trzeba z szacunkiem i bez nagłych ruchów obchodzić się z dziki drapieżnikiem. 


Odwróciwszy klawiaturę na drugą stronę niestety jej urok gubi się w odmętach tworzywa sztucznego. Biały spód nie wygląda zbyt zachęcająco. Na szczęście niemożliwym jest zobaczyć go w normalnym trybie pracy. Ważniejsze jest natomiast, że w dolnej części znajdziemy dwie antypoślizgowe maty i parę nóżek oferujących jednostopniowe podwyższenie. Podczas testów klawiatura ani razu nie odskoczyła mi, a wysokość nóżek była na tyle odpowiednia, że nie odczułem jakiegokolwiek dyskomfortu. Kolejną zaletą wartą odnotowania jest przewód, którego nie chroni gumowa izolacja, a sztywna plecionka będąca o wiele lepszą formą zabezpieczenia interfejsu komunikacyjnego.

 

Kultura pracy

Dosyć szybko przekonałem się, że wygląd jest jej mocnym atutem, ale nie byłem do końca pewny czy z pozytywnym wynikiem zakończy się faza praktycznych testów. Tu natychmiast mogę uspokoić wszystkich zaintrygowanych Gladiatorem. To prawda, że przyciski działają trochę sztywno i liniowo, aczkolwiek miałem wrażenie, że sprawowały się znacznie lepiej aniżeli w modelach, z którymi miałem do tej pory przyjemność spędzić trochę czasu. Siła aktywacji przycisku wynosi tu około 57g i żeby komputer mógł odczytać znak należy pokonać odległość 2,5 mm. Warto w tym miejscu wspomnieć, że nie musimy ograniczać się do wyboru jednego przycisku, dzięki zastosowanemu systemowi antighosting do 19 klawiszy. W przypadku testów jakiekolwiek liczby nie robią na mnie wrażenia i staram się nie oceniać sprzętu po podanych wartościach. Tym bardziej biorąc pod uwagę klawiatury, gdzie liczy się precyzja oraz wygoda działania, której nie sposób udowodnić bez manualnego sprawdzianu. Wstrzymałem się z osądem dopóki nie położyłem na niej palców. Z początku trudno było się przyzwyczaić do progu czułości klawiszy przez wzgląd na to, że nie tak dawno testowałem mechaniki. Jednak po kilku dniach nawet polubiłem „twardy” tryb pracy. Ma się wówczas pełną kontrolę nad przyciskiem i świadomość, że można bez przeszkód dociskać go do samego końca. W chwili uderzenia w klawisz mam pewność, że bez patrzenia w monitor wybrałem odpowiedni znak. Towarzyszy temu głośny, ale stonowany dźwięk odbicia się plastykowej nakładki od podstawy obudowy. Aczkolwiek nie jest to aż tak donośny dźwięk, jaki nieraz spotykałem przy drogich mechanikach. Uważam więc, że system membranowy nie jest wcale taki zły, a może być nawet rozwiązaniem dla miłośników statycznej akcji przycisków. Oprócz charakteru działania, wiąże się to z ich trwałością. Jest to jedyna cecha poza zasięgiem mojej obiektywności. Tutaj muszę posiłkować się danymi od producenta, który szacuje żywotność pojedynczych klawiszy na 5 mln kliknięć. Porównując do innych modeli można powiedzieć, że jest to charakterystyczna wartość prawie że dla wszystkich membran.

 

Podświetlenie i dodatkowe funkcje

Bardziej od tej abstrakcyjnej liczby zmartwił mnie krój czcionki wypełniającej czarne nakładki. Mimo ostrego naturalnego światła litery nie są zbyt wyraźne. Dopiero po uruchomieniu podświetlenia wszystko staje się przejrzyste i patrząc w dół wybór konkretnego znaku nie jest podyktowany wieloletnim doświadczeniem i intuicją. Tu mamy do wyboru dwa rodzaje iluminacji: statyczny jeden kolor oraz tryb „disco”. Paleta barw nie jest za bardzo okazała, bowiem jest tu do wyboru tylko kolor niebieski, czerwony i purpurowy, jednakże każdy z nich ma właściwy poziom natężenia światła i odcień nie bijący po oczach, toteż sprawdzają się rewelacyjnie podczas dnia i nocy. Podświetlenie LED w każdej chwili możemy aktywować i zmieniać poprzez użycie klawisza FN ze Scroll-Lockiem.

Szkoda, że poza regulacją podświetlenia klawiatura White Shark GK-1623 Gladiator nie ma dodatkowych, osobno wydzielonych programowalnych przycisków. Wszelkie makra musimy stosować na referencyjnych klawiszach. To samo tyczy się przycisków multimedialnych. Odnajdziemy je, ale wszystkie kryją się w sekcji F1-F12.  Jeśli chcemy ustawić poziom głośności, zatrzymać lub przewinąć materiały multimedialne bądź otworzyć pocztę, należy przytrzymać przycisk FN z którymś z dwunastu F-ów. Często korzystam ze skrótów pod systemem, więc uważam to za mały plus. Na krótki ustęp w tekście zasługuje jeszcze skrót pozwalający wyłączyć działanie przycisku WIN. Nie wiem jak Wam, ale czasami zdarza mi się w trakcie recenzowania gier wybrać ten nieszczęsny guzik i wywala mnie z gry, więc powitałem go z otwartymi ramionami.       

 

Podsumowanie

W ostatecznym rozrachunku klawiatura White Shark GK-1623 Gladiator okazała się interesującym modelem z kilkoma wadami, które nie powinny wpłynąć zbyt mocno na końcową ocenę. Ma solidną konstrukcję, ciekawy design, i całkiem przyzwoitą klasę używalności. Klawisze działają sztywno, nie doświadczymy tu miękkiego skoku aktywacji, lecz są precyzyjne. W momencie, gdy nie stać nas dobrej jakości mechaniki, lepiej nie inwestować w najgorsze modele. Lepszym wyjściem okaże się zakup klawiatury membranowej wykonanej specjalnie dla graczy.

[pm]+3 kolory podświetlenia
+antighosting na 19 przycisków
+interesujący design
+przewód w oplocie
+cena
+przyzwoita czułość przycisków…
-…która “mechanicznym” wyjadaczom się nie spodoba
-ostre krawędzie obudowy
-brak wydzielonych przycisków mulimedialnych i makr
[/pm]   

Źródło:

Bądź na bieżąco

Obserwuj GamingSociety.pl w Google News.

Grzegorz Rosa
Grzegorz Rosa
Redaktor, szef działów gry i audio

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Treść komentarza
Wpisz swoje imię

GORĄCE RECENZJE