Recenzja zestawu głośników Audioengine A2+

Opublikowany: 2018-01-12 przez grzegorz.rosa

Wstępniak

Podłączyłem, odpaliłem i nie uwierzyłem. Niby membranom z A2+ brakuje centymetrów, bowiem upchano je do kompaktowej obudowy, a jednak potrafią przyjemnie ogłuszyć.

Gierczenie, słuchanie muzyki i oglądanie filmów – te trzy odmienne czynności łączy jedna wspólna właściwość, której jakość decyduje o poziomie uniesień. Nie chodzi tu o nic innego, jak o dźwięk. Jest bramą do raju i chcąc się do niego dostać nie wystarczy modlić się o zbawienie, lecz należy kupić konkretny zestaw głośników. Wzorując się na klasycznej metodzie zakupu „im większe, tym lepsze” jest szansa, że cudem trafimy na błogosławioną parkę przetworników mogących przenieść nas do muzycznego nieba. Jednakże ryzyko jest dość spore, a wydanie kilkuset srebrników po czasie nieodwracalne. Więc metodę metryczną należy zastąpić metodą jakościową, dzięki której można poznać głośniki nie tylko po tym, jak wyglądają, a wyłącznie po ich potencjale do zawładnięcia uwagi i duszy swojego słuchacza.

Do tego ostatniego niemal doszło w ramach testów głośników aktywnych Audioengine A2+. Było to jedno z tych doświadczeń-niespodzianek. Niepozorne rozmiary zestawu były kluczem do mojego sceptycyzmu, acz wiarę odzyskałem krótko po ich podłączeniu. Wokół nich nie roztoczyła się żadna aureola basu, ani też ściany nie rozstąpiły się torując drogę ku Ziemi Obiecanej. Mimo to, w powietrzu można było wyczuć boską rękę bezpośrednio tulącą bębenki słuchowe.

Spis treści

  1. Wstępniak
  2. Wygląd i specyfikacja
  3. Jakość dźwięku
  4. Podsumowanie

Komentarze

Odpowiadasz na komentarz # - zrezygnuj

Podobne

Ładowanie danych...