Recenzja słuchawek Logitech G633 Artemis Spectrum RGB 7.1

Opublikowany: 2017-12-18 przez grzegorz.rosa

Słowem wstępu

Na usta ciśnie mi się wiele nieprzyzwoitych słów na temat słuchawek, które spędziły u mnie kilkanaście upojnych nocy. Nie żałuje jednak żadnej z nich. Każdy gracz przed osiągnięciem pełnoletności powinien tego zaznać. A pozostali, którzy nie mieli okazji tego wcześniej zrobić? Cóż… wiedzcie, że nic seksowniejszego nie obejmowało Waszych uszu.  

A miało być tak pięknie… Działałem według redakcyjnej rutyny – przetestować sprzęt, skrobnąć o nim kilka słów i odesłać do producenta. Cały misterny plan jednak poszedł się je... Miałem na myśli, że się spsuł. To nie powinno się wydarzyć. Po założeniu headsetu Logitech G633 dźwięki zmieniły się w pokarm, którego nigdy nie próbowałem. Ugrzęzły między kowadełkami i uchem wewnętrznym sprawiając niebywałą przyjemność. I nie mówię tylko o samej istocie obcowania z nim w grach. W jego przypadku możemy rozprawiać o jakości wprawiającej w technologiczną ekstazę nawet mniej wybrednego audiofila.

Niestety, choćbym chciał, nie ukryję przed Wami informacji o jego astronomicznej sugerowanej cenie 729 zł (w sieci znalazłem i za 470 zł). Nie zwykło się tyle wydawać na głośniki do kompa, a co dopiero na słuchawki. Lecz to kwestia zażyłości z portfelem i przyzwyczajenia do sposobu grania po kosztach. Jeśli traktujecie te zasady jako życiowe dewizy, to czym prędzej je porzućcie. Fakt, może dzięki konsumenckiemu rozsądkowi przeżyjecie i 100 lat o pełnym żołądku, lecz nigdy nie dowiecie się, jakie to uczucie, gdy receptorom słuchu przygrywają dźwięki tak waleczne i czyste, jak Orleańska Dziewica.

Spis treści

  1. Słowem wstępu
  2. Specyfikacja
  3. Wygląd i wykonanie
  4. Praktyczne testy
  5. Podsumowanie

Komentarze

Odpowiadasz na komentarz # - zrezygnuj

Podobne

Ładowanie danych...