Strona głównaEsportZa nami trzy z czterech ćwierćfinałów Eleague Major 2018. Pierwszy dzień fazy...

Za nami trzy z czterech ćwierćfinałów Eleague Major 2018. Pierwszy dzień fazy pucharowej bez większych sensacji

Zmagania Eleague Major w końcu dotarły do fazy play-off i hali Agganis Arena w Bostonie. W piątek rozegrano trzy z czterech ćwierćfinałów Majora, zobaczmy co się dokładnie działo na serwerze.

Dzień zaczął się od spotkania FaZe z ekipą mousesports. I było to spotkanie godne finału – każdy, kto spodziewał się łatwego zwycięstwa FaZe nad przeciwnikami mógł przecierać oczy ze zdziwienia, widząc jak mousesports wchodzą w spotkanie na Nuke’u, prowadząc w pierwszej połowie 9:6. I niewiele brakło, żeby tę mapę zaliczyli na swoje konto, jednak cały misterny plan padł w momencie gdy jeden z ich zawodników – suNny – spadł z rusztowania, w efekcie osłabiając drużynę i doprowadzając do dogrywki, a chwilę później do mapy przegranej wynikiem 19:16. Od tego momentu gra mousesports załamała się do tego stopnia, że w drugim starciu – na Cache – FaZe nie mieli już większego problemu by poradzić sobie z przeciwnikiem 16:9. Bez wątpienia w meczu wyróżniał się NiKo, który ugrał kilka bardzo ważnych sytuacji dla swojej drużyny, między innymi przy wspomnianej sytuacji z “samobójstwem” suNny’ego.

Zupełnie inny przebieg miało spotkanie sensacji tego turnieju – Quantum Bellator Fire – z Natus Vincere. QBF, którzy w fazie grupowej zaskakiwali swoich przeciwników na każdym kroku, tym razem nie zdołali poradzić sobie z presją ani przewagą doświadczenia Ukraińców, szczególnie na pierwszej mapie. Głowna zasługa w tym flamie’go, który w dwóch mapach dokonał istnej masakry, zdobywając w całym meczu 59 fragów. Ustanowił jednocześnie światowy rekord fragów zdobytych w jednej połowie mapy – w pierwszej połowie Mirage ustrzelił przeciwników 32 razy. Druga mapa (Inferno) poszła rosyjskiej formacji nieco lepiej, ale jednak nie na tyle dobrze, by uratować stan meczu i tym samym zawodnicy Na`Vi wygrali swoje spotkanie 16:4 oraz 16:7. Mimo to należy im się ogromny szacunek, bo jak na drużynę, która trenowała głównie w kafejkach internetowych, zaszli w tym turnieju naprawdę daleko i zdobyli przecież status legend – a więc zobaczymy ich na pewno na kolejnym Majorze.

I na koniec na scenie pojawili się ulubieńcy gospodarzy – Cloud9 – oraz G2 Esports. W końcu przysypiająca do tej pory arena się ożywiła, a wrzawa rosła z każdą kolejną rundą, ponieważ Amerykanie nie mieli większego problemu z rozprawieniem się z francuskim teamem. Mapę Mirage wygrali 16:8, natomiast na Overpass pokonali przeciwników 16:7, między innymi za sprawą rewelacyjnej formy Skadoodle ze snajperki.

Komplet piątkowych wyników:

FaZe Clan 19:16, 16:9 mousesports
Quantum Bellator Fire 4:16, 7:16 Natus Vincere
Cloud9 16:8, 16:7 G2 Esports

W sobotę około godziny 16:00 zostanie rozegrany ostatni ćwierćfinał, w którym SK Gaming spotkają się z fnatic, a następnie rozegrane zostaną półfinały. W nich, około 18:30, FaZe powalczy o finał z Na`Vi, a ok. 21:00 Cloud9 zagra ze zwycięzcą ostatniego ćwierćfinału.

Źródło: wł.

Bądź na bieżąco

Obserwuj GamingSociety.pl w Google News.

Zbigniew Pławecki
Redaktor, specjalista ds. esportu

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Treść komentarza
Wpisz swoje imię