Strona główna Wiadomości Switch jest już sklepach. Nadeszła długo wyczekiwana premiera konsoli

Switch jest już sklepach. Nadeszła długo wyczekiwana premiera konsoli

- Reklama -

Czy 3 marca 2017 roku zapisze się w historii jako dzień, który odmieni wirtualną rozgrywkę? Całkiem możliwe, bowiem tego dnia rozpoczęła się sprzedaż nowej konsoli Nintendo Switch. Już za około 1499 złotych możemy rozpocząć nową przygodę ze światem gier.

Switch na rynku urządzeń przeznaczonych do grania ma olbrzymi potencjał. Konsolę wyróżnia przede wszystkim możliwość korzystania z niej w trybie mobilnym oraz z pomocą zewnętrznych wyświetlaczy w trybie stacjonarnym. Z tego powodu ma sporą przewagę nad rywalami, ponieważ ani Xbox czy PS4 nie miałyby prawa bytu bez telewizora lub monitora, a Switch dzięki wbudowanemu 6,2″ ekranowi jest urządzeniem autonomicznym.

Konsola wyposażona jest w cztero-rdzeniowy procesor ARM Cortex A57 o maksymalnym taktowaniu 2 GHz, układ graficzny o układzie SOC Nvidia Tegra (architektura Maxwell 2. generacji) o mocy 1 GHz i 256 rdzeni CUDA oraz 4 GB pamięci RAM. Zastosowane komponenty mają umożliwić bezproblemowe odtwarzanie treści w rozdzielczości 720p na ekranie konsoli, a także do 1080p na zewnętrznym źródle obrazu.

Switch nie oferuje zbyt pojemnej pamięci wewnętrznej, – jest to tylko 32 GB – lecz nic nie stoi na przeszkodzie by powiększyć jego przestrzeń do magazynowania danych o dodatkowe karty microSD. Należy jednak pamięć o tym, że ilość zajmowanego miejsca w pamięci ma się nijak do gier z innych platform. Tak więc będzie trzeba się postarać, aby otrzymać komunikat o braku wolnego miejsca.

Dużo wątpliwości budziła kwestia mocy akumulatora. Zasoby wewnętrzne konsoli w trakcie obciążenia będą pobierać całkiem sporo energii, wobec czego potrzebna jest solidna konstrukcja zasilająca. W tym temacie Nintendo nie zachwyci, ale też nie wywoła napadów irytacji. Biorąc pod uwagę wymagania gier i aplikacji, bateria jest w stanie wytrzymać 3,5-6,5 godziny. W chwili wyczerpania mocy wystarczy podłączyć konsolę do stacji dokującej i kontynuować dotychczasową pracę.

Kupując Switcha, oprócz głównego urządzenia, otrzymamy wszystkie niezbędne akcesoria, m.in.: kontrolery JoyCon, stację dokującą, JoyCon Grip (stacja do przyłączenia kontrolerów), łądowarkę, kabel HDMI, uchwyt JoyCon Straps.

Zabierając się za granie nie sposób przeoczyć metod korzystania z kontrolerów. JoyCony mogą być przyłączone do stacji z ekranem. Możemy je również odseparować, postawić przed sobą ekran i dzierżyć w rękach osobno dwa mini-pady. Ponadto do zestawu jest dołączy mostek dla JoyCon. Po umieszczeniu mini-padów w stacji JoyCon Grip, kontroler wówczas przypomina wyglądem i techniką działania standardowego gamepada. Jest jeszcze jeden dodatkowy kontroler, który nie znalazł się w zestawie ze Switchem – Pro Controller. Tutaj już mamy do czynienia z pełnowymiarowym gamepadem. Jego cena kształtuje się w granicach 290 zł.

Pewnie wielu z Was zadaje sobie pytanie, w co będziemy mogli zagrać. Natenczas dla konsoli przygotowano tylko kilka produkcji, np. The Legend of Zelda: Breath of the Wild, Super Bomberman. Niebawem mają dołączyć do nich Arms oraz Splatoon 2. W przyszłości pojawią się również tytuły znane z innych platform (FIFA 18, Skyrim, Dragon Quest). Gry będą dostępne do kupienia w dystrybucji elektronicznej lub w formie cartridge’ów w sklepach stacjonarnych.

Uruchamiając dzisiaj Switcha wyświetli się przed nami informacja o trwających pracach nad serwisem online. Ich koniec wyznaczony jest na na początek jesieni. Co to dla nas znaczy? Do tego czasu możemy bez żadnych dodatkowych opłat korzystać z usług sieciowych. Z chwilą uruchomienia serwisu będziemy musieli wykupić abonament (nie wiadomo ile wyniesie stawka miesięczna). W cenie abonamentu sieciowego, co miesiąc otrzymamy niektóre z produkcji wydanych na konsolę NES lub SNES.

Źródło: nintendo.com, eurogamers.com, c.slashgear.com

Bądź na bieżąco

Obserwuj GamingSociety.pl w Google News.

Grzegorz Rosa
Grzegorz Rosa
Redaktor, szef działów gry i audio

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Treść komentarza
Wpisz swoje imię

GORĄCE RECENZJE